Plan porodu – co to, po co i czy warto?

Plan porodu to nie lista wyssanych z palca zachcianek przyszłej mamy, ale spisane czarno na białym oczekiwania świadomej kobiety, która ma pełne prawo decydować o pewnych kwestiach związanych z porodem i opieką nad noworodkiem, a w trakcie porodu, czy tuż po nie zawsze jest w stanie decyzję podjąć. Dodatkowo plan porodu zawiera także szereg znaczących dla lekarzy informacji o stanie zdrowia rodzącej, o alergiach, przewlekłych chorobach, chorobach przebytych w trakcie ciąży, czy zażytych w ciąży lekach.

W szkołach rodzenia bardzo zachęcają do przygotowania takiego planu i ja również jestem tego zwolenniczką. Na mój plan porodu położna zerkała kilka razy. Spotkałam się z opiniami, że w szpitalach, które nie bardzo dbają o położnice jest on całkowicie ignorowany. Myślę, że tak jak i sam poród w takich miejscach – wszystko zależy od ekipy, na którą natrafimy. Albo będzie ludzka i empatyczna, albo wyciągnięta żywcem z taśmy w fabryce z PRL-u.

W szpitalach, które dbają o dobrą opinię, a traktowanie położnic jest bez zarzutu, położne zazwyczaj same pytają o plan porodu. Stanowi on pierwszą nić porozumienia między rodzącą a przyjmującą poród.

Jak powinien wyglądać plan porodu?

Jeśli chodzi o kwestie formalne to powinien się składać z dwóch części: pierwsza dotyczy porodu, druga okresu poporodowego. Plan przygotowujemy w dwóch egzemplarzach. Przed swoimi oczekiwaniami umieszczamy ważne informacje o naszym stanie zdrowia, jeżeli są jakieś zastrzeżenia (alergie, astma, przyjmowane w ciąży leki). Oczekiwania związane z porodem i opieką nad noworodkiem najlepiej jest wypunktować.

PRZYKŁADOWE OCZEKIWANIA I ICH ZNACZENIE:

Odnośnie metod przyspieszania porodu:

Wolałabym żeby poród nie był przyspieszany za pomocą oksytocyny.

Nie godzę się na wywołanie porodu.

Nie zgadzam się na masaż szyjki macicy.

Nie wyrażam zgody na chwyt Kristellera.

Proszę o ochronę krocza.

Proszę nie ignorować próśb o znieczulenie.

2 pierwsze zależą indywidualnie od kobiety i terminu, w którym zaczyna rodzić. Jeżeli ciąża jest przenoszona i grozi zatrucie ciążowe wiadomo, że nie będziemy rezygnować z wywoływania porodu dla bezpieczeństwa własnego i dziecka. Jednak bardzo często przy terminowym porodzie stosuje się takie taktyki przyspieszenia akcji, które są bardzo bolesne i niepotrzebne, a my nie musimy wyrażać na nie zgody.

Masaż szyjki macicy to niezwykle bolesny zabieg, który powinien być wykonywany tylko i wyłącznie w razie konieczności, gdy rodząca zgodzi się na jego wykonanie. Ma on na celu wywołanie porodu poprzez otwarcie kanału szyjki i odklejenie dolnej części pęcherza płodowego od ścian macicy. Jest on potrzebny, gdy akcja porodowa przestaje postępować, a nie dlatego, że przyjmujący poród się spieszy! Może prowadzić do urazów szyjki macicy, jej pęknięcia, silnego krwawienia.

Chwyt Kristellera to starodawna i bardzo niebezpieczna metoda przyspieszania porodu, z której wciąż korzystają niektórzy lekarze. Polega ona na uciskaniu dna macicy, co w praktyce jest wykonywane poprzez silne uderzenia w brzuch rodzącej, albo położenie się lekarza na jej brzuchu. Zabieg jest wykonywany w drugiej fazie porodu i jest bardzo bolesny, a jego skuteczność wątpliwa. Może prowadzić do wielu powikłań takich jak: uszkodzenie krocza i odbytu, pęknięcie macicy, silny krwotok, przedwczesne oddzielenie łożyska, a nawet śmierć. Praktyka ta nie jest też bezpieczna dla noworodka, u którego może dojść do połamania kości i uszkodzenia splotu ramiennego, niedotlenienia i w konsekwencji śmierci. W wielu krajach zabieg ten jest zabroniony.

Prośba o ochronę krocza wiąże się z tym, że nie wyrażamy zgody na przyspieszenie akcji poprzez nacięcie krocza. Jeśli poród przebiega prawidłowo, a tętno dziecka jest w normie nie trzeba stosować tej praktyki, która owszem pomaga zakończyć szybciej akcję, ale i dochodzimy do siebie po takim porodzie znacznie dłużej. Poza tym, niezależnie od tego, co napiszecie w planie porodu, macie prawo zmienić zdanie w trakcie rodzenia dziecka. Wystarczy poprosić o nacięcie i zostanie ono wykonane.

