Trzy skuteczne sposoby na uśpienie niemowlaka

Poczyniłam niegdyś notkę pt. Ach śpij kochanie… z poradami jak skutecznie usypiać niemowlę. Moja pierworodna sypiała wzorowo, niemal od początku, więc poczułam się w tej kwestii ekspertem.

Tak jak zapewniała mnie rozkoszna większość ludzi – drugie dziecko jest zupełnie inne od pierwszego. I to okazało się 100% prawdą.

Człowiek myśli sobie, że taki noworodek to ciągle śpi. W sumie to jak zapewniają wszelakie książki, czy strony opisujące rozwój dziecka – pierwsze trzy miesiące życia to mnóstwo, mnóstwo snu. Taaa. Jasne. Nie u każdego. Są dzidziusie, które zaprzeczają tej teorii.

Nasz dzidziuś w dzień nie sypia. Trochę drzemie, ale raczej nie sypia. Wystarczają mu drzemki w trakcie karmienia, trenuje oko, gdy jest noszony no i zaśnie na dłużej w trakcie spaceru (pod warunkiem, że jeździ się po wertepach). W nocy udaje mu się pospać, aczkolwiek Wielki Głód budzi go co 3-4 godziny (oklaski dla generalizujących, że po mleku modyfikowanym dziecko śpi jak zabite :p).

Wszystko byłoby ładnie, pięknie gdyby nie fakt, że on tego snu potrzebuje. Ale nie śpi. Więc szybko przeobraża się w tego, którego imienia wymawiać nie wolno. A wtedy nie ma zmiłuj. Trudno jest dogodzić.

Aczkolwiek kilka sposobów dało się na niego znaleźć. Dobra – kilka to dużo powiedziane. Trzy. Trzy sposoby są skuteczne.

Robię więc update do notki pt. Ach śpij kochanie… i przedstawię Wam trzy doskonałe metody na wydarciuchy. Skuteczne, bo śpią po nich, choć za pewne nie tak jakbyście sobie tego życzyli. Grunt, że zasną, zregenerują siły i potem mają lepszy humor. Bo bez snu są jak ten, którego imienia wymawiać nie wolno. Przy okazji zdradzę Wam też co nie działa na takie dzidziusie jak moje.

Gdy dzidziuś przeobraża się ze zmęczenia w Voldemorta, NIE pomoże na sen:

1. Rutyna

Myślę, że rutyna wieczorna najlepiej sprawdza się w późniejszym czasie. Nie przez pierwsze trzy miesiące życia, gdyż niezbyt da się ją zastosować. Moja córka była niejadkiem, więc u niej można było wprowadzić stałe godziny karmienia, skoro musiała być do karmienia wybudzana i zachęcana. Tak więc wieczorne kąpanie i szykowanie do snu też było o stałej porze, po nim papu i lulu. U głodomorów nie da się wprowadzić rutyny. Z nimi jest dyskoteka, bo raz jedzą co 2, raz co 3, lub 4 godziny, a innym razem już po godzinie coś by pociumkały. Póki kwestia karmienia się nie ustabilizuje, nie widzę tej wieczornej rutyny. Co z tego, że zaplanujesz kąpiel codziennie na 19:00, skoro któregoś dnia głodomór będzie przed 19:00 musiał zjeść, bo przeciągnięcie go doprowadzi do morderczego szału.

2. Szumisie, odkurzacze, suszarki

Wiem, że na niektóre niemowlęta to działa, ale nie przy skrajnej insomnii. Szumiś u nas tylko trochę przedłuża sen od rana po nocy. Całuję jego cztery wyrastające z głowy łapki za to, że mój dzień nie musi zaczynać się o 4 nad ranem.

Odkurzacz, suszarka? – spoko koko. Dobre na drzemkę i to nie zawsze. Najlepiej jak tata odkurza, a mama nosi. Gdy odkurzacz zamilknie dzidziuś się obudzi. Natychmiastowo. Nawet gdy mama go właśnie nosi. Suszarka jeszcze nie przyczyniła się do przymknięcia oka przez moje dziecko.

3. Bujanie w kołysce, wózku lub leżaczku-bujaczku

Phi! Te wynalazki nie bujają tak jak trzeba! Że też jeszcze nikt nie wynalazł bujaczka, który wykonywałby ten jeden odpowiedni ruch, o którym napiszę w trzech skutecznych sposobach uśpienia wymagającego niemowlaka.

4. Smoczek

A po co komu smoczek? Ogromna ilość dzidziusiów ich po prostu nie toleruje. I dobrze, to lepiej dla ich zgryzu. Ale rodzic tego, którego imienia wymawiać nie wolno brzytwy się chwyta.

