Idealna mama – wbrew opinii społecznej

108H

Ostatnio natknęłam się na ciekawy tekst – apel odnośnie macierzyństwa: Jesteś matką i masz swoje życie? Słono za to zapłacisz. Co wypada, a co nie kobiecie-matce. Z treści wynika, że gdy już posiadasz dziecko to właściwie na nic innego nie możesz sobie pozwolić. Nie masz prawa do własnego życia. Według mnie to wierutna bzdura, choć faktycznie społeczeństwo próbuje nam-kobietom takie pierdoły wmawiać. Ja uważam, że tylko od nas samych zależy czy się na taki stan rzeczy zgodzimy, czy nie. Artykuł mówi o podejściu społeczeństwa do kobiet-matek i porusza temat, który stanowi wielki współczesny problem. Opisuje sytuacje zdarzające się nagminnie. Nie twierdzę więc, że kwestie tu poruszone są bzdurą, tylko że my-matki nie musimy się godzić na traktowanie w przedstawiony w artykule sposób. A niestety wiele z nas nie tylko daje jawne przyzwolenie na wymienione w tekście ograniczenia, ale nawet do takiego stanu rzeczy się przyczynia.

Jaki błąd popełniają matki?

Przede wszystkim dają się wkręcić w ogólnospołeczne stwierdzenie, że macierzyństwo musi być poświęceniem. To taka nasza polska żelazna zasada (stąd określenie Matka Polka). Już młode kobiety, które nie mają jeszcze dzieci tak uważają (najprawdopodobniej na podstawie obserwacji własnych matek). Teksty z magazynów, poradników, dyskusji na forach internetowych mówiące, że szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko traktujemy z przymrużeniem oka. Natomiast psychologowie, kiedy tylko rodzice udają się do nich z powodu problemów z dziećmi, skupiają swoją uwagę nie na tych dzieciach, tylko na rodzicach właśnie. Ich nieumiejętności spełniania własnych potrzeb, ignorowaniu tych potrzeb, co prowadzi do złego samopoczucia, a w konsekwencji do nieradzenia sobie z dziećmi. Uważany za banalny frazes przewijający się wszędzie (bardzo często tam, gdzie pojawiają się dyskusje odnośnie sposobów karmienia niemowlęcia chociażby) dotyczący właśnie istotności szczęścia matki to całe sedno spełnienia się w roli rodzica.

Presja społeczeństwa jest ogromna, ale nie niemożliwa do odparcia. Dziecko zazwyczaj pojawia się z miłości, w rodzinie, którą tworzymy z innym człowiekiem. Nie jesteśmy więc jedynymi odpowiedzialnymi osobami, na które muszą spaść wszystkie obowiązki związane z rodzicielstwem i domem. Niestety niektóre kobiety nie przyjmują tego faktu do wiadomości, od samego początku ściągając na siebie wszystkie nowe zadania, które pojawiają się wraz z przybyciem małego człowieka. Uważają, że zrobią to lepiej, szybciej, dokładniej niż ktokolwiek inny, nawet ojciec dziecka nie jest wystarczająco dobry. Po paru miesiącach, czasem latach znajdują się w impasie, skrajnie zmęczone mają wszystkiego dosyć. Postawiły same siebie w sytuacji, w której są niezastąpione i nawet gdyby ktoś chciał im pomóc, nie może, bo dziecko nie jest przyzwyczajone do tego, by zajmował się nim jego własny ojciec, a co do tego babcia, czy ciocia. Co więcej, otoczenie może obawiać się nawet taką pomoc proponować, bo nigdy nie miało szansy nauczyć się jak z nowym członkiem rodziny postępować. Wszystko robiła przecież mama.

Czytałam już kilka razy opinie wyśmiewające fakt angażowania się mężczyzny w wychowanie dzieci, bo ojciec powinien być tym, który nauczy syna łowić ryby, a córka jako kobieta, gdy tylko trochę podrośnie to jego powinna obsłużyć. Zmienianie pieluch to nie zadanie dla pana domu i głowy rodziny. Faktycznie kiedyś rolą mężczyzny było zbudować dom (własnymi rękoma oczywiście), spłodzić syna i zasadzić drzewo, ale czasy nieco się zmieniły, a chyba idziemy do przodu, rozwijamy się jako gatunek myślący. Krąży w sieci śmieszny demotywator mówiący o tym, że zwyczaj przepuszczania kobiet w drzwiach wywodzi się z prehistorii, sprawdzano w ten sposób, czy w jaskini nie ma niedźwiedzi 😉 Wiem, że niektórzy mężczyźni zatrzymali się w tej epoce i uważają, że kobiety służą tylko do tego, by ułatwiać ich egzystencję, ale na ziemi występują też bardziej rozwinięte gatunki tej płci 😛 W temacie mężczyzn zaangażowanych w rodzicielstwo natknęłam się jakiś czas temu na bardzo fajny wpis mężczyzny właśnie. Młodego faceta, który jeszcze nawet nie jest ojcem z tego co wywnioskowałam z jego bloga. Sam zbulwersował się podejściem niektórych panów do ojcostwa (a dokładniej wywodom Aleksandra Moszkietowicza w tekście pt. Nowoczesny model rodziny to koszmar dla mężczyzn). Napisał swoją odpowiedź o tytule:

Nowoczesny model rodziny to koszmar dla idiotów

Polecam zapoznać się z tym wpisem w późniejszym czasie. Na dowód tego, że istnieją normalni mężczyźni na świecie. Tekst, do którego odnosi się ten bloger jest zalinkowany w jego notce. Ja już go nie podałam, bo wyjątkowo dużo żongluję dziś różnymi artykułami.

A wracając do tematu.

Chciałam jeszcze wcisnąć swoje trzy grosze odnośnie tego, co społeczeństwo uważa za karygodne w zachowaniu matki. Pozwolę sobie zacytować podpunkty, które możemy przeczytać na Mamadu, czego kobieta-matka nie może:

1. Powiedzieć szczerze, że dziecka nie chciała. Albo, że jest w stanie sobie wyobrazić, że ma jedno. Albo nie ma w ogóle. Ludzie, to nie znaczy, że ona dziecka/dzieci nie kocha! Po prostu dopuszcza myśl, że mogłaby żyć inaczej.

To jest temat, który ostatnio mnie wpienia, o czym na pewno wiedzą już stali czytelnicy. Może dlatego, że „robienie” dzieci nie przychodzi w moim życiu z łatwością, czy przypadkiem. Pomijając osobiste doświadczenia, wciąż uważam, że żyjemy w społeczeństwie malkontentów. Takie narzekanie niczego w życiu nie zmieni, ani nic nowego nie wniesie. Macierzyństwo powinno być świadomą decyzją, ale niestety w wielu przypadkach nie jest. I mamy tego konsekwencje. Oczywiście, że trzeba mówić o uczuciach, nie zachęcam do tłumienia emocji. Szkoda tylko, że takie uczucia w ogóle powstają.

2. Powiedzieć, że potomka czasem nie lubi. Nawet, gdy jest matką upierdliwego nastolatka, który ma ją w d…Nie, ona musi być świętą. Wybaczać, kochać, akceptować. Co z tego, że on jara jointy, nie wychodzi z pokoju, a kiedy ona próbuje do niego rozsądnie przemówić, młody człowiek ma minę, która wyraża tylko jedno: „Nie pieprz!”

To się nazywa bezwarunkowa miłość. Ale nie oznacza ona tego, że nie mamy prawa się zdenerwować. Mimo wszystko lepiej nie szastać zbyt niemiłymi słowami, skoro później tego żałujemy. W przytoczonym wyżej przypadku może warto też sobie przypomnieć swój wiek nastoletni?

3. Wrzeszczeć na dziecko w sklepie. Matka musi przemawiać rozważnie. Porozumienie bez przemocy i tak dalej. Jasne, idea szczytna. Ale dlaczego, kiedy ona raz wybuchnie, umiera z wyrzutów sumienia?

Najbardziej niesprawiedliwe w świecie jest to, że gdy ktoś przyłapie matkę w takiej chwili słabości to z ochotą ten fakt skomentuje. A gdy dzieciom naprawdę dzieje się krzywda w patologicznych rodzinach, ludzie udają ślepych…

4.Mieć czasu tylko dla siebie. Spotkania z przyjaciółkami, wyjścia do kina, wyjazdy? I ona to bez dziecka?????? Rany…. To po co, to dziecko w ogóle rodziła?! No po co?

A do tego moje ulubione pytanie ludzi, gdy spotkają cię na mieście: „a co z dzieckiem?” 😀 „Jak to co? Ojca nie ma?” – nasuwa się odpowiedź 😉 Tak naprawdę nie spotkałam się jeszcze z taką sytuacją osobiście, ale koleżanki mi opowiadały.

