500 plus i życie staje się prostsze

Zwykle nie politykuję na blogu, ani nie komentuję niczego co związane z rządem i polityką, nawet w czasie wyborów, kiedy to ludzie nie mówią o niczym innym. Chciałam jednak wypowiedzieć się w temacie od jakiegoś czasu niezwykle gorącym wśród rodziców. Niech będzie, że sfrustrowana baba ze mnie u schyłku ciąży.

Na forach o tematyce rodzicielskiej przynajmniej po kilka razy dziennie pojawiają się wątki dotyczące programu 500 Plus. Kiedy wprowadzą, kto dostanie, ile dostanie? Przeplatane zapytaniami o to co zrobić, by otrzymywać wcześniej wprowadzone dla matek niezatrudnionych miesięczne becikowe w kwocie 1000zł. Popularne strony dla rodziców także wałkują temat wzdłuż i wszerz, a ludzie okraszają go rozżalonymi komentarzami pt. jak to strasznie się w tym naszym kraju żyje.

Niedawno popularny serwis Mamadu opublikował apel jednej z matek pt. Pani Premier proszę poznać historię Agnieszki. Ona przekona Panią, że 500 zł na dziecko, jest złym pomysłem. Dowiadujemy się z niego, czym charakteryzuje się w Polsce statystyczna Kowalska i dlaczego z programu nie skorzysta. Niestety jeśli większość osób zgadza się z tą charakterystyką, nigdy nie możemy liczyć na to, że w naszym kraju będzie lepiej. Takie podejście świadczy o tym, że „statystyczny” Polak tylko czeka aż mu coś samo skapnie, aż uzyska pomoc od obcych ludzi, od rządu. Liczy na zmiany na lepsze, bez włożenia żadnego wysiłku ze swojej strony.

Ja się zastanawiam skąd się wzięła w naszej mentalności ta statystyczna Kowalska? Sama nigdy nie uważałam się za jakąś wybitną jednostkę, czy szczęściarę, bo nic mi z nieba nie skapnęło, a nie mogę podpisać się pod większością problemów, które porusza autorka apelu, choć też żyję w tym kraju. I nigdy nie pracowałam za granicą, nawet wakacyjnie w okresie studiów, więc to nie jest tak, że dorobiłam się w (jak to niektórzy uważają) bardziej cywilizowanym kraju. Skończyłam studia humanistyczne na uczelni prywatnej, o czym też ludzie prawią, że po takich to tylko bezrobocie czeka. Nigdy nie pracowałam za najniższą krajową. Nigdy nie byłam na utrzymaniu mężczyzny. Jeszcze w trakcie studiów skończyłam kurs księgowości i staż – oba zaproponowane przez Urząd Pracy. Następnie pracowałam w dziale finansowym swojej uczelni na odpisie od czesnego. Po studiach postanowiłam znaleźć zatrudnienie na dłużej i choć szukanie odpowiedniej pracy zajęło mi kilka miesięcy, w końcu ją znalazłam. Owszem, nie miałam noża na gardle, mieszkając jeszcze z rodzicami, ale nie ja jedyna obrałam taką drogę. Nie w głowie mi były wtedy jeszcze dzieci, skoro nie mogłam stworzyć im odpowiednich warunków. Zaliczyłam kilkadziesiąt żenujących rozmów kwalifikacyjnych, na których to standardowo okazywało się, że wymagania są zupełnie inne, niż te zamieszczone w ogłoszeniu. Telemarketing i akwizycja zawsze musi się gdzieś wkraść, gdy szukasz pracy przez ogłoszenia internetowe. Nie miałam żadnych znajomości, ani nikomu się za przeproszeniem nie oddałam, by dostać po 3 miesiącach okresu próbnego umowę o pracę. Nie jestem jakimś wyjątkiem wśród moich znajomych…

Oczywiście sytuacje są różne. Z dnia na dzień świat może nam się zawalić przez poważną chorobę, nagłą utratę pracy, nierzadko zdarzają się też wpadki jeśli chodzi o dzieci. Nie wierzę jednak, że pech prześladuje większość społeczeństwa!

