Czy alergia na sierść zawsze oznacza rozłąkę z pupilem?

Jedną z głównych przyczyn pozbywania się z domu zwierzęcia przez normalne rodziny (nie mylić z psychopatami) są alergie, a głównie astma oskrzelowa. W zależności od nasilenia objawów czasem podjęcie tej trudnej decyzji okazuje się nieuniknione. Nie zawsze też stwierdzenie astmy oskrzelowej musi oznaczać pożegnanie z czworonożnym przyjacielem. Większość alergologów zachęca nas do obrania tej najprostszej drogi – czyli do oddania zwierzaka. Zastanówmy się jednak, czy jesteśmy w stanie skutecznie pozbyć się z naszego otoczenia wszystkich szkodliwych alergenów? Otóż nie i mimo pożegnania z pupilem, konieczne się może okazać dalsze przyjmowanie leków przeciwalergicznych.

Uczulenie na sierść zazwyczaj idzie w parze z uczuleniem na kurz, a także z innymi alergiami. Jeśli chodzi o zwierzęta domowe najczęściej uczula sierść kota. Leżąc na oddziale pulmonologiczno-alergologicznym spotkałam się z opinią, że kot dla alergika jest pewnego rodzaju detonatorem bomby – może powodować występowanie kolejnych alergii, jeżeli nabywając go byliśmy już na coś uczuleni (np. na pyłki). Doskonale wpływa natomiast na osoby, które nie są alergikami. Dzieci urodzone w domach, w których mieszkają koty mają dużo większą szansę na to, że alergie ominą je wielkim łukiem (nawet, gdy któryś z rodziców jest alergikiem). Zarówno pulmonolog jak i ordynator oddziału profesor dr hab. alergolog-pulmonolog zgodnie twierdzili, że alergik nie powinien posiadać w domu ŻADNEGO zwierzęcia futerkowego.

Tak pewnie wypowiadane stwierdzenie bardzo mnie dobiło. Tłumaczyłam, że mam kota od 6 lat prawie, a permanentny katar alergiczny od 3 lat. Lekarze na to odpowiadali, że alergia ta mogła pojawić się z czasem, pod wpływem kota, tym bardziej, że wcześniej byłam uczulona na pyłki traw, co objawiało się katarem sezonowym.

Na szczęście moja prowadząca lekarka pani alergolog miała na to wszystko inną teorię. Od razu powiedziała bym kota zostawiła w domu, będziemy się leczyć, a po ciąży odczulać po zrobieniu testów (jeśli zajdzie taka potrzeba). Gdybym teraz usunęła kota z domu alergeny i tak utrzymały by się dookoła dobre pół roku. Lekarka zaproponowała, żebym potraktowała tą sytuację jako poświęcenie dla swoich dzieci, które dzięki kotu mają szansę ustrzec się alergii. Ten pomysł spodobał mi się dużo bardziej.

Jak to wszystko wygląda teraz? Przyjmuję leki to znaczy Zyrtec i Symbicort wziewny. Nie miałam ani jednego ataku duszności od czasu powrotu ze szpitala, choć rosnący brzuszek będzie coraz bardziej uciskać płuca. Nie mam kataru. Spirometria wyszła rewelacyjnie porównując do pierwszej ze szpitala. Pani doktor, która bardzo zaangażowała się w moją sytuację niemal skakała z radości na widok wyników. Wyrzuciliśmy kwiatki doniczkowe z domu i częściej trzeba odkurzać i wycierać kurze (ściślej mówiąc wystarcza 2 razy w tygodniu). Staram się nie spać z kotem (to było trudne, ale Lola dała przekupić się nowym puszystym kocem zostawianym na kanapie w salonie i trzema poduchami). El częściej wyczesuje kota ku kociemu zadowoleniu.

Pani doktor stwierdziła, że alergik na dobrą sprawę musiałby chodzić w hełmie, żeby się odseparować od wszystkiego, co mu szkodzi. Kurzu, pleśni, pyłków przecież nie wyeliminuję wokół siebie do zera. Leki z kotem, czy bez i tak musiałabym stosować do końca ciąży albo dłużej. Póki co ewidentnie pomagają mi alergię opanować. W międzyczasie zarówno Bajaderka jak i El byli zaziębieni, a ja nie zaraziłam się od nich! (chodząc z katarem alergicznym łapałam wszystko). Po urodzeniu dziecka mój stan zdrowia znów może się zmienić – zarówno na korzyść, jak i wręcz odwrotnie, ale też będę miała więcej możliwości leczenia i badania się. Kto wie co wyjdzie z testów, może wcale nie będzie to uczulenie na kota?

Znam rodziny, które z ogromnym bólem serca rozstawały się ze swoimi pupilami właśnie przez alergię. Inaczej podchodzimy do sprawy kiedy problem dotyka nas samych, inaczej kiedy dotyczy naszych dzieci. Jest to w pełni zrozumiałe. Jednak niezależnie od tego czy alergia dotknęła Was, czy Wasze dzieci ZAWSZE postarajcie się sprawdzić wszystkie możliwe warianty leczenia, przed usunięciem czworonoga z domu. Są lekarze, którzy zalecają ten dramatyczny krok w pierwszej kolejności, a jak się okazuje nie zawsze jest on rozwiązaniem problemu. Dodatkowym argumentem za pozostawieniem sierściucha w domu, mimo alergii jest też fakt, że dziecięce alergie (nawet astma) potrafią przechodzić z wiekiem.

