Co zabrać nad Bałtyk, jadąc na wakacje z małym dzieckiem?

Wakacje tuż, tuż, więc pewno niejednej mamie kołaczą się po głowie takie rozkminy. Wiele z nas wybiera na letnie wyjazdy właśnie Morze Bałtyckie, bo z małym dzieckiem to najzdrowsza opcja. Najwięcej jodu i bla, bla, bla. Zresztą sama wierzę w cudowne moce naszego zimnego morza, które w dzieciństwie uzdrowiło mnie z guza tarczycy. Przed pierwszym wyjazdem z roczną Bajaderką mocno zastanawiałam się, co na taki wyjazd będzie absolutnie konieczne. Pozwólcie, że podzielę się swoimi spostrzeżeniami, mając za sobą już kilka wojaży. Oto lista niezbędnych rzeczy przy wyjeździe z małym dzieckiem nad polskie morze:

1. Dobrze wyposażona apteczka

To podstawa jeśli nie chcemy ryzykować wydania majątku w nadmorskiej aptece. Nad naszym morzem pogoda bywa różna i bardzo łatwo o zaziębienie. My, jak do tej pory jeździliśmy nad morze z dzieckiem w czerwcu, w tym roku jedziemy na przełomie czerwca i lipca. 2 lata temu pogoda była rewelacyjna, rok temu – zmienna i przez większość czasu było zimno. Bajaderka złapała katar, możliwe, że w wyniku zarażenia od dwóch braci z naszego domu wypoczynkowego, którzy mieli zapalenie oskrzeli, a przez kiepską pogodę często spotykaliśmy się w świetlicy. Wylądowaliśmy u lekarza, który wypisał standardowe leki. Wszystkie posiadaliśmy… w domu oczywiście. Mnie doskwierał katar alergiczny lub też się podziębiłam i przy zrealizowaniu recepty, plus kupieniu czegoś na katar dla mnie dwie stówy poszły na leki, które w większości miałam w domu.

Za pierwszym razem, gdy wyjechaliśmy nad morze z roczną Bajaderką było bardzo słonecznie i na początku umiarkowanie ciepło. Pierwszy dzień spędziliśmy cały na plaży, osłaniając dziecko od słońca. Nie zapomnieliśmy o filtrze i kapeluszu. Nie było upału, więc słońce jakoś bardzo nie doskwierało na plaży. Po tym pierwszym dniu Bajaderka zaczęła w nocy gorączkować i to konkretnie, miała ponad 39 stopni. Dostała Nurofen, bez którego się na wyjazdy nie ruszam i rano obudziła się całkiem zdrowa. Poszliśmy do lekarza i okazało się, że takie gorączkowanie małych dzieci po przyjeździe nad morze to częste zjawisko. Oprócz nas, spotkaliśmy w poczekalni sporo maluchów z rodzicami z tym samym problemem.

Oczywiście apteki są wszędzie, więc niektórzy stwierdzą, że nie ma sensu zabierać całą torbę leków ze sobą. Jednak jeśli chcecie trochę zaoszczędzić i nie macie ochoty dublować swoich zapasów leków warto to i owo mieć ze sobą. Must have naszej apteczki to: Nurofen i Paracetamol (ze względu na skłonności mojego dziecka do wysokich gorączek, których nie jest w stanie zbić jeden z tych środków, ale oba podawane naprzemiennie co 4 godziny), Neosine – przeciwwirusowy, Lactulosum – na zaparcia, Dicoflor – probiotyk w razie rozwolnienia i do niego elektrolity, Sol-Baby – na zatoki i kaszel od kataru lub Sinulan Forte, woda morska do nosa, Nasivin do nosa, Mucofluid (w razie gdyby katar przybrał formę gęstego zalegającego, co jest u nas częstym zjawiskiem od czasów żłobka), olej Olbas do inhalacji, Octenisept – na rany i otarcia, plastry z opatrunkiem, termometr-pistolet do szybkiego pomiaru temperatury.

Pamiętajmy też o tym, by zabrać ze sobą pesel dziecka, który będzie potrzebny przy wizycie u lekarza.

2. Wszystkie ubrania dziecka

Mamy często zastanawiają się ile ubrań zabrać dla dziecka nad morze i jakie. Otóż moja propozycja, jeśli jedziecie na 2 tygodnie lub dłużej – zabrać WSZYSTKIE ubrania. No chyba, że nasz maluch to mały fashionista i ma szafę większą od mamy i taty razem wziętych. Kurtka zimowa to wcale nie przegięcie. Oczywiście nie życzę nikomu, by musiała się przydać, ale pogody nad polskim morzem są tak nieprzewidywalne, że dobrze jest kurtkę zimową mieć. Nawet w lipcu. Jeżeli przez cały pobyt będzie zimno, pranie może okazać się sporym problemem – rzeczy będą kiepsko schnąć. Warto zainwestować w dobry kombinezon przeciwdeszczowy, aby padający deszcz nie był przeszkodą w spacerach. My kupiliśmy nietani sztormiak firmy, która najwięcej produkuje dla Skandynawii i Wielkiej Brytanii i naprawdę ten kombinezon daje radę. Możecie zastanawiać się, jak to wszystko zapakować? My jeździmy nad morze naszą poczciwą Toyotą Yaris, więc zapakowanie się z wózkiem i łóżeczkiem turystycznym było nie lada wyzwaniem. Nie wyobrażam sobie wyjazdu bez worków próżniowych. Ogromna oszczędność miejsca – ale jest jeden mankament – rzeczy po wyjęciu z worków wyglądają jak wyciągnięte psu z gardła. Niestety to jedyna opcja przy tak małym samochodzie. Aby zaoszczędzić miejsca warto jest zrezygnować z walizek i wszelkich toreb podróżnych. Lepiej upychać wszystko w reklamówkach lub workach próżniowych w każdą wolną przestrzeń samochodu. Pamiętając oczywiście o bezpieczeństwie podróżników. Można też (jak było przy naszym pierwszym wyjeździe w moim przypadku) zapomnieć połowy własnych rzeczy, ale tej formy oszczędności miejsca nie polecam 😉

