Matka: pracownik idealny

Ostatnie dwa tygodnie spędziłam jako bezdzietna kobieta. Werka została z dziadkami nad morzem podczas gdy my musieliśmy już wracać do pracy. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca w domu, nawet wynajdując na siłę jakąś robotę, bo wykonanie czegokolwiek bez towarzystwa dziecka zajmowało mi rekordowo krótką ilość czasu. Tyle wolnego dla siebie nie miałam od ponad dwóch lat. Przypomniało mi się, że kiedyś gdy rozpoczynałam swoją karierę sądziłam, że jestem zaganianą osobą i mam mało czasu. Nic bardziej mylnego. Matki potrafią rozciągnąć czas bardziej niż gumę. Jesteśmy magikami.

Macierzyństwo to szkoła życia, która uczy doskonałej organizacji czasu, radzenia sobie w stresowych sytuacjach, wymyślania kreatywnych rozwiązań w minutę (a propos kreatywnych rozwiązań to nasza niania zrezygnowała przedwczoraj z pracy z dnia na dzień i wczoraj kryzys w domu był już prawie zażegnany, dziękuję wszystkim zaangażowanym znajomym), uczy całkiem trzeźwego funkcjonowania przy niewyobrażalnie małej ilości snu, a także perfekcyjnego wykonywania kilku czynności na raz pod presją czasu. Brzmi znajomo? Przecież to typowe wymagania w ofertach pracy. Dlatego dziwi mnie fakt, że przeciętny polski pracodawca skreśla kobietę, gdy ta zachodzi w ciążę. Mnóstwo kobiet po zakończeniu urlopu macierzyńskiego nie ma już dokąd wracać. Pracodawcy nie wiedzą co tracą…

Tak, dla kobiety najważniejsze w życiu jest dziecko. Dziecku trzeba zapewnić byt, więc praca również jest dla niej bardzo istotna, jeśli tylko w tej pracy traktuje się ją jak człowieka. Oczywiście znajdziemy całą masę kobiet, które szukają stałego zatrudnienia tylko po to by zaraz zajść w ciążę i pójść na zwolnienie. Zazwyczaj są to osoby, które nie dostały w żadnej pracy szansy, warunki w których pracowały pozostawiały wiele do życzenia lub też zostały zwolnione przy okazji poprzedniej ciąży. Jeśli ktoś nie był traktowany przez pracodawcę jak człowiek nie czuje się też w obowiązku być fair w przyszłości. Na pewno część tych matek jest typem kombinatorek, ale to w końcu typowa cecha naszej narodowości, nie dotyczy więc tylko kobiet. Są ludzie, którzy szukają byle umowy o pracę, aby zaraz pójść na zwolnienie, czy też wyjeżdżają zagranicę by tam sobie zapracować na socjal. Jedni to ludzie, którzy nie dostali w życiu szansy wykazania się, drudzy to wyznawcy zasady jak coś zrobić by się nie narobić. Pracodawca może natrafić na kogoś kto kombinuje zawsze i wszędzie i wcale nie musi to być kobieta w wieku rozrodczym lub matka dwojga dzieci. Wśród panów przecież też jest cała masa kombinatorów.

Nie rozumiem więc, dlaczego wciąż zwalnia się kobiety, które były dobrymi, docenianymi, zaufanymi pracownikami i zaszły w ciążę. Przy porodzie nie robią nam przecież lobotomii mózgu. Ktoś kto był świetnym pracownikiem nie powróci odmieniony, dlatego że teraz ma dziecko. Zmienić się może tylko na lepsze, bo macierzyństwo to szkolenie jakiego żaden pracodawca nie jest w stanie zapewnić. Oczywiście mogą zdarzyć się sytuacje, w których matka nawali. Dziecko nagle ciężko zachorowało i nie stawiła się do pracy w ważnym dniu. Pomyślmy jednak czy tylko matki nawalają? Oczywiście, że nie. Sama posiadam kilku znajomych prowadzących dość imprezowy tryb życia co niejednokrotnie przeszkadza im w pracy. Nawalić może każdy. Prawdopodobieństwo, że będzie to właśnie matka, która wróciła z urlopu macierzyńskiego  jest nawet mniejsze niż w przypadku innych osób. Inni nie są na świeżo w trakcie szkolenia z bycia obowiązkowym, kreatywnym, wydajnym, zorganizowanym, wielofunkcyjnym itd. itp.

Nie wiem ile czasu musi minąć by podejście do pracownic zachodzących w ciążę się zmieniło. Szczęście są firmy, w których matki traktuje się jak ludzi, sama miałam szczęście trafić do takiej, jak i kilka moich znajomych. Zazwyczaj jednak są to firmy zagraniczne. Miejmy nadzieję, że polscy przedsiębiorcy również w końcu otworzą oczy.

mamapraca

  • Małe dziecko jest jak budzik. Zapomniałaś to ja ci przypomnę. Łe…….
    Aż łapiesz rytm i stosujesz się do wymagań małego terrorysty.

    Do czasu wszystko w domu było na czas i OK.
    Teraz w domu trochę zwalniam, ale w pracy łatwiej mi się połapać jak mam porządek w sprawach.

    U mnie w pracy teraz rządzą młodzi i starych „eliminuje” się na rożne sposoby, przeważnie mobbing.

    Na niektóre kobiety to się uparli żeby je zwolnić, niektóre nie wytrzymały i odeszły same.

    Starych jest teraz 1-60 i 3-50 reszta 40 i 30. Ja się jakoś trzymam. Ciekaw ile czasu.

  • No właśnie, „zazwyczaj są to firmy zagraniczne”. Skąd to się bierze? Ano stąd, że przeważnie za granicami generalnie przepisy są o niebo lepsze niż w Polsce. Kiedy przeprowadziłem się do Szwecji, przyzwyczajony do polskich realiów dziwiłem się wszystkiemu na jakich zasadach to wszystko działa i jeszcze firmom się opłaca. Kiedy trochę pomieszkałem, dziwię się na jakich zasadach (albo raczej braku zasad) to wszystko kręci się w Polsce. Nie znajduję innego wyjaśnienia jak brak woli i chęć rozkradania państwa przez ogół jego obywateli, a zwłaszcza tych czołowych.