Nigdy też nie jest za późno na to, by zacząć działać i zrobić coś ze swoim życiem. Wspominałam już kiedyś o mojej mamie, która przez 11 lat wykonywała jedynie zawód matka. Znalazła pracę w latach dziewięćdziesiątych, w okresie największego bezrobocia w Polsce, a studia skończyła z wyróżnieniem po czterdziestce.

Ludzie lubią komentować ile to politycy zarabiają. A czy ktoś komuś zabronił być politykiem? Znam dziewczynę, która została wcześnie mamą, nie mając jeszcze żadnego doświadczenia zawodowego. Spędziła kilka lat w domu z dziećmi, utrzymywana przez męża. Obecnie udziela się coraz aktywniej przy jednym ze znanych polityków. Można? Tak można!

Nigdy nie będzie lepiej u tych, którzy czekają aż rząd zapewni im warunki. Tylko ciężka praca gwarantuje sukces w życiu – praca nad sobą. Dlaczego cała masa ludzi nie potrafi się niczemu poświęcić z pasją, nie wkładają całego serca w rzeczy, które robią? Przecież takie podejście prędzej, czy później przynosi korzyści. Nie próżne dumanie nad tym co zrobić, żeby zarobić, a się nie narobić. Chcesz zmian, zacznij od siebie! Nic nie pomoże narzekanie, czy czekanie aż coś samo skapnie. Program 500 Plus nie jest żadnym doskonałym rozwiązaniem. Rozsądny człowiek nie podejmie decyzji o posiadaniu kolejnego dziecka z racji takiej propozycji od państwa. A co gdy rząd się zmieni? Zęby w stół?

Oczywiście możemy snuć teorie, jakie reformy by społeczeństwu pomogły. Każdy ma zawsze pomysły na co przeznaczyć wyimaginowane pieniądze, których sam nie zarobił. Tylko po co to wszystko? Nie lepiej pomyśleć realnie nad tym co JA mogę zrobić, by mojej rodzinie żyło się lepiej? Wzorcem powinni być ludzie ambitni, ludzie aktywni zawodowo, ludzie zaradni, nie statystyczna Kowalska, nie ci co wiecznie narzekają. Na szczęście Polaków spoza tej smutnej statystyki jeszcze trochę zostało w naszym kraju.

Lubisz mnie czytać? Daj mi koniecznie znać! Możesz zostawić swój komentarz tutaj lub na Facebooku, polubić lub udostępnić mój wpis. Innym sposobem się tego nie dowiem. A gdy wiem, łatwiej przychodzi mi pisanie 🙂

people-crowd-child-kid

  • No! i kropka 😉 Zgadzam się ze wszystkim wyżej napisanym więc nie mędrkuję tylko przyklaskuję 😉

  • W końcu jakieś sensowne słowa 🙂 Dziękuję

  • Bardzo fajny post, dziękuję i pozdrawiam 😀

  • ~Justyna

    Bardzo ciekawie mi się czytało twój blog.Z wieloma rzeczami się zgadzam.Na pewno rodziny nie będą produkować więcej dzieci, ale w moim przypadku jak dzieci dużo chorują to te 500zł mi się przyda. Mogę zapisać je na dodatkowe zajęcia. pływanie, łyżwy czy taniec albo wyjechać na dłużej na wakacje.

  • ~kola

    Super,że tak wszystko Wam się układa. Gratuluję 🙂
    Niestety realia naszego państwa powodują,że jest więcej statystycznych Kowalskich.
    Wspólne życie zaczynaliśmy spłacając niemały dług teściów (inaczej komornik wszedłby na konto mojego męża), mieszkanie mamy na kredyt hipoteczny,mamy 3 dzieci i mąż zaharowujący się na dwa etaty. Ja do pracy nie mam jak wrócić -najmłodsze dziecko po szczepieniu miało poważny regres rozwojowy co objawiło się autyzmem (to słowa specjalisty). Odszkodowanie od państwa za zniszczone zdrowie mojemu dziecku się nie należy. Za wszelkie badania i eehabilitacje muszę płacić ja.
    Więc do jasnej pogody dlaczego miałoby mi się nienależeć to 500zł na dziecko?