3. Chusta, chusta, chusta

Lub nosidło jak kto woli (ja nie preferuję). Wózek na spacery po plaży odpada, chyba, że macie takie specjalne z ogromnymi kołami. Wózek przyda się wszędzie, ale nie na plażę. Jeśli chcecie z maluchem dłużej pospacerować brzegiem morza chusta będzie niezastąpiona.

4. Farelka

Ja wiem, że pozytywne myśli przyciągają pozytywne zdarzenia, ale na pogodę nad Morzem Bałtyckim żadne wizualizacje, afirmacje, czy medytacje po prostu nie działają. To czysta loteria. Oby farelka wam się nie przydała, ale wziąć ją trzeba. Niezastąpiona szczególnie podczas kąpieli małego dziecka.

5. Parasol przeciwsłoneczny, parawan, ewentualnie namiot dla dzieci

Wbrew pozorom niestety nie jest to asortyment na pogodę jak na Majorce. Ochrona przed wiatrem w postaci parawanu zawsze się nad Bałtykiem przydaje. Przed słońcem też trzeba dzidka skrywać, nawet gdy jest chłodno i nie czujemy, że słońce piecze, dlatego parasolka lub namiot przydadzą się zawsze, gdy jest słonecznie. Warto zaopatrzyć się w te rzeczy przed wyjazdem, albo w hipermarkecie albo przez internet, bo w nadmorskiej miejscowości zapłacicie za nie trzy razy tyle.

6. Krem z wysokim filtrem

O tym raczej nie trzeba mamom przypominać. Ostatnio dowiedziałam się, że nie należy używać kremów z poprzednich wakacji, nawet jeśli nie są jeszcze przeterminowane, albo znaczek na opakowaniu sugeruje, że produkt jest pełnowartościowy przez 18, czy 24 miesiące od otwarcia. Taka ciekawostka.

7. Środki przeciwko komarom i coś na ugryzienia owadów, moskitiera do wózka

Małym dzieciom można spryskać wózek środkiem odstraszającym te wredne owady, by nie stosować go bezpośrednio na skórę. Jeśli jesteśmy z niemowlakiem przyda się moskitiera do wózka. Koniecznie zaopatrzmy się też w coś, co uratuje naszych malców, gdy jest już „po ptokach”.

8. Fotelik samochodowy z funkcją odchylenia oparcia do tyłu

Wiem, że ta opcja jest dostępna tylko do pewnej wagi dziecka, ale też póki maluch owej wagi nie osiągnie nie warto zmieniać fotelika na bardziej dorosły lub taki z ogromnym przedziałem wagowym. Małe dzieci lubią kimać w samochodzie. Niezależnie od tego, czy podróżujemy w dzień, czy w nocy na pewno dużo będą spały w czasie jazdy. We wszystkich fotelikach, w których nie da się odchylić oparcia do tyłu dziecku spada głowa. Poduszka rogal bynajmniej nie jest skuteczna. Maluchy drzemią z wiszącą głową, niczym wstawiony zgredzik w autobusie. Im dłużej mogą siedzieć w fotelikach z funkcją półleżącą, tym wygodniej dla nich i zdrowiej dla kręgosłupa.

9. Lekarstwo na chorobę lokomocyjną

Niektóre dzieci mają chorobę lokomocyjną od początku, niektórym robi się z wiekiem, a innym wcale. Przezorna matka zawsze ubezpieczona.

To by było chyba na tyle. Wiele zależy od wyposażenia pokoju, czy domku, w którym będziemy mieszkać. Zawsze warto dokładnie o to wszystko wypytać przed wyjazdem. Opcjonalnie, w zależności od wieku dziecka dochodzą lub odchodzą graty typu wózek, łóżeczko turystyczne, pościel, wanienka lub miska do mycia, akcesoria do karmienia. My w zeszłym roku wzięliśmy np. materac małej, taki na którym spała na co dzień, aby włożyć go do łóżeczka turystycznego, które z samym grubym kocem i cienkim materacykiem z zestawu zbyt wygodne nie jest. Wzięliśmy go kosztem wózka, bo była z Bajaderki już niezła piechurka. Poza tym, spędzała nad morzem łącznie miesiąc, więc zależało nam na jej wygodzie. Teraz będzie już spała na „dorosłym” łóżku. A my dumamy jak zapakować do naszej Yariski obok pozostałych rzeczy – jej rower 😉

10494743_791169937572787_1077599228964920592_n

Tamara Tur