Współczesna Matka Polka

Obecnie określenie Matka Polka nabrało nowego, bardzo negatywnego znaczenia. Kojarzy się z kobietą uciemiężoną, uwiązaną obowiązkami domowymi i dziećmi, która rezygnuje z własnego rozwoju dla (w jej mniemaniu) dobra rodziny. Przy tym wszystkim jest osobą nieszczęśliwą, no bo jak ktoś, kto nie robi niczego dla siebie ma być radosny?

Poszczególne osoby rozumieją ten termin po swojemu i mogłyby dodać jeszcze dokładniejszą charakterystykę Matki Polki, ale ogólnie rzecz biorąc określenie to jest nacechowane bardzo negatywnie.  Funkcjonuje nawet jako wyzwisko, choć nie zawsze stosowane w odpowiednim kontekście. Często bywa źle używane: np. Matką Polką nazywa się matkę głupią, niedouczoną, mało inteligentną, ale niekoniecznie poświęcającą się. Dla mnie taka interpretacja jest błędem. Matka Polka owszem może być osobą głupią i niedouczoną, co jest konsekwencją braku rozwoju z powodu całkowitego poświęcenia się rodzinie. Tymczasem, w internecie wyzywa się tak wszystkie niemądre matki, a w szczególności te, które wypisują głupoty na forach internetowych.

Co ciekawe, określenie to nie ma obecnie już żadnego związku z patriotyzmem.

Na przekór tej teorii i rozumowaniu większości, przezwisko Matka Polka jest chętnie wykorzystywane przez same mamy, które absolutnie nie pasują do definicji podanej na początku. Używają je najczęściej blogerki parentingowe o fajnym, rozwojowym, zdrowym podejściu do macierzyństwa, próbując uratować to określenie przed skrajnym potępieniem. Udowadniają tym samym, że typowa Matka Polka znacznie odbiega od negatywnego wizerunku powstałego w dzisiejszych czasach.

Jaka jest więc współczesna Matka Polka?

Typy matek są różne. Najbardziej zauważalnie różnice można zaobserwować w dwóch grupach: matki pracujące zawodowo oraz matki niepracujące, zajmujące się głównie domem. Zarówno w jednej, jak i w drugiej grupie są matki, które swoje położenie zawdzięczają świadomej decyzji, jak i sytuacji bez wyboru. Wśród jednych i drugich są kobiety bardziej i mniej spełnione. Problemy matek pracujących oscylują wokół braku czasu na wszystko, na co chciałyby ten czas mieć oraz wokół tęsknoty za dzieckiem. Problemy matek, które nie pracują zawodowo dotyczą głównie kwestii związanych z nadmiarem obowiązków domowych i brakiem odskoczni.

Są też matki samotnie wychowujące dzieci (będące lub nie z ojcem dziecka), matki fanatyczki różnych teorii, czy to żywieniowych, czy psychologicznych, czy egzystencjalnych ;), matki na luzie, matki sztywniary, matki bez granic, matki na obcasach, matki wariatki ;), matki sroki, matki frustratki… itd. itp. Niestety istnieje też bardzo duża grupa matek, które nigdy nie powinny były nimi zostać…

Jak społeczeństwo postrzega współczesne matki?

Zależy po kątem kogo patrzymy. Osoby bezdzietne, niemające wcale (lub jeszcze) w planach dziecka bardzo często uważają, że definicja Matki Polki, którą zamieściłam na początku opisuje większość matek. Dla nich wszystko, co związane z macierzyństwem jest wyrzeczeniem. Traktują dziecko jak kulę u nogi, która ogranicza kobietę. Nie potrafią pojąć, że w życiu niektórych ludzi (i są to zarówno kobiety jak i mężczyźni) przychodzi taka chwila, kiedy chcą się uspokoić, ustatkować – jak to się kiedyś często mówiło. Od pewnego momentu nie kręcą ich już imprezy, spotkania towarzyskie, podróże, przygody. Czują pewnego rodzaju pustkę, którą jest w stanie wypełnić tylko dziecko. A kiedy to wyczekane, wytęsknione dziecko się pojawia naprawdę wisi im i powiewa to, że można lecieć ze znajomymi za grosze w podróż w nieznane, albo skoczyć na bungee z Mont Everest. Życie składa się z różnych etapów i na każdym z nich, co innego nas kręci. Dla świadomych, młodych rodziców, którzy zostali nimi bo w pewnym momencie niczego bardziej nie pragnęli, to przygoda z dzieckiem, którą rozpoczęli jest tak pasjonująca, jak skok na bungee. Każdy człowiek ma też inny charakter. Niektórzy lubią życie pełne wrażeń i adrenaliny (i potrafią takie życie wieść i z dziećmi i bez), inni są domatorami. Jeszcze innym wystarczy wyszaleć się za młodu, a potem mają ochotę na bardziej stateczny żywot. Ogółem bezdzietne kobiety tak bardzo współczują tym, które „siedzą w domu” z dzieckiem, że nie przyjmują do wiadomości faktu, iż ktoś może to po prostu lubić. I mało tego: może czuć się spełniony! Znam masę kobiet, których pozostanie na kilka lat w domu było świadomą decyzją i wcale tej decyzji nie żałują.

