Kreatywne święta z trzylatkiem

W tym roku ja mama nie mogę się ogarnąć. Od sierpnia, kiedy to nagle nam zaświtało, że kupujemy większe mieszkanie, bo moja kawalerka jakoś tak nie jest z gumy zaczął się dziki szał, który powoli powinien słabnąć, ale ni chu chu jakoś nie chce. Niby skończył się obłęd remontowo-przeprowadzkowy, ale ciągle coś i ciągle coś.

Nie zauważyłam przez to wszystko, że nadszedł grudzień.

Już w zeszłym roku żałowałam, że nie zrobiłam czegoś twórczego razem z Werką z okazji świąt, ale wtedy mogłam się jeszcze wytłumaczyć jej wiekiem. W tym roku mimo urwania głowy i późnego obudzenia się stwierdziłam, że musimy zrobić jakieś ozdoby na choinkę. To ogromna frajda dla prawie trzylatka (19 marca już trójeczka pyknie ;)).

farby

Postanowiłam więc, że zrobimy ozdoby choinkowe z masy solnej. Zabawa była przednia, choć zaczęłyśmy ją któregoś dnia w tygodniu ok. 18:00 jak tylko dotarłyśmy do domu po pracy i żłobku (pierdzielone korki są teraz w ŁDZ wszędzie). Dostałam od znajomej z EDUKATORKA fajny przepis na masę solną. Wychodzi bardzo plastyczna i dosyć miękka:

– 2 szklanki mąki
– szklanka soli
– 2 łyżeczki kwasku cytrynowego
– 2 łyżki oleju
Mieszamy i zalewamy 2 szklankami wrzątku.
Mieszamy łyżką a po wystygnięciu ugniatamy na gładką masę

Obmyśliłam sobie, że jednego dnia będziemy lepić ozdoby, a następnego je malować i zdobić brokatem.

 IMAG2707p IMAG2711p

Wykroiłyśmy kształty foremkami do ciasteczek, następnie zostawiłyśmy na noc i prawie cały kolejny dzień do wyschnięcia.

ozdoby

Na drugi dzień, po powrocie z pracy i żłobka chciałyśmy wziąć się za ozdabianie naszych wykrajanek. Niestety okazało się, że jeszcze nie wyschły. Zaświtało mi w głowie, że można by je wrzucić do piekarnika, by szybciej stwardniały. Tak też zrobiłam…

Głodna byłam jak wilk i jeszcze szybki obiad musiałam w międzyczasie zrobić, a także urządzić lodziarnie dla misiów i lalek w Werki pokoju, by ten obiad móc w spokoju pichcić (plastikowe piłeczki w kubeczkach imitowały lody 😉 ). Nie pilnowałam masy i gdy zajrzałam w końcu do pieca myślałam, że się rozpłaczę. Wszystkie nasze wykrajanki się rozpuściły! Niby kształty były zachowane, ale rozlane i jakby puste w środku. Uratowałam tylko jedną małą gwiazdkę z brzegu. Weronika za bardzo się nie przejęła, bo cieszyła ją lodziarnia 😉

Postanowiłam, że zrobimy ozdoby jeszcze raz w weekend, ale potem stwierdziłam, że mogą nie wyschnąć do Wigilii, a z piecem nie chciałam już ryzykować. Wtedy byłam pogodzona z myślą, że pierniczków robić nie będziemy, bo przecież za późno na to.

Plany uległy zmianie, gdy znalazłam przepis na szybkie pierniczki, które nie muszą schnąć ileś tam czasu. Znowu była zabawa z ciastem, a potem wałkowanie i wykrajanie.

puszka

Dziś natomiast ozdobiłyśmy pierniczki cukrowymi mazakami.

pierniczki2

Ufff udało się przynajmniej coś zrobić 🙂 Polecam takie zabawy nawet z najmłodszymi dzieciakami, bo to super frajda.

Wesołych Świąt wszystkim!

 

Tamara Tur