5. Pieluszka przy buzi

I takie kiziu miziu pieluszką. Krążył w necie nawet filmik, w którym ktoś tak delikatnie po oczkach i twarzy maluszka przesuwał chusteczkę, dzięki czemu oczka się zamykały i takie pozostały. Mój też zamyka oczka, gdy mu fragment pieluszki przejeżdża po twarzy. A po chwili otwiera je szeroko i świruje matkę tymi swoimi wielkimi, czornymi jak węgielki patrzałkami.

Czas na trzy metody, które sprawdziły się u wymagającego dzidziusia. Siadajcie wygodnie:

1. Noszenie w chuście

Nawet gdy na początku mu się nie podoba wystarczy trochę pochodzić, potańczyć, pośpiewać i w końcu zaśnie. Będzie spał tak długo jak będziesz chodzić, wieszać pranie, gotować obiad (no chyba, że zbudzi go Wielki Głód). Siadać nie możesz. Dobre to, bo możesz coś zrobić, a dzidziuś jak się wyśpi będzie miał lepszy humor. Może nawet poleży chwilę sam na macie, albo poogląda w spokoju karuzelkę nad łóżeczkiem (nie dotyczy noworodków), gdy już wyspany będzie.

2. Skakanie na piłce do ćwiczeń i bujanie góra-dół

O tej skutecznej metodzie uspokajania niemowlęcia mówili nam w szkole rodzenia, do której chodziliśmy przed narodzinami Bajaderki. Bujanie w pionie jest jakieś magiczne. Można to zrobić bez użycia piłki, to znaczy trzymamy dzidziusia na rękach, na leżąco (póki nie trzyma stabilnie głowy nie w pionie!), najlepiej tak trochę skulkowanego (nóżki podkurczone, kręgosłup zaokrąglony) i uginamy raz za razem kolana oraz prostujemy (znaczy nasze kolana :D). Jest to trening lepszy niż Chodakowska, a jeśli chcemy sobie to bujanie ułatwić to po prostu skaczemy lekko siedząc na piłce do ćwiczeń. Powstaje ten sam ruch, a dzidziuś po chwili odpływa. Czasem nawet pośpi parę minut i to gdy już się zatrzymasz.

3. Jeżdżenie wózkiem po wertepach

Zmęczony dzidziuś, gdy jest nie w sosie nie lubi też spacerów. Jedyne co na niego działa to jazda po wertepach i to porządnych. Nasze polskie chodniki będące w różnym stanie mogą nie starczyć, a przecież nie całą drogę od klatki schodowej są dziury, kamienie, dołki i górki. Dlatego pozostaje nam jazda po trawie albo chociaż jazda dwoma kołami po trawie wzdłuż krawężnika. Jak już dzidziuś uśnie można zjechać na równiejszy teren. Jednak, gdy zaczyna się wiercić szybko wracaj na trawę. Czasem pomaga też przebiegnięcie się z wózkiem, kiedy widzisz, że się krzywi i robi czerwony jak burak, a jego twarz zaczyna przypominać twarz Voldemorta.

Acha, ludzie lubią prawić, by nie przyzwyczajać dziecka do ciszy. Tak jak pisałam już wcześniej – każdy ma prawo do ciszy, gdy śpi. Owszem są dzieci, które usypiają choć w koło gra i huczy, ale to bynajmniej nie jest kwestia przyzwyczajenia, tylko taka ich cecha. Teoretycznie większość noworodków zasypia w każdych warunkach, czy jest głośno, czy cicho, czy jasno, czy ciemno. Teoretycznie, bo mój syn miał problemy z usypianiem w zgiełku od początku. Zaobserwowałam, że gorsza insomnia go męczy, gdy starsza córka jest w domu (zawsze a to krzyknie, a to coś śpiewa, gada non-stop i często coś jej upada na podłogę z hukiem). W ciszy łatwiej jest mu się zrelaksować, uspokoić, a co za tym idzie – zasnąć.

Jak widzicie Pan Kuleczka jest nie lada wyzwaniem. Przerabiamy z nim wszystko to, czego nie doświadczyliśmy z pierwszym dzieckiem. Były więc kolki, pleśniawki, problemy ze spaniem. Szczęście w nocy nie jest najgorzej, więc nie przeobraziliśmy się jeszcze w chodzące zombiaki. Malutki jest też przy apetycie, w skrajnym przeciwieństwie do swojej siostry. Mamuśkę zahipnotyzował doszczętnie, więc cieszy się ona każdą chwilą, nawet tą ciężką, bo wszystko to co się dzieje to tylko chwile, które stanowczo za szybko mijają. Tak, wiem… Porąbało mnie już kompletnie 🙂

Lubisz mnie czytać? Daj mi koniecznie znać! Możesz zostawić swój komentarz tutaj lub na Facebooku, polubić lub udostępnić mój wpis. Innym sposobem się tego nie dowiem. A gdy wiem, łatwiej przychodzi mi pisanie 🙂

baby-child-newborn-arms-47219

Tamara Tur