Preludium…

Na razie wszystko dzieje się identycznie, jak było prawie cztery lata temu, z niewielkimi różnicami. Pod względem fizjologicznym identycznie, bo psychicznie – totalny lajt. Wszyscy mówili, że tak jest, ale możesz doświadczyć tego dopiero, gdy poczujesz na własnej skórze po raz kolejny. Moje pesymistyczne ja, od którego wciąż nie mogę się do końca uwolnić, każe być ostrożnym z radością. W końcu jest jeszcze za wcześnie, by cokolwiek potwierdzać na 100%. Opakowania testów mówią o 99%… Nie powinno się jeszcze cieszyć, ale ja tym razem nie umiem tej radości skrywać. Obiecuję sobie, że już więcej nikomu nie powiem, tymczasem dowiadują się po kolei coraz to inne osoby. I ode mnie i od niego. On też nie umie się wstrzymywać od radości. Nie było to zresztą tajemnicą, że miało niebawem nastąpić. Nie tylko bliscy wiedzieli, więc dopingowali, podpytywali. Znów zajęło to trochę czasu, choć tym razem minimalnie krócej, niż wtedy. No i teraz jest zupełnie inna pora roku. Teraz początkiem jest koniec zimy, wtedy było lato w pełni. Koniec, jeśli wszystko będzie dobrze, przypada na jesień, wtedy wypadł wczesną wiosną.

Siedzę i dumam: wcisnąć „Opublikuj”, a może „Zapisz szkic” i jeszcze trochę poczekać? To naprawdę wczesna wiadomość.

darmowe_zdjęcia_obiektyw-3

Nie umiem skrywać tej radości, która jest we mnie :)))))

Tamara Tur