Co się zmienia przy drugim dziecku?

Trzeba przyznać, że zostając rodzicem po raz drugi jest dużo łatwiej niż za pierwszym razem. Czy to kwestia doświadczenia? Po części na pewno tak. Większej świadomości tego co nas czeka? Hmm… to nie ma aż takiego znaczenia. Dużo łatwiej jest za drugim, trzecim, czy kolejnym razem, bo… jesteśmy coraz bardziej wyluzowani w kwestiach, które przy pierworodnym dziecku niejednokrotnie spędzały nam sen z powiek. Jesteśmy też bardziej opanowani, przygotowani i zdecydowanie mniej spięci. A tak naprawdę to pewne kwestie po prostu za drugim, czy kolejnym razem olewamy. Ponoć z każdym kolejnym dzieckiem to zjawisko się nasila.

21

Oto do jakich wniosków dochodzisz zostając rodzicem po raz drugi:

1. Ziemia nie przestanie się obracać, dlatego że nie wykąpiesz czasem niemowlaka.

Mało tego – nic się nie stanie, jeśli nie będziesz tego robić codziennie. Przemywanie rączek, buzi, szyjki, pupy dużymi wacikami namoczonymi w ciepłej wodzie to też dobry sposób na szybką toaletę tych najcudniej pachnących istot na świecie. Możesz nawet dojść do wniosku, że Twój mały brudasek niemoczony codziennie w wannie pełnej emolientów ma jakąś taką ładniejszą skórę, niż miał w tym samym wieku czyściutki, wypucowany pierworodny.

2. Dwa kichnięcia nie są powodem do pójścia do lekarza.

Nie niepokoi nas już każde najdrobniejsze odstępstwo od normy. Nie chodzi oczywiście o lekceważenie początkowych oznak choroby, tylko o niewpadanie w panikę o byle co.

3. Lekkie ubieranie nie takie trudne w wykonaniu.

Niektórzy dają radę już przy pierwszym dziecku, jednak zdecydowana większość mamusiek ma zwykle dylemat odnośnie ubierania niemowlaka na spacer, czy do spania przy różnych warunkach pogodowych. Mamuśki kolejnych dzieci trochę bardziej ten temat ogarniają. Czapeczka już nie stanowi stałego elementu garderoby. Nie boimy się też rozbierać niemowlaka, gdy jest ciepło.

4. Gadżety już nie kuszą.

Nie tak łatwo ulegamy marketingowym manipulacjom, jak w przypadku narodzin pierwszego dziecka. Wyprawka jest zazwyczaj skromniejsza i dobrze zdajemy sobie sprawę co w ogóle nam się nie przyda, bo nie zdało egzaminu za pierwszym razem. W ogóle bardziej sceptycznie podchodzimy do wszystkich proponowanych nam nowości i hitów, niemowlęcych must have. Aczkolwiek jeśli malec ma kolkę jesteśmy w stanie nabyć wszystko, co według zapewnień producenta pomaga ją załagodzić, nie ważne czy dotyczy to dziecka, które przyszło na świat jako pierwsze, czy trzecie.

5. Proszek do prania dla niemowląt leży w kącie zapomniany.

Pewno nie dotyczy to rodziców dzieci z AZS, czy innymi alergiami skórnymi. Jeśli nic takiego się nie dzieje zwykle odpuszczamy i w tym temacie. Po co zbierać pełną pralkę niemowlęcych rzeczy (osobno białych i kolorowych), skoro po naszym proszku nic się nie dzieje?

6. Spanie na balkonie zamiast spaceru.

Zdarza się. Oj często się zdarza. Jak nie mieszkasz przy samej ulicy to przecież żadna różnica.

7. Parzenie lub gotowanie, czy sterylizacja smoczków, butelek, zabawek przed pierwszym użyciem to lekka przesada.

Wiele osób zdaje sobie z tego sprawę od początku, nawet przy pierwszym dziecku, ale jeśli tak nie jest to na pewno im się światopogląd w tej kwestii wyrównuje przy drugim.

8. Sen? A po co matce sen? Phi!

Trochę wyolbrzymiłam tytuł tego podpunktu, ale faktem jest, że przy drugim dziecku nie tak straszne jest nocne wstawanie. Nie wiem czy to kwestia bycia zaprawionym w boju, albo fakt, że wiesz co cię czeka, ale już trochę trudniej doprowadzić się do fazy zombie. To znaczy tak: karmienie nocne nie jest końcem świata, natomiast zawalenie połowy, albo całej nocy (tudzież kilku nocy z rzędu) przez kolkę czy zęby to najbardziej hardcorowy level rodzicielstwa zarówno przy pierworodnym jak i każdym kolejnym dziecku. Jeśli takie atrakcje nas ominą, można na lajcie wstawać na karmienie i przetrwać dzień bez kawy, a nawet posiedzieć wieczorem dłużej, gdy dzieci już śpią i pragniesz chwili dla siebie.

A Wy wieloródki co byście jeszcze dodały do tej listy?

Lubisz mnie czytać? Daj mi koniecznie znać! Możesz zostawić swój komentarz tutaj lub na Facebooku, polubić lub udostępnić mój wpis. Innym sposobem się tego nie dowiem. A gdy wiem, łatwiej przychodzi mi pisanie 🙂