5 naturalnych sposobów na odparzenia pieluszkowe

Odparzenie pieluszkowe u niemowlaka – ten problem spotyka zwykle prędzej, czy później każdą mamę. Podzielę się z Wami moimi skutecznymi sposobami, które sprawdziły się przy córce. Synek póki co jeszcze takich problemów nie miał.

Zanim zrobi się dziecku odparzenie warto uświadomić sobie pewną kwestię: nie należy mylić kremów na odparzenia z kremami do pielęgnacji pupy. Te pierwsze za bardzo wysuszają skórę i nie przepuszczają powietrza, więc codzienne ich używanie może doprowadzić do odparzenia. Na co dzień najlepiej jest natłuszczać skórę wokół miejsc intymnych. Dopiero, gdy pojawia się jakieś zaczerwienienie sięgamy po mocniejszy specyfik. Bardzo uwielbiany przez rodziców Sudocrem na przykład nie za bardzo nadaje się do codziennej pielęgnacji. Jego gruba warstwa, która po nałożeniu kremu zostaje i nie daje się jej jakoś specjalnie rozetrzeć (przez zawartość cynku) nie przepuszcza powietrza. Sudocrem lepiej używać, gdy coś zaczyna się dziać, aczkolwiek nie u każdego okazuje się skuteczny (u nas się sprawdzał tylko przy jakiś drobnych problemach).

Do pielęgnacji pupy nam idealnie pasował (i teraz znów się sprawdza u młodego) Linomag maść. Bardzo dobry jest też Bepanthen – krem niby wielofunkcyjny, bo służy zarówno do pielęgnacji, jak i leczenia uszkodzonego naskórka. Absolutnie nie wybierajmy na co dzień kremów z cynkiem, czyli tych białych, ciężkich do rozsmarowania.

Co w takim razie używać, by wyleczyć odparzenie?

O dziwo nic z apteki. U nas sprawdziły się tylko i wyłącznie takie sposoby:

1. Całkowita rezygnacja z chusteczek nawilżonych

Chusteczki to mocne podrażniacze. Jeśli problemy z odparzeniami wracają warto zacząć od wyeliminowania tych wszędobylskich i wielofunkcyjnych niezbędników większości matek. Znaczy tak – zostawiamy je do wycierania łapek na spacerze, czy kurzu w domu oraz wszystkiego co tylko chcemy nimi wycierać (Wy też używacie je do WSZYSTKIEGO? ;)) poza pupą dziecka.

Czym je w takim razie zastąpić?

Najlepiej dużymi wacikami kosmetycznymi, które moczymy w ciepłej wodzie. Wydaje się trudne i niefajne do zrobienia? Możemy zawsze przy przewijaku trzymać termos z ciepłą wodą i miseczkę lub też używać wody w temperaturze pokojowej. Po zamoczeniu i wyciśnięciu wacika ogrzewamy go chwilę w dłoni, tak samo jak zwykle robimy z zimną chusteczką nawilżoną. Trochę starsze bobasy już nawet nie wzdrygają się przy przyłożeniu chłodnego wacika, więc nie trzeba jakoś specjalnie szaleć z tą ciepłą wodą. To już zależy od upodobań naszego dzidziusia.

Jak poradzić sobie na spacerach, w gościach, czy w podróży bez chusteczek nawilżonych?

Mamy dwie opcje. Jedna to wlewamy trochę wody do atomizera i zabieramy ze sobą waciki, które w trakcie używania należy spryskać. Druga to kupujemy wodę termalną w aerozolu i również stosujemy ją z wacikami (nie polecam psikać bezpośrednio na pupę maluszka, bo to strasznie zimne). Dodatkowo woda termalna bardzo dobrze wpływa na skórę, także można ją stosować również w domu.

2. Puder z mąki ziemniaczanej

Mąka ziemniaczana świetnie sprawdza się przy wszelkiego rodzaju otarciach i odparzeniach. Można przesypać ją do pudełka po pudrze niemowlęcym (pudru nie polecam używać) i stosować przy każdym przewijaniu, zasypując pupę cienką warstwą. Ten babciny sposób sprawdzał się u nas idealnie, lepiej niż jakikolwiek krem.

3. Krochmal

Kąpiel niemowlaka w krochmalu to najlepszy sposób na wszelkie problemy skórne, łącznie z odparzeniami. Gdy zasypka z mąki nie daje radę na jakieś pokaźne odparzenie, warto zrobić taką łagodzącą kąpiel.

