Chwila prawdy: ilu mężczyzn zajmuje się domem i dziećmi?

Dziś przyszedł czas na temat ciężkiego kalibru: mężczyźni i ich pomoc w domu oraz przy dzieciach. Tak się składa, że temat dwukrotnie przewijał się ostatnio w pewnych grupach mam i stwierdziłam, że zasługuje na podsumowanie.

Ci co czytają mojego bloga od początku, pewno spodziewają się w jakim tonie znajdą wypowiedź: związek powinien być oparty na partnerskich relacjach, podział obowiązków domowych i związanych z dzieckiem to rzecz naturalna i powinna wynikać automatycznie, gdy ktoś kogoś kocha nie robi z niego niewolnika itd., itp., bla, bla, bla. Fajnie sobie pisze, a realia są inne, mój mąż jest inny, jak większość mężczyzn zresztą… – pomyśli niejedna z Was. Najgorszym problemem w całej tej sytuacji jest fakt, że kobiety same usprawiedliwiają mężczyzn, którzy uważają, że ich obowiązki rodzinne kończą się tylko na zostawieniu żonie wypłaty. Ja chciałam Wam udowodnić, że taki podział ról w domu jest niesprawiedliwy i absolutnie nienormalny. Niezależnie od tego jaki zawód wykonuje mężczyzna i ile pieniędzy zarabia. A żeby nie było, że jestem gołosłowna, albo mam kosmitę w domu przytoczę Wam wypowiedzi innych kobiet, które zdradzają, jak to wygląda w ich związkach.

Niedawno pewna mama zapytała w jednej z grup dyskusyjnych, jak to jest u innych w domach, bo ona już nie wie, w jaki sposób przekonać męża do większego zaangażowania i pomocy,  więc chciała mu pokazać, co mają do powiedzenia w tym temacie inne kobiety – żony – matki. Coraz więcej współczesnych związków opiera się na partnerskich relacjach, co mnie ogromnie cieszy. Z drugiej strony dużo kobiet prowadzi ze swoimi partnerami ogromne batalie na tym gruncie, bo albo kiedyś akceptowały bardzo nierówny i niesprawiedliwy podział obowiązków (a teraz padają na twarz i uświadomiły sobie jaka gafę strzeliły), albo trafiły na wyjątkowo oporne egzemplarze. Istnieje też cała masa zmęczonych i nieszczęśliwych kobiet, obarczonych wszystkim, co tylko związane z domem i opieką nad dziećmi, którym wpojono, że taki stan rzeczy jest jak najbardziej normalny, więc one w to wierzą i nawet nie próbują niczego zmieniać. Przytoczone sytuacje nie mają na celu dołować kogokolwiek, ale nagłośnić problem, na który składają się zjawiska, które nie powinny być akceptowane przez nikogo. Na domiar złego tego typu porad nie usłyszycie raczej od swoich mam, babć, czy teściowych, które żyły w całkiem innych czasach. Wypowiedzi te możecie wykorzystać jako dowody do przedstawienia tym najbardziej opornym partnerom, przez których Wasze własne argumenty są ignorowane.

 

Gdy czytam niektóre wypowiedzi od razu mam ochotę pokazać je mojemu El, choć on od zawsze był przeze mnie we wszystko angażowany, a sprawy związane z dzieckiem ogarnia sam z własnej woli. Jak to jest u nas, możecie zobaczyć tutaj.

Oczywiście przy poruszaniu tego typu tematów pojawiają się również głosy całkiem odmienne, od kobiet, których mężczyźni w ogóle nie poczuwają się do obowiązków dobrego męża i ojca. Czy mają one szansę na jakąkolwiek zmianę we własnych domach? Uważam, że jak najbardziej, jeśli tylko ich partnerom zależy na szczęściu własnej wybranki, zakładając, że miłość nie wygasła już całkowicie. Czasem do takiej nieprzyjemnej sytuacji doprowadził jakiś mały błąd, gdzieś po drodze, chwila słabości, a przede wszystkim NASZA GŁUPIA, KOBIECA AMBICJA.

Podsumowując:

– Żadna praca zawodowa nie usprawiedliwia nieangażowania się w sprawy domu i dzieci, chyba że mężczyzna pracuje za granicą i nie mieszka na co dzień w domu (ustaliliście, że tak chcecie żyć, aczkolwiek kwestia par żyjących osobno to temat na niekrótką notkę).

– Każdy człowiek ma prawo do zmęczenia i odpoczynku oraz czasu wolnego. Zarówno ten pracujący zawodowo, jak i zajmujący się w głównej mierze domem.

– Praca zawodowa zarówno fizyczna jak i umysłowa oraz praca w domu to wciąż praca!

– Związek polega na zrozumieniu drugiej osoby: żona rozumie, że mąż miał akurat ciężki dzień w pracy i wrócił zmęczony, mąż rozumie, że żona danego dnia pada na twarz po całodniowym zajmowaniu się chorym, marudnym dzieckiem i domem. To nie jest tak, że tylko jedna strona rozumie drugą i ją wiecznie usprawiedliwia.

– Łatwiej jest żyć z mężczyzną, który wyniósł pewne zachowania z domu, ale też nie znaczy, że od tego nieprzygotowanego przez matkę nie należy określonych zachowań wymagać. Najlepiej od początku, a nie dopiero wtedy, gdy pojawia się dziecko.

– Nie czekajmy aż mężczyzna sam się domyśli. Rozmowa to podstawa komunikacji. Milczenie jest pewnego rodzaju zgodą.

– Podział obowiązków w domu powinien istnieć od samego początku, gdy tylko para ze sobą zamieszka. Wtedy pojawienie się dziecka nie jest jakąś ogromną rewolucją dla żadnej ze stron.

