Kobieto, zanim zdecydujesz się na dziecko…

darmowe_zdjęcia__mg_9171

Z racji istnienia tylu nieszczęśliwych matek postanowiłam przygotować krótki poradnik, który warto sobie przyswoić, nim zdecydujesz się na dziecko. Gdyż nie wierzę, że wszystkie te rozczarowane, biedne istoty dookoła nas, które dają swoje smutne wywody w internecie, zaliczyły wpadki…

1. Decyzja o posiadaniu dziecka powinna być podjęta przez obie strony, zarówno kobietę, jak i mężczyznę.

Dziecko potrzebuje obojga odpowiedzialnych rodziców. Nikt nie powinien godzić się na dziecko pod presją partnera. Zazwyczaj to kobiety naciskają mężczyzn, ale spotkałam się z głosami, że bywa również odwrotnie. Osoba zmuszona, nie gotowa na bycie rodzicem może mieć większy problem, by odnaleźć się w nowej sytuacji. Co gorsza może z tego problemu wcale nie wyrosnąć, nigdy nie dojrzeć do rodzicielstwa. Oczywiście są osoby obojga płci, które nie planowały dziecka, trafiło się i albo jedno z nich, albo oboje odnaleźli się w roli rodziców. Nie mamy wpływu na sytuacje, które dzieją się nie tak jak zaplanowaliśmy, ale też nie próbujmy zmieniać na siłę rzeczywistości!

2. Nie decydujmy się na dziecko, tylko dlatego że zegar biologiczny tyka.

W ten sposób łatwo jest wpaść w toksyczny związek, gdy nagle stwierdzamy, że mamy już mało czasu, więc nasz nieidealny partner, z którym nie wiązałyśmy przyszłości musi zostać ojcem, a koniec końców zostaje tylko dawcą spermy. Oczywiście w takiej sytuacji kobiety zazwyczaj naiwnie wierzą, że nieidealny partner na widok swojego potomka przejdzie niewyobrażalną metamorfozę niczym Bestia z bajki Disneya i zmieni się na lepsze. Zapewniam Was, że zmienić to się może, ale tylko na gorsze 😛 Co do wyboru partnerów życiowych zachęcam również do lektury wpisu Z jakimi mężczyznami NIE wiążemy przyszłości.

3. Nie decydujmy się na dziecko, dlatego że wszyscy znajomi się porozmnażali.

Wszyscy dookoła mają już dzieci? Nie potrafią o niczym innym rozmawiać jak o kupkach, czy zupkach? A Ty czujesz się inna, odstajesz od reszty, bo nie masz dziecka? To nie wystarczający powód do tego, by się na nie decydować! Każdy człowiek dojrzewa do roli rodzica w swoim czasie, a są i tacy, którzy nie będą na to gotowi nigdy. I to nie jest koniec świata. Nie każdy człowiek musi mieć dziecko! To nie jest jakiś kolejny punkt do realizacji po zwiedzeniu świata, kupieniu domu, czy mieszkania, lepszego samochodu. To nie jest zwierzak, którego oddamy jak się znudzi, albo gdy nie spełni naszych oczekiwań. Swoją drogą takie postępowanie wobec zwierząt również jest dla mnie niewyobrażalne…

4. Nigdy, przenigdy nie decyduj się na dziecko dla ratowania związku.

To po prostu nie działa. Nie tędy droga. Jeśli dwoje ludzi do siebie nie pasuje to dziecko tego nie zmieni.

5. Wrabianie kogoś w dziecko to chwyt poniżej pasa!

Po pierwsze nie uratujesz tak związku, po drugie nie wywołasz czyjejś miłości, a jeśli liczysz na życie za alimenty to się mocno przeliczysz w kraju, w którym zarobki nie porażają, a duża ilość osób pracuje albo na czarno, albo na umowy z najniższą krajową. Myślałaś, że trafiłaś na bogacza, którego można wykorzystać, a potem okazuje się, że oficjalnie on nie ma nic? No to smuteczek 😛

6. Jeśli jesteś w związku z człowiekiem, którego musisz obsługiwać jakby był dzieckiem pomyśl 50 razy zanim się na następne dziecko zdecydujesz.

