Specjalistka do spraw przyjaźni

Notkę tę dedykuję Dorocie 🙂

normal_przyjaciele

Nie wyobrażam sobie życia bez przyjaźni. Nie chodzi o całą masę znajomych, z którymi jest wszystko super dopóki się ciągle widujemy i świetnie razem bawimy. Chodzi o kogoś kto zna mnie od podszewki, przy kim mogę być sobą, wiem, że nie opuści mnie w potrzebie. Niezależnie od etapu życia, na którym jesteśmy znajdujemy wspólną płaszczyznę i mimo upływu czasu, dojrzewania, zmian charakteru, różnic w poglądach, diametralnie innych trybów życia wciąż trzymamy się razem. Moja najlepsza przyjaciółka i ja znamy się już od 25 lat.
Jestem zodiakalnym bykiem, więc najlepiej mi wśród swoich. Pewno dlatego staram się dbać o przyjaźnie i pielęgnuję jeszcze kilka takich wieloletnich. Oczywiście znajomości te nie są tylko i wyłącznie moją zasługą, a tytuł notki proszę potraktować z przymrużeniem oka 😉 Z moich obserwacji wśród znajomych bliższych i dalszych wynika, że jestem szczęściarą mając najlepszą przyjaciółkę od tak długiego czasu. Jak to w życiu bywa obracałam się wśród wielu ludzi, niektórzy byli mi przez pewien czas bardzo bliscy, jedni zostali, inni się oddalili, niektórych pewno sama od siebie odsunęłam, kilka znajomości zupełnie przypadkowo udało się odświeżyć. W międzyczasie byłam świadkiem paru afer, zerwań, przegrupowań znajomych (raczej tych dalszych). Paradoksalnie obecnie mam najmniej wolnego czasu, a chyba najwięcej utrzymanych znajomości jakie kiedykolwiek miałam w życiu. I nie mam tu na myśli znajomych, których widzę tylko na Facebooku 😉
Jednak najlepszy przyjaciel jest jeden. Cały czas ten sam. Niezmiennie. Moja najlepsza przyjaciółka jest moją duchową siostrą bliźniaczą, choć jak w przypadku prawdziwych bliźniąt zrodzonych z jednej matki my też jesteśmy przeciwieństwami.
Nie każdy ma szczęście spotkać w życiu swojego duchowego bliźniaka, jednak myślę, że niejednokrotnie trochę się do tego przyczyniamy. Spróbuję zebrać tu swoje spostrzeżenia dotyczące przyjaźni. Zobaczmy co jej szkodzi, a co pomaga.
Pierwszą poważną przeszkodą przy utrzymaniu przyjaźni jest moment gdy drogi zaczynają się rozchodzić. Chyba każdego to w życiu spotkało. U kobiet najczęstszą przyczyną utraty przyjaciółki jest zamążpójście i zakładanie rodziny. Jeżeli jedna z przyjaciółek staje się żoną i matką, a druga pozostaje singielką zazwyczaj prędzej czy później taka przyjaźń się rozpada. Nie mogę pojąć dlaczego kobiety w tej sytuacji tak łatwo rezygnują z przyjaźni, ale jest to niestety bardzo częste zjawisko. Oczywiste jest to, że zawsze najbliżsi nam się wydają ludzie, którzy przechodzą w danym momencie ten sam etap życia co my. Przykładowo wkraczamy w świat pieluch, kolek, analizowania dziecięcej kupy, nieprzespanych nocy i mało interesuje nas relacja z ostatniej imprezy, czy randki, którą zdaje nam przyjaciółka. Jeśli jednak przyjaźń trwała z nią wiele lat, była nam bliską osobą to czy naprawdę nie da się znaleźć już niczego wspólnego? O pieluchach możemy porozmawiać z nowo poznaną znajomą z porodówki, a historię przyjaciółki potraktować jako odskocznię. Oczywiście rozluźnianie relacji w tej sytuacji nie zawsze jest spowodowane przez jedną stronę, tę której życie właśnie diametralnie się zmieniło. Często ta druga strona nie potrafi zrozumieć, że nie mamy w tej chwili siły, ani czasu, ale przecież w końcu się to zmieni. Na przyjaciela trzeba czasem trochę poczekać. Prawdziwi przyjaciele potrafią nie widzieć się przez długi czas i nie ma to wpływu na ich znajomość. W takich chwilach obie strony muszą się równie mocno starać. Jedna by nie odrzucić całkowicie przyjaciela, druga by zrozumieć i przeczekać ciężki okres.
