Nie waż się mówić tego ciężarnej!

Zainspirowana artykułem, który niedawno umieściłam na Facebooku pt. Właśnie urodziłam. Proszę tego do mnie nie mów! postanowiłam przygotować listę tekstów, które nienawidzimy słyszeć będąc w ciąży, a są one nam radośnie zewsząd serwowane.

1. Ale masz już duży brzuszek! Moja koleżanka jest na tym samym etapie ciąży co ty i po niej jeszcze nic nie widać.

I po co się dzielić z ciężarną tą rewelacją? Czy to sugestia, że za dużo je, albo gruba jest, albo może, że ciąża przebiega nieprawidłowo? Czy wszystkie kobiety w ciąży mają brzuchy tej samej wielkości? Nie. A czy wiesz radosna komentatorko, że w drugiej i kolejnej ciąży brzuch może rosnąć dużo szybciej? A czy wiesz, że można być w kilku ciążach i w każdej mieć różne rozmiary brzucha niezależnie od tego co jesz, ile jesz i jakiej jesteś postury? A czy wiesz, że niektórym kobietom brzuch pojawia się bardzo szybko, ale później już nie rośnie za dużo? A wiesz, że w ciąży częstą dolegliwością są wzdęcia, o których może nie każdy ma ochotę opowiadać? Więc po co takie głupie gadanie? Jeśli byłyby jakieś standardy wielkości brzucha lekarze by je mierzyli i zwracali uwagę na nieprawidłowości.

2. Naprawdę to już 7 miesiąc? Przecież ty prawie w ogóle nie masz brzucha!

Odwrotność pierwszej sytuacji. Sama przeżylam na własnej skórze oba warianty: dla ludzi jest tak źle i tak niedobrze. Gdy masz za mały brzuch – komentują i doszukują się nieprawidłowości, gdy masz za duży – jest to samo. WTF?

3. Jak ty sobie poradzisz z dwójką dzieci?

Opcjonalnie przy kolejnych dzieciach częstotliwość zadawania tego pytania rośnie, choć panika w oczach pojawia się u ludzi już przy drugim. Dwoje dzieci to przecież istna patologia. Nie ważne czy Twoje pierwsze dziecko będzie miało przy narodzeniu brata lub siostry roczek, trzy latka, czy nawet siedem zawsze trafisz na jakąś zmartwioną sąsiadkę, która będzie Ci kładła do głowy coś ty najlepszego kobito sobie zrobiła! Jak dasz radę to wszystko ogarnąć??? No jak???

4. Planowane?

Nie. Zrobione z jakimś gościem z dyskoteki po pijaku. Na głupie pytania głupia odpowiedź. Na litość boską co ludzi obchodzą takie rzeczy?! Pytanie to najczęściej słyszą pary żyjące bez ślubu, nieważne że ich staż jest dłuższy od małżeństw znajomych, mieszkają razem od lat i dobrze zarabiają.

5. Nie kupuj wyprawki przed narodzinami dziecka! Nie noś łańcuszka, bo dziecko udusi się pępowiną! I inne bzdety.

Ponoć żyjemy w kraju katolickim, a wiara w zabobony po prostu rozpitala mnie na łopatki. I to wcale nie dotyczy tylko prostych ludzi. Tak – ciężarna nie pragnie niczego innego jak dowiedzieć się, że może straci dziecko, dlatego że przed jego narodzinami skompletowała wyprawkę…

6. Ciąża to nie choroba

Mam ochotę strzelać, gdy ktoś zasunie takim tekstem. W obu ciążach cierpiałam na całodniowe silne mdłości przez 7-8 tygodni w pierwszym trymestrze, oraz wieczorne (tak wieczorne) wymioty co 2-3 dni. W obu ciążach najdrobniejsza infekcja kończyła się u mnie antybiotykiem (a w obecnej trzema podanymi w szpitalu na raz i sterydami wziewnymi przez zejście infekcji na płuca), choć zwykle leczę się naturalnie z bardzo pozytywnymi efektami i nie zapadam na jakieś ciężkie choroby. Bez wahania stwierdzam, że chyba mieszkańcy mojego brzucha wysysają ze mnie doszczętnie całą odporność. I nie jestem w tej kwestii odosobnionym przypadkiem.