4. Częsta zmiana pieluszek.

Ja wiem, że żyjemy w wygodnych czasach super chłonnych pampersów (nie tylko tych ordżinalnych), które nawet 12 godzin utrzymują siuśki, ale przy wrażliwych pupkach lepiej nie dopuszczać do tego, by zasikana pielucha miała kontakt ze skórą. Przy dużym problemie dobrze jest zmieniać pieluszkę od razu, nawet po jednym siknięciu maluszka. W normalnych okolicznościach, gdy z pupą wszystko ok zmieniamy pieluszkę co 3 godziny, a w nocy przynajmniej jeden raz (zależy jak dużo dziecko w nocy je i siusia).

5. Wietrzenie pupy

Jest to ryzykowna terapia, bo wszystko może być zasikane, a chłopcy mają niezły zasięg, ale czasami konieczna. Kładziemy maluszka na chłonnym podkładzie z gołą pupką i przykrywamy jedynie pieluszką tetrową, co by nie obsikał sufitu 😉 Wietrzymy tak pupkę w zależności od temperatury otoczenia od kilku do kilkudziesięciu minut.

Jeśli żadne z powyższych metod nie pomagają trzeba przejść się do lekarza. Czasem może być konieczne zastosowanie jakiegoś kremu przeciwgrzybicznego, albo nawet takiego z kwasem borowym (tak mowa tu o Tormentiolu np., który stał się postrachem współczesnych matek, choć za czasów, gdy ja byłam dzieckiem używano go dość często). Tego typu kremy czasem zaleci lekarz, w ostateczności i sporadycznie. W lekach i szczepionkach też mamy całe mnóstwo szkodliwych składników, ale to mam niemowlaków i małych dzieci tak nie przeraża, jak rzucone gdzieś czasem hasło „Torrrr-men-tiol”. Mnie za tą sugestię nie zjedzcie, tylko skonsultujcie ten temat ze swoim zaufanym lekarzem.

Natomiast jeśli chodzi o odparzenie pieluszkowe mózgu u mamy polecam od czasu do czasu wyjście z domu bez dzieci i koniecznie powrót do pracy, kiedy to bycie tylko i wyłącznie mamą zaczyna Was przerastać 😉

Ps. To całkowity przypadek, że ostatnio na każdą okoliczność udaje mi się wymyślić po równo 5 różnych rozwiązań.

Lubisz mnie czytać? Daj mi koniecznie znać! Możesz zostawić swój komentarz tutaj lub na Facebooku, polubić lub udostępnić mój wpis. Innym sposobem się tego nie dowiem. A gdy wiem, łatwiej przychodzi mi pisanie 🙂

5 naturalnych sposobów na odparzenia pieluszkowe

  • SSk

    Dobra rada z tym termosem, na to nie wpadłam. 🙂

  • My mieliśmy taką maść robioną w aptece. Miała tylko jeden składnik, ale była rewelacyjna!

    • Tamara Tur

      O właśnie czasem pediatra coś fajnego wypisze.

  • karjola

    Polecam również chusteczki domowej roboty. Pół szklanki rumianku+ pół szklanki oleju kokosowego+ szklanka wody przegotowanej. I pudełko z Rossmanna plastikowe na chusteczki Babydream. Ręcznik papierowy (u mnie z Biedronki Queen) dzielę na 4 części. I albo zalewam tym roztworem, albo moczę chusteczki pojedynczo, tylko wtedy więcej roboty. Fajnie od razu natłuszczam skórę dziecka, poza tym nie trzeba latac po wodę. Chusteczki nie są najwygodniejsze do wyciągania, bo się zlepiają,ale nie jest to problemem. Po prostu się je urywa:)

    • Tamara Tur

      O super pomysł!

  • Szczerze przyznam, że raz zastosowałam mąkę ziemniaczaną… I kiedy Młody się zesikał, zrobił się właśnie krochmal. Nie mogłam go doczyścić, bo weszło mu w siusiaka 😀

    A Ty wiesz, że to jakiś niesamowity zbieg okoliczności, bo jakaś babeczka wczytała się u mnie kiedyś we wpis o kupie i doszła do wniosku, że ja właśnie na takie pieluszkowe odparzenie mózgu cierpię. W takim razie z ostatniej rady skorzystam na pewno 😛

    • Hmm ja akurat nie zauważyłam oznak u Ciebie, ale przecież diagnozy przypadkowych komentatorów były, są i będą 😉