Drugi bardzo częsty problem, który niszczy przyjaźń, zwykle już na samym starcie to kwestia obgadywania. Kiedyś sądziłam, że nie dotyczy to dorosłych ludzi, a już na pewno nie mężczyzn. Niestety problem dotyczy absolutnie i bez wyjątku wszystkich, w każdym wieku. Ludzie uwielbiają obgadywać się za plecami, łączyć w grupki przeciwko innym osobom. Niczym bohaterowie amerykańskich seriali dla nastolatków, których akcja dzieje się w liceum. Pierwsza podstawowa zasada: nigdy nie obgadujemy swojego przyjaciela. Uważasz, że robi coś źle, to powiedz to jemu, a nie wszystkim naokoło. To samo dotyczy nowych dobrze zapowiadających się przyjaźni. Czy naprawdę by zyskać popularność i mieć coś do powiedzenia trzeba opowiadać o innych? Dzięki temu udało się dostać do jakiejś fajnej grupy ludzi? No to gratulacje, ale ta grupa nie utrzyma się zbyt długo.
Najwięcej tego typu sytuacji pewno przypominacie sobie z liceum. Nie wspominałabym o tym gdybym nie trafiła na nie i w dorosłym życiu. Jedna z takich akcji miała nawet miejsce w mojej pracy, gdzie głównym jej inicjatorem był mężczyzna w wieku powyżej 40 lat. Już nie wspomnę jak doskonale plotkuje się mamuśkom przy piaskownicy pod naszym blokiem. Dopiero co byłam świadkiem jak niezbyt chlubnie komentowały zachowanie jednej ze swoich znajomych, która jeszcze do niedawna wspólnie z nimi plotkowała. Od zawsze mam alergię na takie akcje. Staram się od nich trzymać z daleka.
Zazdrość to kolejna przeszkoda nie do przeskoczenia w przyjaźni. Przyjaciele nie powinni sobie niczego zazdrościć. Jest to uczucie, na którego pojawienie się nie mamy wpływu, można jednak je kontrolować, jeśli tylko chcemy. Niby stare powiedzenie mówi, że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie, ale też nagła zmiana statusu społecznego może okazać się testem przyjaźni.
Kolejnym bezlitosnym niszczycielem przyjaźni są dobre rady. Ha i pisze to ktoś kto ledwo co tu się pojawił i sypie swoimi mądrościami i poradami jak z rękawa 😉 Tyle, że to tylko blog, którego możecie czytać lub nie, zgadzać się z moimi opiniami lub je krytykować. Trochę inaczej sprawy się mają gdy doradzamy coś przyjacielowi. Często denerwujemy się gdy nas nie słucha. Myślimy, że wiemy co jest dla niego lepsze. W rzeczywistości każdy potrzebuje uczyć się na swoich błędach i tak jak nie uchronimy od nich swoich dzieci tak i przyjaciół. Czasem lepszym przyjacielem będziemy tylko słuchając, współczując, a nie radząc. Oczywiście gdy przyjaciel potrzebuje naszej rady, czy opinii nie krępujmy się by powiedzieć co myślimy. Szczerość to coś na co najlepsi przyjaciele mogą sobie pozwolić.