Starsze osoby z kolei, nie potrafią pojąć współczesnego podejścia do wychowania, które diametralnie różni się od tego, jakie istniało za czasów, gdy ich dzieci były małe. Obecnie obalono wiele mitów funkcjonujących w kręgach rodzicielskich od dziada pradziada. Młodzi ludzie mają też dużo większy dostęp do informacji, niż było to kiedyś, a starsze osoby niekoniecznie stanowią dla nich autorytet w kwestii wychowania dzieci. Nawet oporne do nauki typy są bombardowane zewsząd całą masą wiadomości dotyczących żywienia dzieci, wychowania, leczenia, szczepień itd. itp. Temat współczesnego zdrowego odżywiania może wydawać się dla wielu starszych ludzi herezją, kiedy to badania naukowe udowadniają, że produkty uważane przez lata za zdrowe, niestety takie nie są. Współcześnie też prawa dziecka są dużo bardziej brane pod uwagę. Ku mojej ogromnej radości powoli zanika podejście do wychowania opierające się na starej zasadzie „dzieci i ryby głosu nie mają”. Rodzicielstwo Bliskości wypiera tę teorię w kręgach ludzi światłych i myślących.

Jak we wszystkim tak i w macierzyństwie trzeba podążać własną drogą. Jeśli robimy coś wbrew sobie, nie zaznamy szczęścia i nie będziemy dobrymi rodzicami. Zawsze polecam znajomym książki oraz bloga świetnej psycholog Agnieszki Stein specjalizującej się w nurcie Rodzicielstwa Bliskości, która w swych pracach, na spotkaniach i warsztatach udowadnia, że najlepszym rodzicem jest człowiek potrafiący zadbać o samego siebie:

Wsparcie czy presja?

Dlatego też jeśli jakaś kobieta jest z natury człowiekiem aktywnym, lubi osiągać kolejne levele na swojej ścieżce życia, a stagnacja doprowadza ją do depresji, najprawdopodobniej nigdy nie spełni się w roli idealnej pani domu. Jeśli zostanie przymuszona do takiej sytuacji przez urodzenie dziecka, faktycznie należy jej współczuć. Inna kobieta o podobnym charakterze będzie chciała zdecydować się na taką zmianę dotychczasowego aktywnego trybu życia, pod warunkiem, że sytuacja ta nie będzie trwać zbyt długo. Jeszcze inna kobieta na widok swojego największego Skarbu może doznać mentalnej metamorfozy i na nowo uporządkować hierarchię wartości. Nie będzie dla niej problemem roczne, czy kilkuletnie wyłączenie się z zawodowego kręgu i przestawienie na tryb mama 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu 😉 Kolejna jeszcze kobieta mogła od zawsze marzyć o tym, by być panią domu, pielęgnującą domowe ognisko i w innej roli zupełnie sobie siebie nie wyobraża. Jeśli każda z tych kobiet obierze drogę zgodną z własnym wnętrzem i nie zapomni przy tym wszystkim o sobie, nie powinna być wyzywana od Matki Polki w rozumieniu, jakie wyparło mickiewiczowską wizję. Tylko my – mamy możemy zmienić tą współczesną negatywną definicję 🙂

 matka polka

  • Po porodzie przyszli do nas znajomi… Narzeczona kumpla pytała jak po porodzie, jak zniosłam itd Usłyszała ode mnie : Poród ok, wspominam nawet fajnie , dałam radę to nic strasznego. Jak bym miała urodzić drugie dziecko to bym to zrobiła bez zastanowienia itd. Po mojej wypowiedzi powiedziała do mnie zaskoczona : No to mamy Matkę Polkę… eh… Zdenerwowała mnie tym bardzo… poczułam się obrażona. Nazwała mnie tak tylko dla tego ze nie narzekałam jak to było zle i jak sie umęczyłam….