5. Nie gotować, nie piec i mieć generalnie domowe obowiązki gdzieś. Ale jak to?! Kobieta?! Matka?! Co z tego, że dobrze zarabia, że jest dla dziecka wsparciem, przyjacielem, że ma fajnego faceta, który to ogarnia. Kobieta, która nie stoi przy garach jest po prostu dziwna.

Sęk w tym by takie gadki zlewać. Po co się denerwować? Ludzie zawsze o czymś gadają i choć byś była chodzącym ideałem znajdą coś na Ciebie. Moje sąsiadki z poprzedniego miejsca zamieszkania plotkowały o tym jaka ze mnie dama, bo pracowałam i miałam opiekunkę :p Te się opalały na ławce przy piaskownicy latem, a ja popierdzielałam z pracy w wysokich obcasach z siatami pełnymi zakupów, a potem wykończona do tej piaskownicy z córką schodziłam. Taka dama. A gdy Bajaderka jedne wakacje spędzała każdego dnia u niani na działce i odbierałam ją po pracy (oprócz pobytu nad morzem) mówiły, że biedne dziecko siedzi całymi dniami zamknięte w domu (bo nie bawi się między czterema blokami na podwórku, tylko ma lepszą opcję…)

6. Mieć romansu/chcieć odejść od męża. Facetowi takie rzeczy się zdarzają, wiadomo, prawda?No nie wyszło. On ma prawo szukać szczęścia. Życie jest takie krótkie. Można też wszystko przeczekać. Może on się odkocha w tamtej? Trzeba być cierpliwą, poszukać swoich błędów, trochę się pobiczować, bo przecież to wszystko przez to, że nie byłyśmy czułe, dobre, kochane. Ale my i romans? On powinien nas rzucić natychmiast! Kobieta matka, która myśli o innym mężczyźnie to po prostu dziwka. I ona to robi dziecku?! Gdzie odpowiedzialność?!

Co z tego, że mąż zły/ nieczuły/ nieobecny – siedź cicho, bo takiego sobie wybrałaś.

Z tym wyborem to niestety trochę prawda, choć prawie każdy przeżył jakieś głupie zakochanie, tylko niektórym udało się obudzić na czas. Co do reszty: nigdy nie jest za późno na to, by coś co jest złe w naszym życiu zmienić. Niestety wiele kobiet myśli tak jak opisano w pierwszym akapicie. A ja widzę siebie jak Hitlera na swoich przemówieniach, gdy próbuję naiwność wybić z głów kobiet 😉 Do tego znów wraca kwestia szczęścia matki, które jest gwarancją szczęścia dziecka. Oczywiście, że dzieci ciężko znoszą rozwody, ale też w wielu sytuacjach czują ulgę po odejściu niewydarzonego rodzica. Na pewno znacie takie przypadki u znajomych, albo z autopsji.

7. Powiedzieć: jestem zmęczona, nie mam siły. Raz nie ugotować obiadu, nie posprzątać, zaspać. Ale jak to nie ma obiadu, jak to nieposprzątane? Jak matka może zapomnieć o budziku!? Macierzyństwo, to obowiązki. O-b-o-w- i –ą-z -k -i.

Powiem wam w sekrecie, że często mi się zdarza ten „raz” kiedy czegoś tam nie zrobię. I nigdy nie usłyszałam pretensji, że obiadu nie ma. Nikt mi nie zarzucił, że jestem złą matką, żoną, córką, koleżanką. Jaki z tego wniosek? Przestać dążyć do ideału i wyluzować kurde 😛

8. Zjeść ostatni owoc w domu, wypić resztkę mleka, czy pożreć ostatni kawałek wędliny, bo umiera z głodu. Inni domownicy mogą, to zrobić i jeszcze zostawić puste pudełko/opakowanie. Spróbuj zrobić to ty: „Mamooooo, jak mogłaś!??”. A, przepraszam, matka w ogóle o tym nie pomyśli. Owoc musi zostać dla męża i dzieci.

Nikt nie wygra ze mną w prędkości pożarcia ostatnich ciastek 😉 Dla dziecka, owszem zostawiłam nie raz coś na co miałam ochotę. Ale jakoś nie zatruło mi to myśli na resztę dnia 😛

9. Upić się na imprezie.Ojcowie proszę bardzo. Przecież to, że facet stał się ojcem nie znaczy, że przestał być gościem, który pragnie zabawy. Ojciec ma prawo się nawalić nawet przy dziecku czasem. Dobra żona się nim zaopiekuje. Ogarnie przestrzeń, a potem pozwoli mu spać do południa.