Zanim pożegnasz zwierzaka futerkowego z powodu alergii Twojej lub Twoich bliskich:

– Sprawdź czy przyjmowanie leków nie jest wystarczającym rozwiązaniem. Tym bardziej, jeśli leki będzie trzeba przyjmować mimo pozbycia się zwierzaka z domu (np. z powodu innych alergii na kurz, czy pyłki).

– Pamiętaj, że zwierzak ma dobroczynny wpływ na domowników, którzy nie mają alergii

– Pamiętaj, że nie można odseparować się od wszystkich szkodzących alergenów

– Alergie u dzieci potrafią łagodnieć z wiekiem

– Testy skórne nie zawsze są adekwatne do rzeczywistości

– Sprawdź czy zastosowanie innych środków nie poprawi Twojego lub Twojego dziecka samopoczucia np. częstsze sprzątanie, czesanie zwierzaka (oczywiście nie przez alergika), spanie w innych pomieszczeniach, niewpuszczanie sierściucha do sypialni.

– Sprawdź czy separacja od zwierzaka faktycznie ma wpływ na stan zdrowia (np. podczas wyjazdu na dłuższe wakacje). Oddanie go na jakiś czas rodzinie i pozostanie w domu, w którym alergeny utrzymują się nawet do pół roku może nie być odpowiednim testem.

Jeśli ktoś ewidentnie widzi, że towarzystwo futrzaka mu szkodzi i nic nie działa poza byciem z daleka od źródła uczulenia – wtedy rozstanie będzie uzasadnione. Pamiętajmy jednak, by nie wybierać tej opcji jako jednej z pierwszych, ponieważ poza złamanym sercem może niczego nowego do naszego samopoczucia nie wnieść…

animal-pet-close-up-view-hairssm

  • Ciekawy wpis, w dodatku tematycznie podobny do mojego ostatniego 🙂 sama mam kota, dość uczulającego i trochę boję się, że dziecko, które pojawi się za miesiąc, będzie miało na niego alergię, a jestem z rodziny alergików. Kota mamy ponad pięć lat, rozstanie bardzo by nas bolało. Na szczęście, jak widać, istnieje mała szansa, żeby coś takiego zaistniało.

    • No właśnie dziecko, które się urodzi dzięki kotu ma szansę alergikiem nie zostać. Moja Bajaderka mimo obciążenia genetycznego po mnie (tata nie jest alergikiem) póki co tfu, tfu nie jest alergikiem, a ma już 3,5 roku.

  • Ja niestety jestem alergiczka, mój mąż tez i niestety dzieciaki tez. Dlatego my po prostu nigdy nie zdecydujemy się na zwierzaka. Z tym, że ja ogólnie nie toleruje zwierząt w domu także z wielu innych wzgledow… jestem chora na tym punkcie niestety. Ale w sumie, jeśli ktoś jest do czworonoga przywiązany to przypuszczam, że ciężko byłoby się rozstać. Wiec warto rozważyć poruszone przez Ciebie kwestie, a może się okazać, że faktycznie kot, czy pies może zostać z domownikami.

  • Też pisałam kiedyś na ten temat. My aktualnie mamy rybki, ale nie ukrywam, że chciałabym pieska. 🙂 Może kiedyś córka przestanie reagować na sierściuchy katarem jak z kranu. 🙂

  • My też mamy tylko rybki, chcielibyśmy kota, ale mąż nie toleruje … 🙁

  • Kilkanaście lat temu z powodu nawracających chorób układu oddechowego córki wylądowałam w sanatorium w Szklarskiej. (brzmiało ostro: centrum leczenia pneumologicznego, chorób płuc, czy jakoś tak). Teraz zlikwidowali, jest tylko w Karpaczu. Młodej zrobili masę testów. Kot (kocica-winowajca) została w domu. W pierwszej chwili Pani Doktor powiedziała „oddać kota”. Rany boskie, Pani doktor młoda mi w depresje wpadnie”. Skończyło się na: przejrzeć kwiatki, nawet odrobina białego nalotu na ziemi, jak dziecko uczulone na pleśń-do śmieci. Koce, dywany narzuty, zasłony (uczulenie na kurz) -won. Uczulenie na białko/mleko-zmiana jadłospisu. Po każdej zabawie z kotem (wiadomo jak dziecko się bawi) umyć buzię i ręce. Kota nie tulić w pidżamie i nie wpuszczać do łóżka. Kilkanaście lat później. Nowy dom. Nowa znajda kotka. No musi być i koniec. Przelecę ze ścierką codziennie/co drugi dzień+ odkurzacz. 15-20 minut a radości z tej znajduchy nie da się wycenić. Ta mądra Pani Doktor powiedziała, że dziecko to nie laboratorium. Nie da się zlikwidować wszystkich alergenów. Jak się nie dusi a trochę posmarka, nic jej nie będzie 🙂

  • Crazy-Cat-Lady

    Witam 🙂 Sama mam 2 kociaki i podejrzewam iż serce by mi pękło gdybym musiała je oddać 🙁 Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie, zresztą i tak bym nie oddała 🙂 Nawet po namowach mojego teścia, ze kot to zło i siedlisko bakterii i powinnam je oddać – odpowiedziałam mu iż prędzej męża oddam niż koty 🙂 Ale było jego zdziwienie 😀 Pozdrawiam.