Kocie opowieści

540179_428380193851765_2014790911_n

Cześć, nazywam się Lola, a w domu przezywają mnie Lolek, Lolita Chiquita Bandita, Cik Cik. Moja najmłodsza pańcia mówi do mnie Jola albo Jolka 🙂 W przyszłym roku w kwietniu skończę 5 lat. Jestem starsza od mojej małej pańci o 2 lata.

Moja obecna rodzina adoptowała mnie z domu tymczasowego, gdy miałam 4 miesiące. Moja mama – kocica o bardzo niespotykanym umaszczeniu została porzucona przez swoich właścicieli najprawdopodobniej przez to, że spodziewała się kociąt. Na szczęście, w dzień porodu znalazła ją nasza tymczasowa opiekunka, dzięki czemu ja i czwórka mojego rodzeństwa nie wiemy co to bezdomność.

33483_158524764170644_3634701_n

Gdy trafiłam do nowego domu, postanowiłam przetestować moich nowych właścicieli. Nocne figle na pościeli to to co kocięta lubią najbardziej 🙂 Poza tym miałam 4 miesiące i zabawa była dla mnie czymś absolutnie najważniejszym. Spodobało mi się w nowym miejscu i szybko się w nim zaaklimatyzowałam.

Pańcia i pańcio oszaleli na moim punkcie. Byłam ich oczkiem w głowie.

Pewnego dnia moja pańcia gdzieś wyjechała na długo. Dla mnie nie było jej wieczność. Obraziłam się na nią. Gdy wróciła, przywiozła ze sobą coś… To było dziwne.

Przede wszystkim, po przyjściu do domu, pierwszy raz w życiu nie zwróciła na mnie najmniejszej uwagi. Przecież zawsze witałyśmy się długo, gdy tylko wracała z pracy. Smyranki, mruczanki były normą po powrotach do domu, czy po nocy, gdy pańcia wstawała rano. Teraz coś się zmieniło i nie mogłam zrozumieć dlaczego.

Wszyscy byli zapatrzeni w to dziwne zawiniątko, które pańcia przyniosła. Ja jakbym nie istniała.

W końcu przypomnieli sobie o mnie. Pańcia podsunęła mi pod nos to coś i pokazała. Była jakaś podenerwowana, więc ja też się bałam. Zasyczałam. Pierwszy raz w moim domu. Pańcia zabrała zawiniątko z przestrachem. Była smutna. Do tej pory sądziła, że ja to nawet nie umiem syczeć…

Powoli sytuacja w domu zaczęła się uspokajać. Właściciele przypomnieli sobie o mnie i nie latali tylko i wyłącznie wokół zawiniątka. Postanowiłam sprawdzić, co wywołało taką nerwową atmosferę.

Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam, że w zawiniątku był mały człowiek. Taki jakiś dziwny, bo nic nie mówił i mnie nie głaskał. Machał tylko rączkami i nóżkami i wydawał dziwne odgłosy. Był całkiem milusi i miał świetne łózko z pachnącą świeżutką pościelą. Niestety nie mogłam wchodzić do tego łóżka. Próbowałam, ale zaraz mnie wyganiali. Pomyślałam sobie „dobra, wystarczy mi wasze łóżko i moja budka. Ale to nowe jeszcze obadam, gdy nikt nie będzie patrzył i gdy Mały Człowiek nie będzie tam leżał.”

Powoli wszystko wracało do normy. Mały Człowiek stał się nowym członkiem naszej rodziny. Z czasem robił się coraz bardziej interesujący, a potem ku mojemu zaskoczeniu bardzo, ale to baaaardzo mobilny. Lubił mnie dotykać, czasem tak fajnie delikatnie, ale czasem pańcia musiała zabierać jego natrętną rączkę ode mnie. On, a raczej ona chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, że taki dotyk może mnie zaboleć, ale pańcia tłumaczyła i to bardzo pomogło.

Mały Człowiek szybko rośnie. Teraz jest bardziej kumaty i wreszcie rozumie, że jak rzucam mu pod nogi piłeczkę to powinien ją wziąć i rzucić jak najmocniej, bym za nią pobiegła. Bezsprzecznie największą zaletą Małego Człowieka jest to, że zawsze ma ochotę na zabawę, bo z pańcią i pańciem bywa różnie. Od jakiegoś czasu Mały Człowiek wie też jak mnie dotykać. Odwzajemniam ten dotyk mruczeniem, a on się cieszy. Niestety mój ogon wciąż zbyt mocno go fascynuje i czasem muszę uciekać, ale taka gonitwa z Małym Człowiekiem też ma swoje uroki. Specjalnie nie biegnę za szybko, by dalej mnie gonił. Mały Człowiek może naprawdę długo biegać i to jest fajne.

Doszły mnie słuchy, że nie wszystkie koty mają tak fajnie jak ja. Nie wszystkie mogą się cieszyć poznawaniem nowych małych ludzi, bo wyrzuca się je z domu, gdy ci malcy się pojawiają. Niektórzy mają dziwne pojęcie o kotach, albo wierzą w jakieś głupie zabobony (wierzcie mi – moja czarna siostra nigdy nie przyniosła mi pecha, gdy przede mną przebiegała :P).

Chciałam zwrócić uwagę właścicielom kotów, którzy spodziewają się w domu Małego Człowieka, na kilka ważnych kwestii, o których powinni pamiętać, gdy zaczynają zastanawiać się nad tym, czy koty i mali ludzie w jednym mieszkaniu to dobry pomysł:

1. My koty tak jak wy ludzie i tak jak uważane za przyjaciół ludzi psy mamy różne charaktery. Na pewno znacie nasz charakter skoro jesteśmy z wami od jakiegoś czasu. Wiecie czy bywamy złośliwe, agresywne, czy bardziej łagodne i spokojne. Zazwyczaj znacie naszą przeszłość, która wpłynęła na to jakie jesteśmy. Nie ma co obawiać się tych z nas, którzy od zawsze z wami dobrze żyli. A nawet ci bardziej charakterni nie muszą stanowić zagrożenia dla małych ludzi. Każdy z nas jest inny.

2. My koty jesteśmy zazdrosne. Ale to również dotyczy psów jak i was ludzi. Pamiętajcie o tym, że wciąż tu jesteśmy, a nie będziemy próbować zwracać na siebie waszej uwagi jakimiś dziwnymi sposobami.

3. My koty lubimy się bawić, a wszelki ruch nas do tego zachęca. Gdy wędrujesz palcami przed naszym nosem lubimy pacnąć Twoją rękę łapą. Dlatego nie pozwalajcie nam spać z niemowlętami, które ruszają rączkami i nóżkami bardzo zachęcająco. To Wy jesteście ludźmi – gatunkiem myślącym, więc nie miejcie do nas – kotów pretensji, gdy pacniemy niemowlę łapą.

4. My koty działamy na ludzi uspokajająco. Wystarczy nas pogłaskać i życie staje się prostsze 😉 Mały człowiek obcując z nami uczy się wrażliwości, delikatności, czułości, altruizmu, opiekuńczości, a także poczucia obowiązku.

5. Podobno przebywanie z nami jak i innymi sierściuchami od małego daje większą szansę uniknięcia w przyszłości alergii na sierść i kurz.

6. My koty domowe traktujemy swojego opiekuna jak kocią mamę. Wierzymy Ci i ufamy. Tęsknimy, gdy Ciebie nie ma. Nie zawiedź nas.

227458_210043085685478_660172_nPamiętacie ten motyw z „Zakochanego Kundla”? Niestety nie znalazłam pierwszego oryginalnego dubbingu z Kaliną Jędrusik jako Lady