Dlaczego mamy nie potrafią leniuchować?

Znasz to uczucie, kiedy zostajesz wreszcie sama w domu, mąż zabrał dzieciaki na wycieczkę, nakazując Ci w końcu odpocząć, teoretycznie wszystko jest zrobione, ale Ty usiądziesz na chwilkę i zamiast zająć się sobą, wpadasz na miliard pomysłów, co można by zrobić korzystając z okazji, że dzieci nie ma w domu? Spojrzysz w prawo – lustro jest brudne, spojrzysz w lewo – Jezuuu miałam w końcu przejrzeć te pudła z za małymi ubrankami dzieci, kierujesz się po książkę, którą masz ochotę przeczytać od pół roku i nim ją weźmiesz zauważasz kurz na półce. Otwierasz szafkę kuchenną, by w końcu przygotować sobie tę zachwalaną przez wszystkich maskę z miodu na włosy i zanim słoik z miodem wpadnie w Twoje ręce, natykasz się na kilka opakowań przeterminowanych płatków owsianych, jaglanych, czy innych, jeszcze na jakiegoś zapomnianego amarantusa (bo wszędzie wszyscy tego amarantusa zachwalają i miałaś coś z niego zrobić, tylko jakoś nie było czasu), stary makaron (o matko i córko, jak on się tam wcisnął tak głęboko?, do tego jest otwarty, przecież to zachęta dla moli!). Nim dotrzesz do miodu okazuje się, że wysprzątałaś całą szafkę, a po niej jeszcze wzięłaś się za kolejne. Gdy skończysz i chcesz zrobić w końcu maseczkę lub wrócić po książkę, rodzinka puka już do drzwi.

Brzmi znajomo?

Tak, absolutnie każda mama ma ten sam problem. O ile jeszcze uda namówić się nas na aktywny wypoczynek gdzieś na powietrzu i najlepiej z rodziną, o tyle leżenie do góry brzuchem z planem jak w tekście piosenki „będę robić nic, nic będę robić” jest po prostu niewyobrażalne. Mało tego, spotkałam się z opiniami, w których matki chwile sam na sam, kiedy nareszcie mogą doprowadzić mieszkanie do stanu używalności, przy taktach ulubionej muzyki i bez bałaganiących szybciej niż postępuje sprzątanie dzieci, uważają za chwile relaksu i mentalnego odpoczynku (no bo fizycznym odpoczynkiem tego nazwać nie można). Ten problem dotyczy mam wszelkiej maści. I tych, które nie pracują zawodowo i tych pracujących, tych z mężami, którzy dzielą z nimi obowiązki i tych, które mają same wszystko na głowie. Oczywiście są osoby, które lubią sprzątać, albo lepiej funkcjonują, gdy mają natłok obowiązków (to drugie to ja). Niezależnie od osobistych upodobań, skłonności, czy świra na punkcie porządku każdy, ale to absolutnie każdy człowiek potrzebuje czasami fizycznie odpocząć. A taki odpoczynek jest wykonalny tylko w pozycji horyzontalnej i bez ścierki w ręku. 😉

Co zrobić, by na nowo nauczyć się leniuchować?

Przede wszystkim wbij sobie do głowy, że prawo do odpoczynku ma każdy. Nie czuj z tego powodu wyrzutów sumienia, bo przecież jeszcze tyle rzeczy zostało do zrobienia. Daj spokój! ZAWSZE znajdzie się coś do zrobienia. Spróbuj przypomnieć sobie jak odpoczywałaś, zanim zostałaś mamą i nie wahaj się, by teraz, gdy masz chwilę dla siebie spożytkować czas tak samo jak niegdyś. Kiedy rodzina daje Ci święty spokój, wykorzystaj ten moment od samego początku do końca dla siebie. Jeżeli nie czujesz się fizycznie zmęczona i masz ogromną ochotę posprzątać w tych szafkach kuchennych, tańcując do ulubionej muzyki – zrób to, ale dlatego, że chcesz, a nie dlatego, że to musi być w końcu zrobione. Jeżeli będąc w domu ciągle myślisz o tym, co jeszcze należałoby zrobić, pójdź na spacer do parku, zalegnij na jakiejś ławce z książką. Dobrym sposobem na odpoczynek jest też wizyta u kosmetyczki, w sensie relaksacyjny zabieg, przy którym można odpocząć, depilacja nóg więc się nie liczy. 😉 Nie wymyślaj, że szkoda kasy! Nie chodzisz do kosmetyczki raz w tygodniu. A właściwie to kiedy ostatnim razem u niej byłaś? Najgorszym problemem nas – matek jest mentalna awersja do odpoczynku, bo przecież mamy tyyyyle obowiązków do wypełnienia. Czujemy się wręcz winne, gdy coś nie zostało zrobione, albo z braku sił przekładamy robotę na później. A prawda jest taka, że podczas jakiejkolwiek pracy najbardziej wydajny jest człowiek, który ma szansę od czasu do czasu odpocząć.

Pamiętajcie kochane mamy, by nie rezygnować ze swojego czasu wolnego na rzecz porządków, czy jakiejś innej roboty. Nie da się zadbać o rodzinę i dom, gdy zapomnimy przy tym wszystkim o sobie. Wyrzekając się odpoczynku ściągamy na siebie choroby, frustracje i permanentne zmęczenie.  Nic tak nie poprawia samopoczucia jak krótka regeneracja. Zobaczycie też, że robota, która jest do wykonania wcale przy tym nie ucierpi. 😉

TAMARA TUR NA FACEBOOKU KLIK

darmowe_zdjęcia_poranki-5

  • Całkowita racja! Matka musi na nowo nauczyć się odpoczywać. I koniec kropka 🙂 ja teraz, kiedy brzuch mam duży i nogi spuchniete, jakoś łatwiej ulegam pokusie wyłożenia się na kanapie i nic-nierobienia ! I jest to cudowne uczucie, kiedy można sobie po prostu polezec i obejrzeć cos fajnego (mam ten komfort , ze mój syn ma trzygodzinna drzemke w ciągu dnia, wiec jest to czas dla mnie!!).

  • Racja! Jak jestem sama to sprzątam wszystko co tylko się da. Układam nawet zabawki ze świadomością, że na swoim miejscu zostaną do powrotu córki. Czasami uda mi się obejrzeć co piąty odcinek mojego ulubionego serialu, ale wtedy zazwyczaj też nie marnuję czasu i przed telewizorem stawiam deskę do prasowania i stertę ciuchów. 🙂 taka nasza natura 🙂

  • ja mamą jeszcze nie jestem, ale jak tylko mam chwilę dla siebie, znaczy BEZ MĘŻA, okazuję się, że zachowuję się jak matka 😀 od razu za ścierę, mopa, układanie, prasowanie… 😉 pozdrawiam serdecznie 😉

  • O przepraszam, ja potrafię leżeć brzuchem do góry! Jak już wszystko zrobione i w ogóle…. 😀

  • Oj brzmi znajomo. Gdyby nie to, że jestem w drugiej ciąży, chyba bym się zaganiala na smierć. A tak to teraz jestem zmuszona do krótkotrwałych odpoczynków. Pozdrawiam 🙂