    • Ja nigdzie nie piszę o tym, że te pieniądze są złe, czy się komuś nie należą, tylko że nie powinny stanowić zachęty do dalszego rozmnażania. Do tego planując dziecko trzeba realnie patrzeć na swoją sytuację, a nie liczyć na zapomogi od państwa. Nie zgadzam się też z artykułem, który przytoczyłam w kwestii statystycznej Kowalskiej. Pisałam też o tym, że są sytuacje ekstremalne, które doprowadzają do biedy (jak np. choroba), i mogą każdego spotkać, ale nie dotyczy to przecież większości społeczeństwa. Zazwyczaj każdy jest kowalem własnego losu, choć na pewno trudniej mają ci, którzy wychodzą z domów, w których od zawsze było bezrobocie i bieda, czy ogólny problem z radzeniem sobie w życiu. Takie skłonności po prostu się dziedziczy.
      PS. Również spłacam kredyt hipoteczny.

    • Do tego Twoja sytuacja życiowa, którą przytoczyłaś według mnie również nie wpisuje się w charakterystykę tej statystycznej Kowalskiej. To jest sytuacja ekstremalna, coś co spadło nagle, a Wy musicie sobie z tym radzić.

  • Zgadzam się z Tobą… ten temat już mnie drażni! Ja wiem, że program ma na celu zwiększenie liczby urodzeń ale sama nie pokusiłabym się o kolejne dziecko dla 500 zł miesięcznie. Tym bardziej, że nigdy nie wiadomo jak długo będzie ono dawane rodzicom. Powiem tak… jeśli będę w grupie osób, którym kasa się należy, chętnie skorzystam… jeśli nie.. trudno! Nie rozumiem jednak skąd ta wielka „wojna” o to, że sąsiadka dostanie na dwójkę, a ja na jedno… Ja będę się cieszyć jeśli wpadnie mi dodatkowa kasa ale nie muszę przecież zazdrościć koleżance, która dostanie na dwójkę bo zarabia grosze! Polakom nigdy się nie dogodzi! Słuchałam jednak ostatnio wypowiedzi pewnego polityka ( choć nie mam pewności, że mówił samą prawdę ), który powiedział, że dużo bardziej opłacałoby się zmniejszenie podatku i składek. Wtedy skorzystałby każdy pracujący Polak, a i kwota która zostałaby w jego kieszeni byłaby bliska 500 zł. Wtedy ludzie nie mieliby też poczucia, że są na garnuszku Państwa. Brzmi sensownie. Ja się polityką nie interesuję jakoś szczególnie, więc nie chcę się też wypowiadać ale prawda jest taka, że z naszych pensji spora część idzie na składki i podatki i chyba sama wolałabym nie dostać nic dodatkowo ale otrzymać całą wypłatę…bez potrąceń! Podsumowując…
    Dodatkowa kasa z pewnością przyda się każdemu! Jak dają to brać bo nigdy nie wiadomo kiedy odbiorą. 🙂

  • Bardzo mądrze piszesz, z większością się zgadzam. Jest jednak jedno Ale. Jestem osobą, która od razu po skończeniu studiów zaszła w ciąże a następnie w drugą, bo nie wyobrażalismy sobie, że nasza córka będzie jedynaczką, ani że pomiędzy dziećmi będzie duża różnica wieku. Na pewno o wiele korzystniej byłoby gdybym miała za sobą jakieś doświadczenie poza praktykami i projektem badawczym (jestm chemikiem) zrobionym podczas studiów. Jestem więc utrzymanką meża. Ciężko nam było więc rok temu wyjechalismy do Anglii gdzie mąż pracuje w zawodzie i w końcu przestaliśmy drżeć, że nam braknie. My akurat nie dostajemy od angielskiego państwa benefitów, ale mnóstwo osób taka pomoc otrzymuje. Nie wiem czy wiesz, ale Polki na wyspach rodzą więcej dzieci niż w naszym kraju. Fakt, że mnóstwo ludzi kombinuje strasznie, żeby tylko coś dostać od państwa. Bardzo mi się to nie podoba, ale myślę, że może jednak taki benefit wpływa jakoś na chęć posiadania potomstwa. Może tym własnie kierował sie polski rząd. Pożyjemy, zobaczymy jak polska demografia się rozwinie

    • A czy z racji tego benefitu bylibyście gotowi wrócić do kraju?