Czułaś się dobrze w swoich ciążach? To Ci bardzo zazdroszczę. Ale nie sądź wszystkich według siebie, bo każda ciąża jest inna. Niczego nie pragnie bardziej przyszła mama czująca się jak ścierwo od usłyszenia tego radosnego frazesu.

7. Pamiętasz by wyrabiać już sobie sutki?

For God’s sake…

Najlepiej porozmawiajmy o tym jeszcze przy stole w towarzystwie innych znajomych lub rodziny…

Poza tym to metoda stosowana za króla Ćwieczka i to szkodliwa. Intensywne drażnienie sutków może wywołać skurcze macicy i przedwczesny poród.

8. Opowieści z krypty o traumatycznych porodach własnych lub innych znajomych

Kobiety lubią się dzielić takimi historiami. Ok, warto wiedzieć to czy owo przed wyborem szpitala, w którym będziemy rodzić, co by nie trafić do rzeźników pracujących na taśmie, ale niejednokrotnie ktoś uraczy Cię jakąś mrożącą krew w żyłach opowieścią w ogóle o ten temat niepytany. Szczególnie przed pierwszym porodem po prostu cudownie się słucha takich historii.

A Was jakie teksty wkurzają bądź wkurzały najbardziej?

3772299903_dfa211fb02_o

Foto: Meagan

  • Mnie też obie ciąże wymęczyły… Też nie raz miałam ochotę udusić każdego, kto twierdził, że ciąża to nie choroba. Rozumiem…ale skoro ja ledwo stałam na nogach, kręciło mi się w głowie i na dodatek nie mogłam spać ani w dzień ani w nocy, to chyba miałam prawo czuć się jak chora… Mi zdarzyło się, że znajoma, która urodziła prawie rok wcześniej, dotknęła mojego brzucha i powiedziała:”chciałam tylko sprawdzić, czy to już ciążowy taki duży, czy może przytyłaś zwyczajnie…” o_O
    Więcej tekstów wkurza jednak później, po porodzie. Przynajmniej w moim przypadku! A najbardziej to, gdy obcy ludzie, martwią się o to, byś przypadkiem nie wpadła z trzecim! 🙂 „Bo po porodzie o wpadkę najłatwiej!”
    🙂

  • ~Bella

    POWIEM TAK genialne połączenie tekstów których się nie znosi, ale tekst nr 6 że ciąża to nie choroba po prostu doprowadzał mnie do szewskiej pasji, pierwszą ciąże przeszłam gładko kilka razy było mi słabo ale to na tyle, drugą ciążę czułam już w 3 tygodniu czułam się tragicznie prawie do samego końca, w 4 miesiącu rozeszło mi się spojenie łonowe, wrażenia złamanej miednicy ruszać się nie mogłam mąż we wszystkim musiał mnie wyręczać a przecież całe dnie pracował wiec na prawde bylo ciezko. Na koniec cesarskie bo nie dało rady inaczej. Teraz już żadne teksty mnie nie denerwują bo najmłodszy ma już 1,5 roku, a na słowa tylko uważaj żebyś nie wpadła mówię jasno , że to ja chowam i nie ich sprawa 🙂

  • Dla mnie komentarze odnosnie wielkości brzuszka nie były nigdy problemem. Ot takie ludzkie, często rzucane na podtrzymanie rozmowy. Myslę, że malo kto jest swiadomy, ze mógłby tym obrazić ciężarną. Za to pytanie czy dziecko jest planowane wykracza jak dla mnie daleko poza granice dobrego smaku. Jest to bardzo osobiste pytanie…i dobrze to ujęłaś 🙂 Dla mnie nie ma czegoś takiego jak wpadka w małżeństwie..

  • Eee tam, stwierdzenie odnośnie małego lub dużego brzucha wcale nie jest takie straszne, trochę się chyba czepiasz 🙂 Pozostałe tematy też są do przejścia w zależności czy ktoś je wpuszcza jednym uchem a drugim wypuszcza, czy też nie 😀

    • Po mnie to spływało ale moja kumpela płakała po usłyszeniu pierwszego tekstu… Hormony różnie wpływają na różne osoby. Ja np. wolę mieć większy brzuch w ciąży, bo mnie przynajmniej w kolejkach zaczęli przepuszczać, czego nie doświadczyłam w pierwszej ciąży 😉