Człowiek myślący, czy pies myślący, a może kot przewidujący?

Nie wiem jak Wy, ale ja nie wyobrażam sobie domu bez sierściucha. Bycie właścicielem zwierza daje tyle frajdy, pomaga w wychowaniu dzieci, a nasz pupil oddziałuje na nas, jak najlepsza terapia: koi nerwy, pomaga wyzbyć się stresu po ciężkim dniu. Czasem też nas zdenerwuje, ale co by nie zrobił złość na niego szybko mija. Gdy spojrzysz w te maślane, wybałuszone oczy psa, który żałuje, tego że nabroił, gdy na kanapę, na której leżysz wskoczy kot i trąca Cię po twarzy swoim zimnym i mokrym noskiem, chociaż wcześniej narzygał na dywan, bo znów za dużo własnych kłaków połknął przy myciu ozorem, gdy królik kica za Tobą krok w krok po powrocie z pracy, a świnka morska wydaje te swoje śmiszne dźwięki.

Niektórzy ludzie, mimo posiadania różnych zwierząt są bardzo nieczuli na zwierzęce potrzeby i przypadłości. Bez skrupułów pozbywają się z domu wieloletnich kompanów, gdy ci z jakichś względów zaczynają im przeszkadzać. Są i tacy, którzy pozbywają się starszych albo schorowanych zwierząt na rzecz młodziutkich, puszystych kulek, które również kiedyś urosną i się znudzą. Takie zachowanie jest dla mnie niepojęte. Jest jeszcze jedna ludzka przywara, wpływająca na złe traktowanie zwierząt, zauważana głównie u rodziców małych dzieci. Otóż ludzie – gatunek myślący oczekują, że pies, czy kot, czy nawet inne, mniej kontaktowe zwierzę będzie mądrzejsze od nich samych. Mam tu na myśli historie dotyczące zostawiania małych dzieci w towarzystwie zwierząt, bez odpowiedniego nadzoru, w warunkach, które nie powinny zaistnieć, a następnie pretensje, że stało się coś złego. Ile razy nasłuchałam się, że jakiś kot drapnął niemowlę, choć wcześniej leżał z nim w kołysce i nie próbował atakować. Pytanie brzmi: co ten kot robił w kołysce? Ile razy ktoś pozbywał się psa, gdyż ten ugryzł dziecko. Nieważne, że pies ten cierpi na chroniczne zapalenie uszu i każdy dotyk sprawia mu ból. Ile razy widzimy na ulicy, jak jakaś mądra mamusia pieje nad obcym pieskiem i zachęca swoje małe dziecko do jego pogłaskania, choć nie wie nic na temat tego psa: Czy toleruje on obcych? Czy jest zdrowy? Czy jest ufny? Nie zliczę filmików na YouTube, na których dzieci męczą zwierzęta, a rodzice ze śmiechem wszystko filmują. Koty podnoszone za głowę przez ledwo co chodzące maluchy, psy szarpane za uszy i ogony. Póki zwierzę pozwala sobie na takie traktowanie wszystko jest cacy, ale gdy ma gorszy dzień, albo po prostu coś zaboli go już zbyt mocno – wtedy nie ma prawa się zbuntować.

Mając w domu nawet najspokojniejszego na świecie psa, czy kota, który jest totalnym pieszczochem zawsze trzeba pamiętać, że zwierzę to zwierzę. Nie wymagajmy od niego, by było przewidywalne, skoro sami nie jesteśmy w stanie przewidzieć logicznych konsekwencji niektórych postępowań. Zwierzę może zrobić dziecku krzywdę przypadkiem, zupełnie niechcący, dlatego nie należy pozostawiać maluchów i sierściuchów samopas, bez nadzoru. Duże psy zazwyczaj nie zdają sobie sprawy ze swojej masy. Witają się ze swoimi właścicielami bardzo intensywnie, skaczą, mogą przewrócić dorosłego mężczyznę, albo strzelić w zęby z główki przy wyskoku z radości. Chcąc podać łapę małemu dziecku mogą je mocno zadrapać. Koty polują na nasze stopy wysuwające się spod kołdry, bawiąc się z właścicielami są czujne na każdy ruch piórka na patyku, czy nawet dłoni, którą je zaczepiamy. Niekontrolowane machanie nóżkami i rączkami przez niemowlę, może być dla nich zachęta do zabawy. Zabawy, po której zostają szramy. Cudze zwierzęta, które nie obcują na co dzień z malcami mogą bać się dziecięcych gwałtownych ruchów, pisków i krzyków. Nigdy nie należy zachęcać dziecka do wyciągania rączek do spotkanego na ulicy psa.

