Facet przy porodzie

Ten temat zawsze pojawia się na forach dla mam, więc również postanowiłam poruszyć go tutaj.

porodwedwoje

Przyszłe mamy bardzo często mają wątpliwości co do tego, czy obecność ich partnerów przy porodzie to dobry pomysł. Nasłuchały się różnych mitów dotyczących reakcji mężczyzn w tej sytuacji. Kobiety zwykle obawiają się, że po wspólnym porodzie nie będą już dla swoich panów atrakcyjne seksualnie. Z moich obserwacji wynika, iż jest to chyba najrzadziej spotykany „efekt uboczny”, jeśli można by to tak nazwać. Prawdę mówiąc nie znam ani jednego takiego przypadku, nawet wśród par, którym do idealnego związku zawsze czegoś brakowało i wśród mężczyzn, którzy nie dorośli do roli ojca (jak się z czasem okazało). Może i zdarzają się tego typu sporadyczne sytuacje, ale póki co do mnie żadna taka historia nie dotarła. W tej kwestii musimy bardziej zwrócić uwagę na nasze podejście do partnera. Jeśli nie lubicie pokazywać przed kimkolwiek swoich słabości, czujecie się lepiej, gdy zawsze wyglądacie dobrze, nawet przy drugiej połówce i to wy czułybyście przy wspólnym porodzie dyskomfort z tych, czy innych względów, to faktycznie lepiej odpuścić. Jednak wydaje mi się, że typowa kobieta, która kocha swojego partnera nie ma takich problemów i bardziej marzy o wsparciu kogoś najbliższego przy tym ważnym życiowym wydarzeniu, aniżeli zastanawia się jak podczas porodu wygląda ona, czy jej zachowanie.

Jakie są plusy towarzystwa męża przy porodzie?

1. Komfort psychiczny. To przede wszystkim. Prawie każdy boi się szpitali i tego, co z nimi związane. Gdy jest z nami ktoś bliski czujemy się pewniej i bezpieczniej. Wiemy, że „nasz człowiek” dopilnuje wszystkiego, gdyby coś poszło nie tak. W razie potrzeby postawi do pionu personel, który na porodówkach bywa różny.

2. Jego towarzystwo umili czas, gdy długo czekamy na akcję porodową. Zawsze weselej jest razem chodzić po korytarzu, czy skakać na piłce. I fajnie jest mieć do kogo odezwać się w tym czasie.

3. Pomoże załagodzić ból, szczególnie jeśli uczestniczył z nami w szkole rodzenia. Jest mnóstwo masaży i pozycji, do których przydaje się druga osoba. Kobieta w bólu może po prostu o tym wszystkim zapomnieć.

4. Może brać czynny udział podczas akcji porodowej. Podtrzyma głowę, nogę, rękę, czy zapowie skurcz patrząc na KTG, albo poda szklankę wody, zależy co akurat jest potrzebne 😉

5. Mężczyzna dostaje szansę uświadomienia sobie z jakim trudem  wiąże się urodzenie dziecka. Oczywiście nie wszystkim tak obrazowe przedstawienie rzeczywistości jest potrzebne, by to przyznali, ale też niektórzy naprawdę nie są tego świadomi. Zauważyłam taką przypadłość, że rzadko kiedy mężczyźni, którzy uczestniczyli w porodzie używają określenia „urodziło mi się dziecko” (że niby samo się urodziło???). Częściej mówią, że rodzili z żoną lub żona urodziła dziecko 😉

6. Jest pierwszą osobą w waszej rodzinie, która zobaczy waszego potomka. To dla niego niezapomniane przeżycie.

Co może u faceta wywołać niesmak po porodzie?

Nie krew, czy inne wydzieliny, albo łożysko zaprezentowane przed samym nosem przez położną, ale wyzywanie go w czasie akcji porodowej i obwinianie za nasz ból i cierpienie. Do czasu własnego debiutu na porodówce myślałam, że to tylko żartobliwa anegdotka, która krąży po szkołach rodzenia, ale niestety sama słyszałam, jak jakaś kobieta wyzywała męża od ch… w czasie porodu, nim u mnie się na dobre zaczęło. Podobnież kobiety krzyczą też teksty typu „więcej ci nie dam!” albo „ty ch…, przez ciebie cierpię!”. No to jest po prostu hardcore. Nie wiem czy można być aż w takim stanie, by rzucać tego typu teksty nieświadomie… Raczej wątpię.

A jak to było u mnie?

Mój luby bardzo obawiał się porodu. Mówił, że dla niego najgorsze by było to uczucie kiedy ja cierpię, a on nie ma jak pomóc. Do końca nie wiedziałam, czy zdecyduje się mi towarzyszyć, choć bardzo tego chciałam. W rezultacie postanowił zostać i dla niego nie była to żadna trauma, a dla mnie ogromny komfort psychiczny. Choć od początku wiedziałam, że będę rodzić jak człowiek, bo z bardzo dobrą położną i w prywatnym szpitalu, który akurat podpisał umowę z NFZ to i tak jego towarzystwo dało mi jeszcze większe poczucie bezpieczeństwa. A to bardzo ważne przy porodzie. Chciałam dla niego być dzielna i chyba całkiem nieźle mi poszło. I jemu oczywiście też 🙂

beben440

  • Cesarskie cięcie…. mama w narkozie…. pierwszy dotyk, pierwsze spojrzenie, pierwsza łza wzruszenia, pierwszy raz w moich dłoniach (wcześniak)…. Czy to zmienia mężczyznę? Mnie zmieniło 🙂

  • Tasha

    super wpis! 🙂