Szydera z mam na forach

Niedawno wpadł mi w oko profil na Facebooku o podobnej nazwie, który do tego wszystkiego ma ponad 20000 lajków. Do grona fanów należą osoby różne: kobiety, mężczyźni, matki, nie-matki, małolaty, trolle. Założyciele tego profilu wygrzebują wyciągnięte z kontekstu fragmenty wypowiedzi matek na forach i publikują je jako śmieszne perełki, z których następnie fani toczą bezlitosną szyderę. W komentarzach możemy dostrzec całą masę „super mądrych” matek, które w życiu nie zapytałyby na forum o problemy z wypróżnianiem swojego dziecka, obrzydzonych wszystkimi kwestiami związanymi z nacinaniem krocza sexy małolatek, czy facetów w wieku różnym, którzy pewnie oprócz tego profilu śledzą jeszcze całą masę innych bek i nie angażują się zbyt emocjonalnie, uczestnicząc w dyskusji.

Jakże to typowo polskie jest. Pokazywać na Facebooku, gdzie trzeba się lansować, bo wypowiedzi opatrzone są imieniem i nazwiskiem, że jest się najmądrzejszym, najinteligentniejszym, z każdym problemem wiadomo co zrobić i gdzie się udać. Taki szyderca, jeden z drugim przecież nigdy w życiu nie palnął pod jakimś dziwnym nickiem czegoś na forum, co zostało wyśmiane lub doprowadziło do bardzo burzliwej dyskusji, nigdy nie udostępnił jakiegoś durnego łańcuszka, na pewno też nigdy w życiu nie doprowadził w realu do sytuacji, by ktoś go wyśmiał (nawet za jego plecami – nie ma opcji, bo taki inteligentny, mądry, oczytany i super jest). W swoim profilu nie doda do ulubionych książek Stephenie Meyer, czy trylogię o Greyu, nawet jeśli pochłonął te pozycje jednym haustem, bo wstyd się przyznać do tego, że takie pospolite czytadło mogło jego – elokwentnego indywidualistę wciągnąć. Za to nie wstydzi się ani trochę naśmiewania z innych i ich krytykowania. Już nie wspomnę o tym, jak smutne musi być życie osób, które tego typu profile zakładają. Chce im się poświęcać czas i marnować energię na wyszukiwanie tych (w ich mniemaniu) perełek, tylko po to by udowodnić, że oni nie są takimi idiotami, jak inni ludzie w internecie. Nawet nie pomyślą, że z całej sytuacji największy ubaw mają tzw. trolle internetowe, czyli osoby, które celowo rozpoczynają na forach burzliwe wątki lub piszą coś kontrowersyjnego, albo po prostu głupiego.

internet-troll

Na forach dyskusyjnych możemy znaleźć praktycznie wszystko. Takie nadeszły czasy, że pierwszym miejscem, w którym szuka się odpowiedzi jest internet. Fora właściwie nie mają tematów tabu. Nawet na takich o tematyce filmowej czy serialowej jest zwykle dział Off-topic, gdzie może znaleźć się praktycznie wszystko. Zależy jak bardzo użytkownicy są zintegrowani ze sobą. Największym problemem na forach dla matek i kobiet w ciąży jest fakt, że są to fora otwarte. Założyciele serwisów są żądni jak największej ilości użytkowników, a nie ich ochrony, przez co nie godzą się na ograniczanie dostępu dla danej grupy dyskusyjnej. Dlatego też, często taka grupa przenosi się w końcu na własne forum. Poza tym ludzie są z natury wścibscy i na każdym publicznym forum istnieje cała masa użytkowników, którzy tylko czytają wątki, a o sobie nic nie piszą.

Każdy normalny człowiek zdaje sobie sprawę, że informacje znalezione w necie należy filtrować. Czy to zawarte na oficjalnych stronach, czy nieoficjalnych, czy to na blogach i forach. Pomimo to, nie da się zaprzeczyć, że są to wszystko kopalnie wiedzy praktycznej, takiej którą nie zawsze znajdziemy w książkach. Nie ma nic złego z korzystania z tej wiedzy, jeśli robimy to mądrze i nie traktujemy tych miejsc jako jedyne źródła informacji i wyrocznię.