Pijana kobieta? Skandal. Nie daj Boże przy dziecku raz na rok – trzeba odebrać jej prawa rodzicielskie (to już rozumiem bardziej), ale kobieta, która baluje na imprezie i śpi potem do południa? Rany. A co w tym czasie robiły dzieci? Ojciec był z nimi? Boże, jaki to wspaniały mężczyzna. Ona taka zła.

Tak, szczególnie dla starszych osób to koniec świata. Jak w punkcie 5: zlewać, zlewać, zlewać.

10. Nie lubić placów zabaw, gier planszowych, układania lego i wymyślania zabaw. No bo przecież, jak się zostaje matką, to po prostu trzeba to umieć. I lubić. Matka, która jęczy: „Nieeee” to matka zła. Ojciec? On nie musi tego lubić, jego prawo.

Akurat lubię, ojciec też lubi :p Bawiłyście się kiedyś kolejką Lego Duplo? 😀 A na poważnie: jest czas na zabawę z dziećmi, ale i jest czas na zajęcie się sobą. Co trzeba dziecku, które już jest w stanie to zrozumieć tłumaczyć (2-3 lata, bliżej 3).

11. Nie znosić byłego męża. Nie, ona musi się starać, być dobra, walczyć dla dobra dziecka. To, że on nie walczy dla dobra dziecka to nieważne. Ona niech będzie święta. Oaza cierpliwości, królowa pokoju. Rolą kobiety jest dążenie do kompromisu, prawda?????!!

Temat mi obcy. Ale jeśli on nie walczy o kontakt z dzieckiem to czemu ona ma się starać? Patrz hasło: szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko, raz jeszcze.

12. Mieć wątpliwości, kryzysy. Zostajesz matką, musisz wiedzieć jaką drogą należy podążać. Musisz wiedzieć kim jesteś i po co jesteś. Musisz dawać przykład. Depresja? Nerwice? Doprawdy współczuje twojemu dziecku. Nie możesz sobie na to pozwolić! Nie możesz. Masz dla kogo być silna.

Fakt, tak się najczęściej pociesza matki. Gdy tylko coś złego Cię spotka, ludzie mówią: przecież masz dla kogo żyć. Mi przy życiowej tragedii bardzo pomogło to, że mam Bajaderkę, ale pewnie nie w każdej sytuacji fakt posiadania dziecka jest pocieszeniem, szczególnie dla matek pozostawionych ze wszystkim samemu sobie. Choć np. bardzo alergicznie reaguję na ludzkie kryzysy związkowe, za które obciąża się winą za wszystko dziecko, ale ten temat poruszałam już w innych notkach.

Reasumując. Jeśli chcesz być spełnioną, „idealną” mamą:

– przestań dążyć do ideału, wyluzuj trochę

– pamiętaj o sobie, ważna jesteś ty, TY, TY!!!

– ignoruj to, że ludzie gadają, oni zawsze będą gadać o wszystkich, nie tylko o matkach

– ignoruj złote rady otoczenia

– mów o swoich uczuciach bliskim, a nie wylewaj je w internecie

– egzekwuj swoje prawa

  • Ach, czytałam oba teksty! 🙂 Nawet nie będę mówić, ile się uśmiałam a ile popukałam w czoło 😀

  • Jestem zdecydowanie ‚nietypowa Matka Polka’ 🙂 i nigdy nie zrozumieć tych wszystkich uciśnionych kobiet, które wyznają zasadę ‚chociaż mialab się zesrac to stworzeń świat idealny dla mojego dziecka i meza ‚ zapominając w tym wszystkim o sobie…

    • Boże, tyle błędów w jednym komentarzu… Nienawidzę mojego smartfona… On pisze co chce a nie to co ja chce…

      • Ale czasem jak smartphone coś przekręci to jest śmiesznie 😉

  • o matko… jestem samotna matka, pracujaca i studiujaca do tego. 24 h na dobe cos mnie zajmuje. ostatnio musialam jechac na jednodniowa konferencje, poprosilam mame swoja o opieke nad malym. odmowila mi, bo „macierzynstwo to rezygnacja z wielu rzeczy i nie moge sobie pozwalac na co zechce, bo teraz jestem matka”… pelnie role matki i ojca, zarabiam i koncze studia by zdobyc zawod i zapewnic synowi przyszlosc, staje na glowie by wszystko pogodzic a gdy chcialam na kilka godzin wyjechac W OBOWIAZKACH sluzbowych, okazuje sie, ze zla ze mnie matka bo niezdolna do poswiecen…

    • Starsi ludzie tak to postrzegają bardzo często :/ Podziwiam dzielna mamo 🙂