Bardzo wiele matek czuje się osaczonych macierzyństwem przez to, że nie mają żadnej pomocy od męża, albo wręcz są przez niego wiecznie krytykowane i niedoceniane. Czemu to tak nagminne zjawisko współcześnie? Przecież czasy, w których rodzice kojarzyli małżeństwa dawno minęły, więc naprawdę nie musisz być z kimś, kto nie jest dla Ciebie partnerem. Nie wierzę w opowiastki, że facet był ideałem do czasu pojawienia się dziecka. Może mieć chwilowe załamanie, gdy zostanie ojcem, ale to nie stan permanentny. A typy, które robią awantury, że obiadu nie ma na stole, albo w domu jest nieposprzątane są tacy od samego początku, jeszcze zanim pojawi się dziecko. Tyranów i pasożytów nie wybieramy na ojców swych dzieci. Teraz i tak prawie każdy decyduje się na życie z partnerem przed ślubem. Skoro mamy możliwość zrobienia takiego testu wspólnego życia jeszcze bez zobowiązań, korzystajmy z takiej opcji z głową. Tu znów należy przypomnieć, że wszelkich wątpliwości, które masz wobec swojego partnera nie rozwieje dziecko.

Chciałam jeszcze podać kilka podpunktów, które NIE SĄ przeszkodą, gdy chcemy mieć dziecko:

1. Jesteś bardzo aktywna, towarzyska, lubisz, gdy dużo się dzieje.

Dziecko to nie kula u nogi, która ograniczy wszystkie Twoje pasje! Jeśli nie cierpisz stagnacji, to nie popadniesz w nią po porodzie. Nawet jeśli sytuacja zmusi Cię do kilkuletniego pozostania w domu, będziesz umiała się w tym wszystkim odnaleźć. Inne mamy też potrzebują towarzystwa i możesz z nimi stworzyć fajną paczkę, jeśli Twoi bezdzietni znajomi oddalili się i nie rozumieją Twoich aktualnych problemów. Dlaczego są osoby, które podróżują z dziećmi, osiągają sukcesy w pracy, rozkręcają swój biznes, rękodzieło, blog, czy inną pasję, będąc rodzicami? Nie, to nie są ludzie, którym samo skapnęło, mają sztab nianiek, a dwustuzłotówkami podcierają sobie tyłki. To ludzie, którzy działają, a nie wiecznie na wszystko narzekają. Ot, cały sekret. Zazwyczaj im więcej jest do zrobienia, tym więcej udaje się zdziałać. U mnie ta zasada sprawdziła się w 100%.

Oczywiście jeśli nie umiesz żyć bez całonocnych weekendowych imprez, dziecko to nie jest to, co Ci jest w tej chwili potrzebne. Wyszalej się, skoro masz taką potrzebę. To z czasem zwykle przechodzi. Jak wszystko, czego mamy za dużo i w tym przypadku następuje przesyt.

Nawet jeśli sytuacja życiowa zmusi Cię do stagnacji zawsze pamiętaj, że nie będzie tak już zawsze! Dzieci naprawdę szybko dorastają.

2. Lubisz dbać o siebie, dobrze wyglądać, kupować sobie różne rzeczy, albo prowadzić zdrowy tryb życia.

W trakcie porodu nie zrobią Ci w szpitalu lobotomii mózgu, więc nie zmienisz swoich upodobań. To, że nagle z własnej woli uznasz, że wolisz kupić temu małemu pultaskowi pościel Feretti, zamiast nowej O-Bag dla siebie, czy zamiast Hunterów* prezentowanych przez ulubioną modową blogerkę, musisz doznać na własnej skórze. To jest to co bezdzietni i niespełnione matki nazywają WYRZECZENIEM. A ja się pytam, gdzie tu wyrzeczenie skoro sprawia nam tyle radości??? Świadome rodzicielstwo to żadne wyrzeczenie, bo wszystko czego odmówimy sobie, nie powoduje u nas żalu. Po prostu hierarchia wartości ulega zmianie i jest to całkiem naturalne zjawisko. Mało tego, będziesz kombinować by kupić tę pościel, albo wymarzoną zabawkę malucha, nawet gdy brakuje do pierwszego 😛

