Przepis na dziecko, czyli jak szybko zajść w ciążę?

Umiecie szybko robić dzieci? My nie bardzo. I teoretycznie nie mamy żadnych problemów z płodnością, ale żeby stworzyć potomka musimy się trochę naharować. Wiem, że ten problem dotyka wielu par starających się o dziecko. Lekarze dopiero po roku nieudanych starań podejmują jakiekolwiek działania wspomagające. A wiadomo jak to jest. Kiedy kobieta sobie zaplanuje macierzyństwo to po prostu chce już być w ciąży. Wtedy o niczym innym nie myślisz. Z dreszczykiem emocji czekasz na to, by okres zaczął się spóźniać, by można było wreszcie zrobić test. Każdy kolejny okres nie nastraja pozytywnie. Zwłaszcza gdy jest już szósty, albo siódmy, albo ósmy odkąd się staracie… Im dalej w czas, tym bardziej narasta paranoja. Zaczynasz skrzętnie odnotowywać wszelkie zjawiska w swoim cyklu, nie odpuścisz chłopu, gdy wypada sam środek, albo gdy prawy jajnik dźga, bo to pewno owulacja. Choć byś padała na gębę – nie odpuścisz. Wtedy dopiero zaczynają się schody, a każdy kolejny okres przychodzi jak w zegarku.

Jeśli ktoś nie ma stricte problemów z płodnością, potwierdzonych badaniami, zazwyczaj trudno zachodzi w ciążę przez problem z własną głową. Tak właśnie z głową. Nasz mózg w dużym stopniu odpowiada za to dziwaczne zjawisko. Złośliwa bestia, co? Mam dla Was kilka sprawdzonych pomysłów na to, jak oszukać siebie samą, by w końcu zajść w ciążę. Co zrobić, by wyłączyć tę irracjonalną blokadę? Tekst proszę potraktować z przymrużeniem oka.

1. Daj spokój z prowadzeniem kalendarzyka własnego cyklu

Nawet jak Ci się wydaje, że „I don’t care” zawsze nastaje taki moment zadumy: „zaraz, zaraz, czy ja nie powinnam już dostać okres?”. I wtedy patrzysz, liczysz i wychodzi, że masz jutro dostać. No i dostajesz 😛

Nie chodzi o to, by biegać trzy miesiące w nieświadomej ciąży (nie martw się, raczej to mało prawdopodobne, że przegapisz objawy), tylko, żeby nie popaść w paranoję, która chcąc nie chcąc zawsze narasta z każdym kolejnym cyklem. W końcu zaczyna się wyliczanie dni płodnych, akcje typu: „dziś się nie możemy pobawić, ale trzymaj kochanie pocisk na za 3 dni, dasz radę na pewno”. Potem bzykanie na zawołanie, czy masz na to ochotę i nastrój, czy nie. Słowem chora produkcja, bez frajdy, bez namiętności, do tego bezowocna.

2. Snuj dalekosiężne plany

Nie odnośnie koloru tapety w dziecięcym pokoju! Masz planować wszystko to w czym ciąża przeszkadza. Nie rezygnuj z życia, dlatego że oto właśnie zaczęliście się starać o dziecko. Bardzo prawdopodobne jest, że jak zmienisz swój dotychczasowy tryb życia, odwołasz podróże, ciężkie imprezy, zapobiegawczo odstawisz alkohol, zrezygnujesz z awansu to nie ujrzysz dwóch kresek na teście przez najbliższe półrocze. Tak autentycznie się dzieje. Trzeba odpuścić, wyluzować, co jest mega trudne. Przykładowe jak najbardziej wskazane plany na czas starań o dziecko:

– Wyjazd na wymarzone wakacje za granicę (najlepiej z wpłaceniem zaliczki)

– Ciężka impreza plenerowa typu Woodstock czy inne festiwale (bynajmniej nie chodzi mi o free sex z nie wiadomo kim w lesie, tylko zaplanowanie czegoś, co w razie ciąży nie wypali; tyle, że musisz o takim wypadzie autentycznie marzyć i chcieć tam być)

– Podjęcie trudnego projektu w pracy, którego zawsze się bałaś (UWAGA: niewskazane zmienianie pracy w tym czasie, jeśli jesteś zatrudniona na czas nieokreślony)

– Spotkania i wyjścia z przyjaciółmi – a wyszalej się ile wlezie. Wino sprzyja zachodzeniu w ciążę, jak mawiał pewien bardzo mądry niestety już świętej pamięci lekarz ginekolog, którego znałam.