Przez całą ciążę uczestniczyłam w życiu pewnego forum ciążowego. Najwięcej dyskusji toczyło się w obrębie wątków utworzonych według przewidywanych terminów porodów, dzięki czemu powstawały małe grupki przyszłych mam, które znajdowały się na tym samym etapie ciąży i miały jednocześnie podobne problemy. Tym sposobem, najbardziej intymne tematy poruszały w swoim gronie kolejno „Styczniówki”, „Lutówki”, „Marcówki” itd. 😉 Z tego co mi wiadomo, to typowe na forach ciążowych. Co mi dało uczestnictwo w takim forum? Przede wszystkim zapobiegło kilku zawałom serca, bo okazywało się, że objaw, który zaobserwowałam u siebie jest typowy i normalny na tym etapie ciąży, a lekarz zapomniał mnie uprzedzić. Pozostałe mamy albo przechodziły już to samo, albo były lepiej poinformowane przez lekarza. Udało mi się dopilnować wykonania wszystkich badań, które również czasami się pomija, choć są bardzo istotne, by poród przebiegł prawidłowo i dziecko było zdrowe. Poprzez jeden wątek regionalny dotarłam do rewelacyjnej szkoły rodzenia w moim mieście, w której poznałam swoją przyszłą położną i mogłam rodzić jak człowiek. W dyskusjach tego forum uczestniczyłam jeszcze przy początkach macierzyństwa, dzięki czemu nie umknęły mi żadne istotne informacje dotyczące chociażby żywienia dziecka (mogłam porównać doświadczenia innych mam z poradami zawartymi w książkach, jak i z sugestiami lekarza). Trudno jest przypomnieć sobie wszystkie te drobne wskazówki, które nie raz uratowały sytuację. I TAK, pojawiały się tematy dotyczące analizy niemowlęcej kupy, czy wcześniej w ciąży debatowania odnośnie czopa śluzowego albo nacinania krocza 😛 Gdy człowiek to przechodzi i wirtualnie gada co dzień z ludźmi, którzy są na tym samym etapie życiowych ekscesów, to nie jest to dla niego coś obrzydliwego, czy nie na miejscu. Pytanie tylko po co udostępniać takie dyskusje dalej? By jakaś czternastka stwierdziła, jakie to wszystko obrzydliwe i ona sobie nigdy nie da „psiochy pociąć” (jak przeczytałam w jednym z komentarzy na profilu hejterskim) albo by inna matka hipokrytka mogła się pochwalić światu, że ona to taka głupia nigdy nie była, by pytać o coś takiego w internecie?

Oczywiście przerażają mnie akcje typu: ktoś pisze, że jego kilkumiesięczne dziecko upadło na głowę i straciło na chwilę przytomność, ale teraz jest z nim ok, to iść do lekarza, czy nie. Z drugiej jednak strony lepiej, że o tym pisze niż jakby sam miał podjąć decyzję, skoro taki przypadek wzbudza u niego wątpliwość. Poza tym wszystko zależy też bardzo od relacji, jakie nawiązali ze sobą uczestnicy forum. Czasami są one naprawdę bliskie, więc w inny sposób postrzega się zadawane pytania. Obecnie uczestniczę już od ponad roku w forum, którego stali użytkownicy spotykają się ze sobą regularnie. Tu wszystkie pytania są dozwolone i nawet te najdziwniejsze życzliwiej traktowane, bo w końcu jak się kogoś zna w realu, to zupełnie inaczej traktuje. Niby forum nie jest dostępne dla wszystkich, ale każdy użytkownik może zaprosić swoich znajomych, tak więc odsetek tych udzielających się regularnie jest mały w stosunku do ogólnej liczby członków. Niektórzy, mimo tego nie obawiają się pytać o sprawy prywatne, co zapewne zatrzymuje cichych podglądaczy na dłużej 😛 Forum jest więc doskonałą pożywką dla trolli, szyderców i pseudointeligentów. W rezultacie osoby, które są tam od dłuższego czasu coraz mniej zaczynają się udzielać, a prywatne pogawędki pozostawiają na spotkania face to face, ewentualnie prowadzą je w prywatnych wiadomościach. Wszystko dlatego, że zazwyczaj ktoś już się naciął na jakąś niemiłą sytuację i więcej nie ma ochoty w tym wszystkim uczestniczyć.

Z zasady nigdy nie uzewnętrzniałam się jakoś specjalnie na forach internetowych, ale mimo to bardzo cieszę się, że istnieją. Poza zdobyciem wielu cennych informacji, które w nie mały sposób zaważyły na moim życiu, udało mi się poznać całą masę fantastycznych ludzi – głównie innych mam, dzięki którym m.in. powstał ten blog. Dziękuję wam za wszystkie rady, za wysłuchanie, za wspólne przeżywanie wzlotów i upadków w macierzyństwie, za udostępnianie mojego bloga znajomym, za popijawy w Fermentacji i świetną zabawę. Mam nadzieję, że mi również udało się niektórym z Was pomóc, dobrze doradzić i umilić czas, czy to na blogu, forum, czy w realu. A wszystkim szydercom i trollom życzę własnego życia, byście nie musieli żerować na cudzych.

trolling

Tamara Tur