To, że jesteś mamą nie znaczy też, że masz przestać dbać o siebie i swoje potrzeby. Pamiętaj o sobie, nie popadaj w skrajności. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Twoje dziecko będzie się miało dobrze, gdy zostawisz je czasem z tatą, czy babcią, a sama wyjdziesz się rozerwać. Bardzo ważne jest, by pamiętać o tych chwilach dla siebie od samego początku, bo jeśli nie przyzwyczaisz do nich dziecka i rodziny trudno Ci je będzie wynegocjować. A jeśli czujesz się najszczęśliwsza i najspokojniejsza, gdy masz malucha cały czas przy sobie, też nie rezygnuj z tego! Pamiętaj jednak, że każdy dorosły człowiek potrzebuje towarzystwa innych dorosłych, więc staraj się organizować spotkania wraz z innymi mamami i ich dziećmi, zwłaszcza gdy Twój mąż dużo pracuje i mało bywa w domu.

3. Lubisz swoje ciało i boisz się jego przemiany po porodzie.

Każda kobieta się tego boi. Na niektórych ciąża i poród nie zostawiają prawie żadnych śladów, inne kobiety zmieniają się nie do poznania. Na to, czy przytyjemy w ciąży 10 czy 30 kilo nie mamy niestety wpływu. Dużo zależy od genetyki, wieku i skłonności danego organizmu. Jeśli nasza mama wyglądała dobrze po urodzeniu nas i naszego rodzeństwa, jest mocno prawdopodobne, że nam też się fuksnie. A jeśli nie, to też nie wszystko stracone. Tu znów kluczowe jest samozaparcie i chęć do działania. Moja koleżanka prowadzi swój salon kosmetyczny, ma dwuletnią córeczkę, pracującego męża, a przepadła w zumbie po uszy. Pozytywnie przepadła i z niesamowitymi skutkami. A wyzwanie miała niemałe do podjęcia z racji choroby, która spowodowała ogromny przyrost wagi w bardzo krótkim czasie. Można? Można! Tylko trzeba działać, nie narzekać, nie zazdrościć, nie podejrzewać, że inni mają lepiej, łatwiej, lżej, inaczej, albo kłamią…

Dziękuję za uwagę.

*Podałam przykład tak drogich przedmiotów, bo osoby, które je kupują są zazwyczaj uważane za egoistów, albo materialistów (zamiast pasjonatów mody), a przewartościowania poglądów po urodzeniu dziecka może doznać absolutnie każdy 😛

  • Z pierwszą częścią się zgadzam, z drugą tak pół na pół. Bo nie oszukujmy się, wiele się zmienia i niestety również pewne rzeczy trzeba sobie odpuścić na rzecz dziecka (typu kupienie kolejnej pary butów), zwłaszcza jeśli się nie ma wystarczających funduszy. Pamiętajmy, że nie wszystkie kobiety otrzymują pełne fundusze z macierzyńskiego. Ale jak napisałam u siebie – trzeba się przewartościować, wtedy ‚wyrzeczenia’ nie są takie straszne.