Mając w domu zwierzęta i małe dzieci należy uczyć dziecko, że kot, czy pies odczuwa różne bodźce tak samo jak my. To znaczy boli go szarpanie za uszy, czy ogon, a lubi przyjemny delikatny dotyk i głaskanie. Dzieci bardzo szybko uczą się wrażliwości i delikatności, obcując w towarzystwie zwierząt od urodzenia. Chyba nie chcemy wychować małego sadystę, którego cieszy cierpienie żyjącej istoty.

Już teraz widzę różnicę w podejściu do zwierząt dzieci wychowanych z sierściuchami od początku, a tymi które nie posiadają żadnych pupili w domu. Moja trzylatka wie, że gdy kot ucieka to znaczy, że nie ma ochoty na zabawę. Koleżankom zafascynowanym kotkiem, które by kotka z tej radości udusiły tłumaczy z miną eksperta, że „Jola (czyli Lola ;)) lubi, gdy się ją smyra po pleckach”. Zwraca uwagę w trakcie głaskania: „Zobacz, ona mruczy! To znaczy, że jej się podoba.”

Choć nasz kot jest rozpuszczony jak dziadowski bicz, to królowa piernatów, i miauczyciel dręczyciel, którego człowiek jest balkonowym odźwiernym, to od początku nie miała wstępu do łóżeczka dziecięcego, czy wózka. Przy tym wierne to to jak pies, pieszczotliwe i potrzebujące ludzkiego towarzystwa, ale nie ufam jej przy dzieciach i zawsze ostrzegam znajomych, że trzeba patrzeć co dzieci wyprawiają z kotem, bo nie wiadomo jak się taka zabawa skończy. Nasza kocica, jak większość kotów nie lubi hałasu, ani gwałtownych ruchów. Nie jest typem, który da sobie na głowę wejść. Na nas nigdy nie syczy, ale niech tylko ktoś spoza domowników spróbuje zwrócić jej uwagę, czy przegonić ze stołu, albo kanapy. Jest autentycznie zbulwersowana i potrafi zasyczeć (co ty mi tu będziesz rządzić w moim domu???). To w końcu pełnoprawny członek naszej rodziny. I typowa baba (tak, El ma 3 baby w domu ;)).

SONY DSC

  • Chciałam coś dodać, ale nie ma co. Tekst trafia w sedno i oddaje 100% prawdy.
    Jakiś czas temu znajoma z rocznym dzieckiem zachwycała się moim psem. Pies to przytulas, ale nie lubi jak ktoś obcy podchodzi do niego gdy ten je. Ostrzegałam, że pewnie zacznie warczeć i żeby mały się nie wystraszył, usłyszałam: „Niech się pobawi z pieskiem” – powtórzyłam po raz drugi „Nie w momencie kiedy mój pies je. Będzie krzyk”
    Oczywiście długo nie trzeba było czekać, pies warknął, dziecko zaczęło płakać, w pomieszczeniu cisza i oskarżycielski ton: „Bo pies na dziecko warknął” IDIOTYZM.

    • U mnie zdarzały się sytuacje, że dzieci znajomych ganiały za kotem, widziałam, że kot ma już dość, ostrzegałam. Koleżanka stwierdziła, że najwyżej niech córkę drapnie to się nauczy. No tak, ale jakby drapnął ją w twarz, po oku np.? Tym sposobem ja pilnowałam, by małej się krzywda nie stała. Szczęście kot zabunkrował się w końcu pod łóżkiem.

  • Dokładnie! Przecież nie wiadomo gdzie kot drapnie. BARDZO często ludziom wydaje się, że skoro zwierzaczek miły i się łasi to nic nie zrobi. Nic bardziej mylnego – zwierze w końcu postanowi się obronić przed „torturą”.

  • Crazy-Cat-Lady

    Ja znajomym mówię, że pomimo tego iż koty me łagodne to im nie ufam co do dzieci bo nie były z nimi wychowane. Proszę by dali im spokój bo jak sie krzywda stanie to tylko i wyłacznie na odpowiedzialność rodziców tych dzieci, gdzyż ja prosiłam i ostrzegałam. Póki co działa 🙂

    • Ja mówię to samo, choć Lola tylko 2 lata życia spędziła u nas przed pojawieniem się dziecka. Już z tego względu zachowuje się trochę inaczej niż koty, które od małego są z dziećmi. Poza tym każdy zwierz ma inny charakter