Chciałam jeszcze krótko napomknąć o tym co sprzyja pielęgnowaniu przyjaźni. Na pewno jest to wyżej wspomniana szczerość. Jeśli mamy kogoś przed kim możemy wyrazić swoje uczucia, a także powiedzieć mu wprost co o nim myślimy to znaczy, że jest to nasz prawdziwy przyjaciel. Bycie szczerym jest też bardzo istotne w sytuacjach, w których przyjaciel nas zrani. Lepiej to mu powiedzieć, albo napisać jeśli będzie nam łatwiej, aniżeli chować urazę. Niejednokrotnie przez jakieś drobne nieporozumienia powstają spięcia, a druga strona może się nawet nie zorientować, że zrobiła coś źle. Zamiast się obrażać, nie odzywać, czy nawet wręcz przeciwnie: przechodzić do porządku dziennego warto przyjacielowi powiedzieć, że nas uraził. Przyjaciel to nie kochanek, którego musimy przetestować przez strzelenie focha ;).
Zrozumienie to coś nad czym każdy powinien popracować by poprawić swoje relacje z innymi ludźmi w ogóle. Oczekujemy tego by nasz przyjaciel nas rozumiał, musimy też umieć oddać mu to samo w zamian. To, że spotkamy w życiu pokrewną duszę nie oznacza, że będzie ona we wszystkim identyczna jak nasza. Dotyczy to zarówno przyjaźni jak i miłości. Czasami zastanawia mnie jak to możliwe, że ja i moja przyjaciółka jesteśmy tak inne, a jednocześnie możemy wciąż nadawać na tych samych falach. Jak widać przeciwieństwa się przyciągają 😉 Chyba to pozwala nam utrzymać równowagę i nie pogrążyć się zanadto w swoich światach. Ja jestem bardziej tu, stabilnie na ziemi, ona bardziej tam, trochę gdzieś w obłokach. Jedna jest dla drugiej kotwicą, która nie pozwala za daleko odpłynąć. Ja muszę się czasem oderwać, a ona wrócić na ziemię.
Nie wiem czy zrozumienie tego co właśnie napisałam i postępowanie według powyższych zasad daje gwarancję znalezienia prawdziwego przyjaciela. Mi się to udało, choć jakieś 7 lat temu byłam bliska utraty swojej przyjaciółki. Podczas takich zawirowań można przyjaźń albo umocnić albo stracić. Gdy tracimy przyjaciela choćby na jakiś czas, pomaga to uzmysłowić sobie jakie błędy popełniliśmy. Myślę, że każdy sam może rozstrzygnąć jaka jego cecha lub zachowanie najbardziej przeszkadza mu w utrzymaniu bliskiej relacji z drugą osobą. U mnie jest to np. moralizatorstwo. Parę innych przywar też się jeszcze pewno znajdzie. O to już musicie zapytać moją przyjaciółkę 😉 Nikt nie jest idealny. Grunt to znaleźć kogoś kto to rozumie i akceptuje. Czego życzę z całego serca każdemu 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kiedyś dawno temu

  • Bardzo mi miło czytać pierwszą notkę z dedykacją dla mnie w całym internecie. Kurza twarz, jeszcze bloga dobrze nie zaczęłam pisać a już jestem sławna ;] Mnie się nasunęła jedna myśl. Tak naprawdę jak we wszystkich związkach międzyludzkich, z partnerem, rodzicami itd, tak i w przyjaźni wszystko rozbija się o akceptację, i to nie tylko tej drugiej osoby ale też i samego siebie, obecnej sytuacji, zmian które zachodzą itd. Nie ma co ustalać reguł i nadmiernych oczekiwań wobec siebie i innych, bo później są tylko pretensje. Ważne też jest wywalenie kawy na ławę kiedy sytuacja tego wymaga, no i uszanowanie tego, co się samemu usłyszy. Każdy ma na garbie ciężki bagaż swojego wychowania, wydarzeń z przeszłości itd i przedrzeć się przez to wszystko, żeby nawiązać prawdziwy kontakt z drugą osobą jest trudno, czasem drogi potrafią się rozjechać, cieszy mnie że my wciąż mamy jakiś wspólny mianownik, bo już byłyśmy w wielu zupełnie różnych światach i zawsze jakoś się dogadałyśmy:]
    Co do przywar to wolę koncentrować się na zaletach, podobno tak jest zdrowiej, to nasz naród kochany tak uwielbia widzieć wszędzie wady i problemy, a przecież to wszystko można wybaczyć, szkoda prądu na zatruwanie sobie życia:)
    Pozdro420 ;o elo:D