    • Napisałam, że zmienia się hierarchia wartości 😉

  • ~asia

    Ah dziekuje Martus,lubieo sobie czytac hahaha

    • Ależ nie ma za co 😉 Podziwiam to i piszę 🙂

  • Znam jedną parę, która o dziecko starała się lata. W końcu się udało (chcieli dziecka, wręcz pragnęli, nie dlatego, że inni mają). Dziewczyna fatalnie znosiła ciążę (niepowściągliwe wymioty ciężarnej, później rwa kulszowa, do tego cukrzyca i po prostu WSZYSTKO czego by tylko kobieta nie chciała!). Od samego porodu córa daje im w kość… Płacze całymi dniami. Mąż mógł część pracy przenieść do domu, więc siedzi więcej przy żonie i jej pomaga. Co nie zmiania faktu, że od 9 miesięcy ich córka praktycznie ciągle płacze i musi być na rękach bo inaczej z płaczu się zanosi. Raz z tego wszystkiego straciła przytomność. A co z matką? Po ciąży już była wrakiem. Teraz to już nie mówię. I wiesz co? Mimo, że chcieli bardzo dziecka, są wykończeni. Nie mówię, że nieszczęśliwi. Ale nie dziwię się jej, że może być przybita. Są też ludzie, którzy, tak jak ja, zaliczyli „wpadkę” i są najszczęśliwszymi rodzicami na świecie. Miałam moment załamania, gdzieś po pół roku od porodu. Bardzo chciałam wyrwać się gdzieś, iść do pracy. Nie uważam tego za moją porażkę. Tylko uważam, że nigdy nie jest kolorowo i każdy ma prawo mówić co mu leży na sercu. Tak samo, jak matki mają chwile słabości, tak samo i człowiek na etacie. Narzeka, że jest zmęczony, narzeka, że mu się nie chce. Ale to są chwilowe kryzysy. I nie powiemy mu: „Zanim zdecydujesz się na pracę to przemyśl, czy lubisz wstawać rano, czy lubisz jeździć samochodem, itp.”. Owszem, może macierzyństwo nie jest dla wszystkich, ale też nie jest powiedziane, że macierzyństwo nie jest dla tych, którzy czasem narzekają 🙂

    • Czasem każdy narzeka, każdy ma wzloty i upadki. Ja to rozumiem w pełni. Ale nie rozumiem ciągłego narzekania, użalania się, nie rozumiem matek, które jakby mogły cofnąć czas to nie zostałyby matkami, a z takimi głosami spotykam się coraz częściej… Ta dziewczynka, o której wspominasz… to nie jej wina, że jest taka. Dziecko skoro płacze to ma do tego powód, albo cierpi z powodu kolki, czy innego, albo jest chore, albo jakas jego potrzeba nie została zaspokojona. Dzieci takie malutkie to nie perfidni manipulatorzy. Owszem mogą zmęczyć, wykończyć człowieka, ale żeby mieć żal do nich, że są jakie są? Nikt nie mówił, że będzie łatwo. A praca to akurat obowiązek, by przeżyć, by funkcjonować. Bycie rodzicem – nie. Nie każdy musi.

  • Z tego, co widzę po różnych blogach, to macierzyństwo jest na tyle nieprzewidywalne, że można mieć idealnego partnera, bardzo chcieć dziecka, być niby na wszystko przygotowanym, a później i tak mieć doła i tęsknić do dawnego życia. Przecież nie wiadomo, jak to wszystko będzie, skoro to taka rewolucja. Pamiętam np. Chylińskiej gniewne felietony na temat opieki nad niemowlęciem, gdzie prezentowała zgoła inne zdanie na temat macierzyństwa niż obecnie. To, że komuś akurat teraz jest źle, to jeszcze nie znaczy, że nie powinien mieć dziecka imho. Świat musi iść do przodu i same zadowolone matki go nie udźwigną. Zresztą gdyby w necie rozlegały się same gruchania i rozczulania nad macierzyństwem to niejedna przyszła matka mogłaby nie dowiedzieć się, co ją może spotkać, więc takie negatywne głosy też może są potrzebne. Ja je chętnie czytam:)

    • ~

      Co innego wzloty i upadki, co innego negatywny stan permanentny. Potem wyrastają dzieci, takie jak ostatnio w Chełmie, gdzie 9 latki zakatowały ciężarną kotkę, jeździły po niej na rowerach. Dzieci wzrastające bez miłości. Dzieci, które czują i wiedzą, że są niekochane. Dzieci, których rodzice próbują się ich pozbyć gdy tylko mają okazję zostawiając je w szkołach po 12 godzin, zostawiając je bez opieki w szpitalach, gdy te chorują. Niestety takich przypadków jest teraz stanowczo za dużo, dlatego decyzja o rodzicielstwie powinna być świadoma. Co gorsza te dzieci wcale nie pochodzą z typowo patologicznych rodzin.