Prawo do znieczulenia ma każda rodząca. Może się zdarzyć, że gdy prosimy o znieczulenie jest już na nie za późno, co położna powinna rodzącej wytłumaczyć.

Odnośnie pozycji do porodu:

Chcę zachować swobodę ruchu. Nie wyrażam zgody na ciągłe KTG.

Nie chcę przeć w pozycji na leżąco lub półleżąco.

Rodzenie na fotelu ginekologicznym, czy łóżku to najgorsza z możliwych opcji, chyba że same czujemy, że jest nam tak wygodnie (ja rodziłam na łóżku, ale lekko na boku). Leżąc na plecach dolna część kręgosłupa nie może się odpowiednio odgiąć, by utorować swobodniejszą drogę wyjścia dla dziecka. Przy skurczach krzyżowych taka pozycja jest torturą. Najczęściej kobiety preferują rodzenie na czworakach lub kucając. Mamy pełne prawo do obrania najlepszej dla nas pozycji i nie musimy być cały czas uwiązane przez KTG.

Odnośnie praktyk stosowanych na dziecku tuż po porodzie:

Proszę o zaciśnięcie pępowiny po kilku minutach od porodu (3-4 minuty).

Proszę o dwugodzinny kontakt skóra do skóry.

Proszę o wstępna ocenę dziecka, gdy leży na moim brzuchu.

Proszę o wykonanie zabiegu Credego po 2-3 godzinach od porodu (po karmieniu).

U zdrowych noworodków późniejsze zaciśnięcie pępowiny i odcięcie, gdy przestanie tętnić zmniejsza ryzyko niedoborów żelaza i anemii w późniejszych miesiącach życia. Noworodek otrzymuje w ten sposób znaczny zapas krwi z łożyska wraz z krwiotwórczymi komórkami macierzystymi. Według naukowców objętość krwi noworodka wzrasta w ten sposób o ok. 30%.

Kontakt skóra do skóry jest bardzo ważnym postępowaniem poporodowym, często odbieranym młodym matkom, przez rutynowe czynności takie jak ważenie, kąpiel i ubieranie noworodka, które zdecydowanie mogą poczekać. Dwugodzinny kontakt skóra do skóry pomaga w rozpoczęciu laktacji (dziecko podejmuje próbę pełzania w kierunku piersi, zaznajamia się z nią, liże wącha i muska brodawkę), daje dziecku poczucie bezpieczeństwa – dzięki ciepłu i zapachowi matki, sprzyja budowaniu więzi między matką i dzieckiem, a także ojcem, pozwala wytwarzać odpowiedni poziom prolaktyny i oksytocyny. Jeśli dziecko nie wymaga żadnych poważniejszych poporodowych zabiegów, w tym dogrzania w inkubatorze warto walczyć o te 2 godziny niezakłóconej intymności, podczas której odcięcie pępowiny i ocena w skali Apgar powinny być wykonane na brzuchu matki. Reszta zabiegów pielęgnacyjnych zostaje przełożona na później.

Zabieg Credego polega na zakropieniu oczu noworodka 1% lub 2% roztworem azotanu srebra w profilaktyce rzeżączkowego zapalenia spojówek. Jest to zabieg, który również nie powinien zakłócić dwugodzinnego kontaktu skóra do skóry oraz pierwszych prób karmienia piersią.

Druga część planu porodu:

Tutaj umieszczamy sprawy dotyczące pobytu w szpitalu. Zazwyczaj są one związane z karmieniem noworodka. Jeżeli rezygnujemy ze szczepień w pierwszych miesiącach życia też warto tą informację umieścić. Np.:

Nie zgadzam się na podanie dziecku butelki.

Nie zgadzam się na podanie dziecku smoczka.

Nie wyrażam zgody na szczepienia.

Wiadomo, że nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak potoczy się nasz poród. Czy sytuacja nie będzie wymagała zastosowania metody, której się obawiamy, lub nie jesteśmy do niej przekonane. Przy szczegółowych żądaniach dotyczących konkretnych zabiegów zawsze możecie dopisać adnotację: „jeśli nie zagrozi to życiu i zdrowiu mojemu i dziecka”. Nawet jeśli tej notatki nie uwzględnicie ZAWSZE macie prawo zmienić zdanie i wyrazić zgodę na dany zabieg w trakcie akcji porodowej. Nie powinno to jednak zniechęcać do tworzenia własnego planu porodu, bo jeśli osoba przyjmująca poród pozna nasze oczekiwania dużo łatwiej będzie jej tym oczekiwaniom sprostać. Przygotowując taki plan dajemy też do zrozumienia, że jesteśmy świadomymi pacjentkami, którym nie będzie tak łatwo zamydlić oczy, tylko i wyłącznie dla czyjejś wygody i zaoszczędzenia czasu.

Lubisz mnie czytać? Daj mi koniecznie znać! Możesz zostawić swój komentarz tutaj lub na Facebooku, polubić lub udostępnić mój wpis. Innym sposobem się tego nie dowiem. A gdy wiem, łatwiej przychodzi mi pisanie 🙂

plan porodu

Tamara Tur