W poszukiwaniu zaginionej pasji

Kiedyś miałam pasję… Lubiłam coś tworzyć. Pamiętam ten dreszcz emocji kiedy nadchodziło natchnienie. Rzucanie wszystkiego by pogrążyć się w szale twórczym. Najpierw były to opowiadania. Fantastyka. Miałam tyle pomysłów i obrazów w głowie. Kochałam też rysować. Opatrzyłam więc każde opowiadanie odpowiednimi ilustracjami. Napisałam ponad 200 opowiadań. Leżą gdzieś na dnie szafki biurka w domu rodzinnym. To dziecinna pisanina. Miałam wtedy coś koło 13 lat. Pozwoliłam tylko jednej osobie zapoznać się ze swoją pierwszą twórczością.

Nadeszły czasy internetu, a wraz z nimi kolejna pasja, znów związana z pisaniem. Blog najprostszy z możliwych. Najważniejsze na nim było słowo pisane. Nie zdjęcia, nie grafika – na tym się jeszcze wtedy nie znałam. To nie były czasy rozwiniętej blogosfery.

Okazało się, że z chęcią czyta mnie spore grono osób. Blog dotyczył konkretnej tematyki, więc trafiali na niego ludzie poszukujący danych informacji. Trafiali i zostawali. Notki pojawiały się codziennie. Kiedyś gdy miałam pasję pielęgnowałam ją każdego dnia…

Komputer jest doskonałym narzędziem do tworzenia. Odkryłam jego możliwości. Łączenie obrazu z dźwiękiem, efekty specjalne. Ile można w ten sposób przekazać! Szok. Pisanie odeszło na drugi plan. Powstał blog z moimi teledyskami. W języku angielskim, bo grono odbiorców rozszerzyło się poza granice kraju. Dostałam pierwsze symboliczne nagrody, odznaczenia na innych blogach i stronach. Pomyśleć ile satysfakcji daje praca, z której nie ma żadnego zarobku. Praca, która powstaje z pasji.

Nie jestem typem filozofa. Nie bujam w obłokach. Lubię konkrety. Lubię stabilizację. Aż dziwne, że ktoś taki ma potrzebę tworzenia…

Nadeszły czasy tej stabilizacji. Przeciętny człowiek o tym marzy. Stała legalna praca, na tyle pewna, że nie wyrzucą człowieka z dnia na dzień, a nawet przyjmą z otwartymi ramionami po urlopie macierzyńskim. Cud, malina jak na warunki panujące w naszym kraju. Gorzej, że praca ta nie łączy się z żadną moją pasją…

Kim jestem teraz? Nie wiem tak do końca. Z zewnątrz zwykła Kowalska: kobieta pracująca, żona i matka. Już trochę czasu minęło od mojego ostatniego dużego sukcesu…

Wewnątrz… moje wnętrze bardzo zubożało. Za długo żyłam bez pielęgnowania pasji. Wpadłam w rutynę, która zabija natchnienie.

Zaczęłam więc na siłę wymyślać co mogę tworzyć aby odżyć. Blog kulinarny? Kocham gotować, ale dopiero się tego uczę. Bazuję na sprawdzonych przepisach, które ewentualnie modyfikuję. Blog modowy (co to w ogóle za słowo „modowy”?). Już nie wiek na to. Kocham modę, dbam o wygląd, jestem ciuchoholiczką, ale nieeee… Za dużo tego wszędzie. Blog kosmetyczny? Lubię, ale poczytać, szczególnie o kosmetykach naturalnych. A może blog o dziecku? Hmmm… nie chcę publikować w internecie zbyt wielu zdjęć mojej Werki Bajaderki. Wrócić do tworzenia teledysków? Tylko czemu potrzeba na to tak ogromnej ilości czasu, którego już brakuje mi na sen?

Bezsprzecznie frajdę sprawia mi pisanie. Więc będę tu sobie pisać. By uratować własne wnętrze.

  • Warto pisać , ja na przykład piszę o swoich przemyśleniach , poprzez to moje uzewnętrznianie się robi mi się lepiej a na niektóre tematy nie można rozmawiać ze znajomymi bo nie potrafią zrozumieć moich poglądów, ale to chyba ma tak każdy z duszą romantyka 🙂 fajny blog

  • Masz piękna trikolorkę 🙂
    Miłego pisania, odkrywania, burzenia rutyny itd…odnajdź siebie i bądź szczęśliwa nie tylko jako matka, żona i pracownik 🙂

  • No i super, że Ci się zachciało 🙂 pamiętam Twoje teledyski-chyba część jeszcze ocalała we wnętrzu starego lapka..:-) to były fajne czasy:-)

  • Dzięki dziewczyny 🙂
    Teledyski chyba nawet jeszcze wciąż dostępne są na moim LJ. Kilka też na pewno na youtube.

  • t.vik

    HAAA!!!
    Znalazłem błąd!
    W „…slow life” napisałaś „niech to szlak” 😀 a powinno być „szlag”
    …kurczę, ale jak długo musiałem szukać! 😉

    • O fuck… Nawet nie zgonię tego na słownik w telefonie 😉

      • t.vik

        No nie, bo oba wyrazy istnieją 🙂
        No cóż, przecież nie wszystko można wiedzieć, chociaż o Tobie prawie tak myślę 😉

        • No tak istnieją, dlatego słownik zmienia. Ale nie będę się tłumaczyć. Ja też robię błędy, zwłaszcza w pośpiechu. W ogóle czytanie wielu tekstów w internecie owocuje tym, że człowiek już czasem nie wie jak coś napisać, bo za bardzo opatrzy się z błędami. To ogromny problem współczesnych czasów i nie dziwię sie, że młodzież robi tyle błędów.
          Ps. Ale, że taka nadęta jestem, jakbym wiedziała wszystko? 😉

          • t.vik

            Hahahaha!
            Nie nie, takiego wrażenia nigdy nie odniosłem. Wręcz przeciwnie, zawsze starannie napisane artykuły, zawsze włożone w nie serce. Tak trzymać 😉

    • W której notce?

      • Dobra już wiem. A jednak mogę to zwalić na telefon, bo pisałam z telefonu na Facebooku ;))))