Paradoks matki

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie pewna dyskusja w grupie mam na Facebooku.

Mamy są różne. Jedne wyluzowane, drugie wiecznie spięte. Jedne uwielbiają robić wszystko perfekcyjnie, zgodnie z obecnymi trendami, opiniami i poradami naukowców, inne mają wszelkie zalecenia gdzieś i liczą tylko na własną intuicję. Jedne są szalenie zakochane w swoich dzieciach od ich urodzenia, nie odstępują ich na krok, inne kochają całym sercem ale też cenią sobie odrobinę autonomii. Mimo wielu różnic, jest coś, co łączy wszystkie mamy. Ogromna, niewyobrażalna miłość do naszych dzieci przekształca nas w dziwolągi. Emocje, które nami targają na co dzień są bez wątpienia bardzo dziwne, sprzeczne i nielogiczne dla osób bezdzietnych. Dla mężczyzn myślę, że też. Niezależnie od tego jaką jesteś mamą sądzę, że wpiszesz się wraz ze mną w ten pokręcony paradoks matki, który charakteryzuje się takimi mniej więcej cechami, zachowaniami, odczuciami:

  1. Matka od kiedy staje się matką nie pragnie niczego bardziej jak wyjścia samemu z domu. Ale kiedy już z niego wyjdzie nie może się doczekać powrotu.
  2. Matka marzy o chwili samotności, prywatności, ale kiedy ją dostaje tęskni za dziećmi.
  3. Matka to osoba skrajnie zmęczona i śpiąca, opcjonalnie dużo narzekająca (co zależy od charakteru), niewyobrażalnie często balansująca na krawędzi, nie stawiająca swojego dobra na pierwszym miejscu, tylko kolejnym (zależnym od liczby dzieci) lub też całkowicie zapominająca o sobie. Ale nie zamieniłaby własnego życia na życie bez dzieci w żadnym wypadku.
  4. Matka nie może się doczekać kiedy jej dziecko będzie bardziej samodzielne, jest dumna z jego osiągnięć rozwojowych. Ale gdy dziecko dorasta i już tak bardzo jej nie potrzebuje, matka czuje pewnego rodzaju smutek, sentymentalnie wspominając początki macierzyństwa, kiedy to była najważniejsza dla swojego maluszka. Jak ciężkie te początki by nie były.
  5. Matka desperacko potrzebuje pomocy przy dzieciach od zaufanych osób, ale kiedy ją dostaje, mając wreszcie możliwość wypoczynku potrafi odczuwać:
    – niepokój
    – zazdrość
    – tęsknotę
    – pustkę
  6. Matka marzy o powrocie do pracy, osiąganiu kolejnych sukcesów zawodowych, zaspokajaniu własnych ambicji, szczególnie wtedy, gdy już ma na koncie pewne sukcesy w swojej karierze. Są chwile, kiedy ma dosyć siedzenia w domu. Ale gdy kończy jej się urlop macierzyński, czy wychowawczy płacze jak bóbr, że musi rozstawać się ze swoim dzieckiem.
  7. Matka pozostaje matką na całe życie, a sprzeczne emocje i wewnętrzne rozerwanie będą jej towarzyszyć już zawsze.

A Wy, Drogie Mamy widzicie własną charakterystykę w powyższych podpunktach? A może macie coś jeszcze do dodania?

Lubisz mnie czytać? Daj mi koniecznie znać! Możesz zostawić swój komentarz tutaj lub na Facebooku, polubić lub udostępnić mój wpis. Innym sposobem się tego nie dowiem. A gdy wiem, łatwiej przychodzi mi pisanie 🙂

  • Oo, ja sprzeczne emocje mam tak dobrze obcykane, że u nikogo mnie one nie dziwią, tym bardziej u matek 😀 Może to dlatego, że każda kobieta ma w sobie swego rodzaju dualność, z jednej strony jej dusza jest dzika i pragnie wolności, z drugiej jest stworzona by dawać miłość, ciepło i bezpieczeństwo. To rozdarcie odznacza się w wielu dziedzinach życia, a macierzyństwo, jako bardzo intensywne doświadczenie, najwyraźniej jeszcze to uwidacznia 🙂

    • Tamara Tur

      Najdziwniejsze jest, że zjawisko to dotyka nawet osób, które zazwyczaj wiedzą czego chcą. I to nie jest kwestia jakiegoś niezdecydowania, tylko autentyczne odczuwanie dwóch skrajnie innych potrzeb na raz w jednym czasie 😉

  • 1. Matka od kiedy staje się matką nie pragnie niczego bardziej jak wyjścia samemu z domu. Ale kiedy już z niego wyjdzie nie może się doczekać powrotu.
    2. Matka marzy o chwili samotności, prywatności, ale kiedy ją dostaje tęskni za dziećmi.

    No właśnie. Nie wiem jak to jest skonstruowane, że człowiek chce złapać oddech, wyjść, posiedzieć chwilę w ciszy, a jak już to dostanie to ŹLE bo jednak tęskno do tego gęgania i piszczenia.

    Mózg matki – tego nie ogarniesz.