Uwaga: metoda skuteczna aczkolwiek może wiązać się z drobnymi stratami finansowymi (utrata zaliczki za wyjazd, pieniędzy za bilety itd., itp.)

3. Kup swojemu ogierowi karnet na siłownię czy basen

Krótko mówiąc, współcześni panowie trochę za dużo siedzą na tyłkach, grzejąc swoje klejnoty. Taki tryb życia nie sprzyja silnym i szybkim żołnierzykom-plemnikom. Trzeba faceta trochę rozruszać. Możecie np. wspólnie zapisać się na kurs tańca. Tobie też przyda się ruch i kolejna aktywność absorbująca Twój freakowy MÓZG.

4. Wymyśl coś z czym ciąża koliduje na maksa

To trochę bardziej hardcorowa wersja punktu drugiego. Ogółem musisz doprowadzić się do stanu, w którym autentycznie będziesz myśleć: „obym w tym miesiącu nie zaszła”. Trudne to zadanie i może wywołać małe problemy, gdy jednak zajdziesz, ale skuteczność masz gwarantowaną. Przykład: zachodzisz w ciążę w trakcie ważnego projektu w pracy, za który tylko Ty jesteś odpowiedzialna, tylko Ty wiesz z czym to ugryźć, co więcej jest okres urlopowy i brakuje pracowników. Ponadto zdajesz sobie sprawę, że specyfika Twojej pracy, albo np. zdrowotne problemy są wskazaniem do rychłego zwolnienia lekarskiego dla dobra rozwijającego się dziecka. Twoja ciąża jest klasycznym przykładem pozostawienia własnego szefa na lodzie i jest Ci głupio bo lubisz swoją pracę… i szefa…

5. Nie przesadź z nadmiarem obowiązków

Przy próbach odmóżdżenia można też wpaść w wir pracy i innych czynności do zrobienia na wczoraj, aż do przesady. Zaharowana i zmęczona kobieta również ma problem z zajściem w ciążę, także uważaj czym absorbujesz swój mózg, by na psikusy nie miał czasu, bo może się okazać, że ciało nie wytrzymuje tempa.

To by było na tyle. Mam nadzieję, że wskazówki okażą się pomocne dla tych, którzy starania mają przed sobą.

A Wy jak długo staraliście się o swoje dzieci?

SONY DSC

  • ~Monika

    Biore sie za odmożdzanie 😉

    • ~ania

      Zgadzam sie w 100% my 2 lata sie staralismy i jak wrzucilam na „luz” i zaczelam spelniac marzenia, robic rzevzy ktore niekoniecznie sa wskazane starajacym sie o dziecko… to zaszlam w ciaze 🙂 blokada mozgu jest najgorsza, bo im bardziej sie chce tym bardziej nie wychodzi. trzeba poprostu zyc pierwszo dla siebie, a bardzo mozliwe ze jak sie zrelaksujesz to los da Ci prezent w postaci dwoch kresek na tescie 😉