      • Chcemy wrócić..kiedyś. Teraz mając dwójkę dzieci tutaj nie możemy tak ‚skakać’ raz tu raz tam. Ale cieszy mnie to 500zł, o ile to nie pójdzie w parze z rosnącymi cenami. Będąc teraz w Polsce, na pewno odczulibyśmy to 500zł. To że teraz zostajemy w UK to już nie tylko kwestia pieniędzy. Nie lubie jednak komentarzy typu ‚ 500zl to i tak za malo by zdecydowac sie na dziecko, ktore kosztuje znacznie więcej’. Bo tak jak powiedziałaś, przede wszystkim trzeba liczyć na siebie. Trochę musiałoby sie w Polsce zmienić, żebyśmy bardzo powaznie rozważali powrót teraz. Przede wszystkim chciałabym żeby w końcu rozwinął się przemysł…a co za tym idzie, rynek pracy.

  • Program 500+ mial w zalozeniu zwiekszyc liczbe urodzen. Pracuje w „babincu” i przeprowadzilam mala ankiete. Najczesciej udzielana odpowiedz „oszalalas???” 500 pojdzie na rate kredytu, na biezace oplaty,ewentualnie odloza na wakacje. Zadna, ale to zadna dziewczyna nie pomyslala, ze przez to urodzi jeszcze dziecko. Czyli program trafil jak kula w plot. Moze jakbym sie przeszla po „socjalach”, odpowiedzi bylyby inne. Wychodzi na to, ze Ci, co placa podatki, wezma ta kase jako zwrot za prace, a Ci co nie pracuja, ciesza sie, ze cos wpadnie, bo panstwo ciagle za malo im daje. Porazka na calej linii.

  • Podejrzewam, że Autorka jeden z akapitów poświęciła mnie 😉 zatem i ja coś powiem nt. tych nieszczęsnych 500zł.

    Otóż – żadne to 500zł „na każde dziecko”, bo jeśli dochód przekroczy określoną stawkę na łebka w rodzinie (ca 800zł), okaże się pobłogosławione zostaną rodziny, posiadające od dwójki dzieci wzwyż. Jak to się rozkłada? Ano, tak:

    2 dzieci = 500zł : 2 = po 250zł na każde dziecko
    3 dzieci = 500zł x 2 = 1000zł zasiłku : 3 = ok 330,3 zł na każde dziecko.
    etc.

    Ile dzieci trzeba mieć, żeby wyszło na każde po 500 zł? Proszę sobie policzyć 🙂
    I teraz tak. PiS rządzi i dzieli, wszystkim chce po równo i wszystkim chce dobrze, jak to w socjalizmie, tfu! przeklętym, ale nikomu wprost nie powie, że żeby da wybranym zabierze wszystkim. Bo podatki dotkną każdego, tak podwyżki obecnych, jak wprowadzenie nowych. Bzdurą jest, że jak rodzina dostanie 500zł zasiłku i pójdzie je wydać na potrzeby pierwszego rzutu (powiedzmy, że na dziecko, ale w praktyce różnie może z tym być), to napędzi gospodarkę. Daruję sobie wykład, dlaczego – kto myśli, ten wie.

    Zastanawiam się natomiast, ile matek kilkorga dzieci rzuci pracę, bo lepiej być przy dzieciach w domu na zasiłkach, niż pracować i przekroczyć przez to dochód = nie dostać pińcet złotych.
    Sierść się jeży.
    Ciekawe, jak długo to wszystko będzie funkcjonować, ja temu przyszłości nie wróżę.

    [MG]

  • Lubię Twój sposób pisania i patrzenia na świat, dlatego zostawiam choć mały ślad w postaci komentarza. Twój artykuł i Twój przykład podział na mnie motywująco. Nie ma co narzekać i czekać na przysłowiowy grosz z nieba. Trzeba samemu działać, zakasać rękawy i pracować… nad samą sobą.