– Rewolucja jest możliwa, u tych którzy popełnili błąd na początku. W końcu związek dwojga ludzi zaistniał za sprawą miłości, a miłość to też zrozumienie potrzeb drugiej osoby, pomoc gdy druga osoba tego potrzebuje. Obopólna.

– W wychowaniu dzieci takie same prawa ma matka, jak i ojciec. Usprawiedliwienia męża pracą zawodową przyczynią się do zaburzeń jego relacji z dziećmi. Na własne dzieci każdy musi mieć czas.

– Nie należy czekać z podziałem obowiązków na swój powrót do pracy: im dalej w czas, tym trudniej partnera pewnych przyzwyczajeń oduczyć. W rezultacie pozostaniecie ze wszystkim na głowie nawet po rozpoczęciu pracy zawodowej.

Czasem wystarczy też trochę więcej wiary we własnego partnera, zaufania, uświadomienia sobie, że nie Ty jedna robisz wszystko najlepiej, a nawet jeśli – nie zabieraj z tego powodu szansy wykazania się swojej drugiej połówce. Bardzo częstą przyczyną, z powodu której mężczyźni odpuszczają sobie starania jest świadomość, że co by nie zrobili, ich partnerka i tak nie będzie usatysfakcjonowana. A w takiej sytuacji trudno znaleźć ratunek dla sypiącego się związku.

Mimo ogromu ciepłych dla serca wypowiedzi, które Wam przytoczyłam statystycznie cała masa kobiet, w szczególności tych niepracujących zawodowo ma, albo miała problem ze swoim partnerem na gruncie podziału obowiązków, głównie domowych (trochę lepiej jest z zaangażowaniem w opiekę nad dziećmi). Nie wierzę, że w każdym z tych przypadków związki, w których zaistniał ten konflikt są kompletnie do bani, miłość przeminęła lub nigdy jej nie było, a Wy wybrałyście sobie na kompanów życiowych tyranów, przeniesionych żywcem z przeszłości. Nie wmawiajcie sobie, że tak być musi, że u innych jest podobnie, że takich macie mężów, że tacy są mężczyźni. Nie poddawajcie się na starcie! Nie poddawajcie się później, jeśli dopiero z czasem uświadomicie sobie niesprawiedliwość dotychczasowych domowych podziałów. Choć nie wierzę w diametralne metamorfozy charakteru pod wpływem miłości, wiem, że dla kogoś bliskiego sercu można zmienić pewne zachowania, najzwyczajniej w świecie pragnąć sprawić tej osobie przyjemność, a przede wszystkim – nie chcieć jej ranić. W końcu mówimy o wojnie nerwów prowadzonej przez ludzi bliskich sobie, których nikt nie zmuszał do bycia razem i kochania się…

22550822312_7c92167186_z
Foto: Wayne Stadler

  • Cóż, nie od dziś wiadomo, że choć chłopy to wzrokowcy, to brudnych garów w zlewie żaden nie zobaczy. Faktem jest tez że trzeba im wydawać konkretne komunikaty odnośnie oczekiwań (umyj naczynia TERAZ, wynieś śmieci skoro idziesz do sklepu). Tak poza tym jednak, ja nie moge się czepiać swojego męża, bo generalnie choć leniuszek, to jak już się weźmie to i robi 🙂 A i przy młodej pomaga, kąpie itd. Jest jakaś równość 🙂

  • Trochę humorystycznie: Facet do kolegów w pracy ” Moja żona to straszna fleja”.”Dlaczego tak mówisz?” „Wstałem w nocy, chciałem się wysikać , a tam cały zlew garów”. Wg mojej opinii, to wyłącznie wina matek. Chowają takich „księciuniów”, żarcie pod nos, gatki wyprane, pokój posprzątany -pójdzie z domu, niech go żona uczy. A później problem, bo mamusia kochana a żona zła. Która z Was ma syna? Co on potrafi zrobić koło siebie i w domu? Zastanówcie się i weźcie pod uwagę, że przyszłe problemy na tle obowiązków domowych/rodzinnych to tylko i wyłącznie Wasza wina. Jak wypuścicie taką d.. w świat, to będzie się czuł wiecznie pokrzywdzony a żona będzie miała „przerąbane” właśnie przez Was.

    • To racja! Do tego wszystkiego już od małego widać różnice między chłopcami i dziewczynkami, gdzie dziewczynki same chcą pomagać we wszystkim, a chłopców to nie interesuje. Cóż wszystko przede mną, bo syn w drodze 😉

  • Mój Luby należy do mega bałaganiarzy! A jak już postanowi posprzątać w szafie, to wywali wszystko na środek i sobie przypomni, że ma jednak coś ważnego do zrobienia. Wtedy muszę sprzątać to ja. Doprowadza mnie to do szewskiej pasji! Ale jeśli o dzieci chodzi to (poza paroma krytycznymi momentami w jego życiu) zajmuje się nimi naprawdę dobrze. Chce się angażować (czasem aż za bardzo…wymyśla takie zabawy, że bój się boga). Każde małżeństwo/związek musi się dotrzeć, ustalić pewne zasady, a później zgodnie z nimi postępować. Szacunek i wzajemna pomoc to podstawa. 🙂

  • W większości znanych mi rodzin ojcowie są bardzo zaangażowani – gotują, sprzątają, zajmują się dziećmi itp. Nie kojarzę w najbliższym otoczeniu przypadków, że facet wraca do domu i czeka na obiad podany na stół, a potem komp i tyle. Więc chyba nie jest tak źle jednak z tymi mężczyznami.

    • Ja nie mogę powiedzieć, że w większości, ale w wielu. I znam przypadki panów, którzy swoje podejście zmienili na lepsze 🙂