  • Wiesz co…. moja dwójka była planowana, ale nie w tym czasie, gdy się pojawiła. 🙂 Córkę chcieliśmy mieć ale nie umiałam zajść w ciążę. Postanowiliśmy, że damy sobie spokój i postaramy się o dziecko jak skończę studia. To było twarde postanowienie. Miesiąc później byłam już w ciąży. 🙂 Pół roku po porodzie zachciało nam się drugiego dzidziusia. Minął miesiąc, dwa, trzy….rok, potem dwa, dwa i pół. Wtedy zaczęłam świrować. Kupiłam milion testów ciążowych i co tydzień sprawdzałam, czy się udało czy nie. Co tydzień, widząc jedną kreskę, siedziałam w łazience godzinę i płakałam. Poszłam nawet do ginekologa na kontrolę, ale zabrakło mi odwagi, by zapytać czy może sprawdzić czy z moją płodnością jest wszystko ok. Bałam się, że mogę usłyszeć, że nie będę miała już więcej dzieci. Zaplanowaliśmy ślub i znowu… odłożyliśmy starania na potem. Skupiliśmy się na ślubie i przyrzekliśmy sobie, że po ślubie kontynuujemy starania o drugie dziecka, a nawet oboje się przebadamy. Miesiąc przed ślubem, gdy poszłam do apteki po syrop dla córki, coś mnie „zmusiło” do zakupu testu. Wróciłam do domu, zrobiłam test w środku dnia, bez jakiejkolwiek wiary i bez żadnych sygnałów ze strony mojego organizmu. Zobaczyłam dwie kreski! W moim przypadku sprawdziło się to, że im bardziej się chce, tym trudniej zajść w ciążę. Ogromne pragnienie posiadania dziecka to chyba najskuteczniejszy środek antykoncepcyjny! 🙂

    • Zdecydowanie u mnie się ta teoria sprawdza w 100% 🙂 A potem skończę z gromadką, bo stwierdzimy, że dziecko to nie tak łatwo zrobić 😉

      • Haha, też się boję, że pojawią się kolejne dzieci ” bo to przecież nie takie proste” 🙂 chce trzecie ale za conajmniej 5 lat i mam nadzieję, że natura nie spłata mi psikusa 🙂

        • Ja już jestem na myślenie o trzecim przed drugim za stara 😉

  • ~AGNI

    Hm.. My się zaczęliśmy starać w kwietniu a na koniec lipca zaszłam w ciążę 🙂 czyli ze nie jest źle? 😉

  • ~passionatka

    U nas starania trwały 9 m-cy. Lekki poślizg i od razu kupowałam test. Dwukrotnie wyszedł pozytywny, napawał nadzieją, a potem ciąża okazywała się nie – ciążą. Wrzuciliśmy więc na luz i odpuściłam wszelkie testy. Na wiosnę chciałam zrzucić parę kilo, kupiłam więc i suplementy diety w tym celu. Na ulotce przeczytałam, że nie wskazane dla kobiet w ciąży więc zapobiegawczo zrobiłam test i musiałam zrezygnować z tabletek bo okazało się, że to już drugi miesiąc 🙂

  • Bardzo dobry wpis, aż poinformuję o tej notce moją siostrę, która tak stara się zajść w ciążę.
    Pozdrawiam :)!

    • Dzięki. Mam nadzieję, że wpis pomoże okiełznać nasz dziwny kobiecy mózg 😉

  • ~Michalina

    Ja bym do artykułu (z którym zgdzam sie w pełni) dodała punkt o imprezie mocno alkoholowej do białego rana w okolicach dni płodnych. Działa. U mnie dwukrotnie:)

    • ~karjola

      Oj tak tak. U nas za pierwszym razem, po alkoholu. A potem się okazało,że trafiliśmy w dni płodne: tak zupełnie niechcący:) więc układ idealny: zaplanowana i niezaplanowana:)

  • ~alicja

    Nam pomogło celowanie w owulację. Wyznaczałam ją sobie Afrodytą na ślinę. Brałam też kwas foliowy. Zaszłam w 3 cyklu, więc bardzo szybko 🙂

  • my staraliśmy się rok. dokładnie rok. zaczęłam robić badania. okazało się, że ze mną wszystko ok. mój P. miał problemy natury męskiego honoru i ego. więc swoje badania odwlekał i odwlekał i odwlekał… a ja, wiedząc, że ze mną jest okej, odpuściłam. nie spinałam się. aż tu nagle dwie krechy 🙂