Twoje dziecko ciągle choruje? Weź pod lupę to co jecie.

Zamień chemię na jedzenie to książka autorstwa Julity Bator – matki trójki dzieci, która w pewnym momencie powiedziała DOŚĆ. Coś jest nie tak.

Mimo zapewnień lekarza, że małe dzieci chorują po 10 razy do roku i jest to obecnie całkiem normalne, postanowiła dowiedzieć się dlaczego ta norma nie obowiązywała, kiedy to ona i jej rówieśnicy byli dziećmi. Najstarsza jej córka, podobnie jak Bajaderka została uraczona antybiotykiem jeszcze w szpitalu, w pierwszych dniach życia. Przed skończeniem 7 lat miała na koncie ponad dwadzieścia antybiotyków i sterydów, przez ciągle nawracające zapalenia ucha, oskrzeli i płuc. Do tego doszła masa objawów alergicznych. Podobnie swoje życie zaczęła druga córka. Z synem było już łatwiej, dzięki odkryciu, którego dokonała autorka. Oczywiście choroby dzieci roznosiły się po całym domu, tym sposobem chorowali sobie wszyscy rodzinnie, jedno po drugim. Brzmi znajomo?

Dzieci autorki po urodzeniu były karmione piersią i nie ustrzegło ich to przed chorowaniem. Jak się później okazało matka musi dobrze się odżywiać, aby jej mleko było wartościowe. W przeciwnym razie chemia, którą spożywa na co dzień wpływa na jakość pokarmu. Dopiero, gdy najmłodszy syn autorki miał pół roku zajęła się ona dokładną analizą produktów spożywczych i diametralną zmianą sposobu żywienia najbliższych. Nigdy nie byli rodziną spędzającą popołudniowe niedziele w Mc Donaldzie, nigdy nie pochłaniali chipsów, czy coli. Okazało się jednak, że na ich zdrowie wpływa najzwyklejsze codzienne jedzenie, w tym produkty uważane od zarania dziejów za zdrowe. W tym momencie sceptycy zaczynają prychać i stwierdzać, że chemia jest wszędzie i nie da się jej uniknąć. Owszem to prawda. Julita Bator udowadnia natomiast jak można ilość spożywanej na co dzień chemii zminimalizować do tego stopnia, że prześladujące nas i naszą rodzinę choroby oraz ALERGIE staną się historią. Autorka gwarantuje poprawę zdrowia, co przetestowała na swojej rodzinie. Dla próby można na jakiś czas wykluczyć pewne produkty z diety lub zamienić je na zdrowsze odpowiedniki i sprawdzić, w jaki sposób wpłynęło to na nasze zdrowie. Nie wiem jak Wy uważacie, ale według mnie to intrygujący deal. Natomiast matki dzieci bardzo dużo chorujących, które gotowe są brzytwy się chwytać nie mają nic do stracenia. Tylko zyskacie drogie mamy.

Książka Julity Bator to doskonały przewodnik po substancjach chemicznych, które typowemu człowiekowi nic nie mówią. Autorka przekłada język chemii na ludzki i pomaga odnaleźć się we współczesnym świecie, w którym jabłko z hipermarketu nie jest już bombą witaminową, ale bronią masowego rażenia. Jeżeli sądzicie, że nie stać Was na zdrowe odżywianie, gdyż łączy się to z kupowaniem jedzenia lepszej jakości, często droższego – koniecznie zajrzyjcie do książki, która rozwieje te wątpliwości. Znajdziecie tam szereg gotowych rozwiązań i propozycji, które ułatwią wprowadzenie zmian żywieniowych w Waszym domu. Autorka udowadnia również, że kupowanie droższego jedzenia nie nadszarpnie znacząco budżetu, gdyż po zmianie odżywiania przestaniemy zostawiać majątek w aptekach i u lekarzy.

Czytając książkę Zamień chemię na jedzenie dowiecie się, dlaczego Wasz pradziadek mógł pić dużo mleka i zajadać się jasnym pieczywem, dożywając w zdrowiu dziewięćdziesiątki? O co chodzi z awanturą o mleko i gluten we współczesnych czasach? Co to takiego GMO i czemu jest to niebezpieczne? Ile mięsa jest w mięsie, albo jak jeść frytki by było stosunkowo zdrowo? Gdzie kryje się cukier, czemu mamy go unikać i czym go zastąpić? Czy mleko modyfikowane i słoiczki dla niemowląt nie zawierają szkodliwych składników? Czy mając alergię na truskawki faktycznie mamy alergię na truskawki? Odpowiedzi na te pytania i wiele wiele innych znajdziecie w tym przychylnie napisanym poradniku. Książka opatrzona jest również masą gotowych, łatwych przepisów.

Informacje zawarte w książce są poparte pokaźną bibliografią. Do źródła każdej z nich możemy dotrzeć samodzielnie. To nie blog, na którym zdarza się znaleźć szereg wprowadzających w błąd treści. To wynik badań matki, która postanowiła trochę poszperać w dostępnych informacjach i przetestować pewne propozycje na sobie i dzieciach.

Od Was tylko zależy jak dużo zmian będziecie chcieli wprowadzić do żywienia siebie i swojej rodziny po lekturze tej książki. Każde, nawet najmniejsze ograniczenie szkodliwych składników na 100% wyjdzie Wam na zdrowie. Nie musi nastąpić rewolucja żywieniowa w Waszym domu, bo wtedy pewno spotka się ona ze sprzeciwem dzieci, które niełatwo oduczyć złych nawyków (Julita Bator za to podaje pomysły jak dzieciaki przechytrzyć i niepostrzeżenie przemycić zdrowe składniki odżywcze). Drobnymi kroczkami do celu – to najlepszy sposób na wykorzystanie informacji zawartych w poradniku. A cel jest wart osiągnięcia. To w końcu nasze i naszych dzieci ZDROWIE.

IMAG4531