4 typy matek

Z doświadczeń życiowych oraz obserwacji doszłam do wniosku, że wśród nas – matek można wyróżnić cztery charakterystyczne typy. Chodzi mi o takie najczęściej spotykane, bo na upartego da się i więcej charakterystyk wymyślić. Opisy dotyczą cech powierzchownych, bez szczegółowej psychoanalizy.

1. Matki zombie

Ten gatunek stanowi znakomita większość matek niemowląt. Z natury niemowlęta nie sypiają za dobrze w nocy (poza niezbyt licznymi wyjątkami jak np. moja pierworodna), więc matki ich żyją z ledwością, nosami szorując po ziemi i z podłączoną dożylnie kawą. Matki zombie dzielą się na dwa podgatunki. Wśród nich są zombiaki przerażające – typ chodzący tylko w piżamie lub dresie zwykle zaplamionym mlekiem, papką, śliną, w skrajnych przypadkach i innymi wydzielinami, z tłustymi włosami i bez makijażu. Druga opcja to zapudrowane zwłoki, czyli matki, które starają się coś ze sobą zrobić, choć końcowy efekt wcale nie musi być zadowalający. Przykrywają swoje wory pod oczami tonami korektora i pudru, choć przekrwione białka zdradzają ich zombiakową tożsamość. Starają się jako tako ubrać, chociaż na wyjście na spacer z wózkiem, a włosy przynajmniej spryskać suchym szamponem przed związaniem w mysi ogonek tej resztki, która po porodzie nie wypadła. Figury obu podgatunków pozostawiają wiele do życzenia, bo matki zombie mogłyby zasnąć w trakcie aerobiku nawet, że o jodze już nie wspomnę (mi się to udało ostatnio).

2. Matki szczęściary

To mniej liczna grupa matek niemowląt. Na widok matki szczęściary inne matki zadają sobie pytanie: jak ona to robi? Charakterystyczne cechy gatunku to: rześkie lico, niezła figura, trzeźwe spojrzenie, nieprzypadkowa stylizacja podkreślająca atuty poporodowej, aczkolwiek świetnej figury. Sekretem idealności matek szczęściar są spokojne dzieci, które ładnie przesypiają noce. Kwestia figury natomiast, to nie efekt żadnej pracy, ale szczęścia odziedziczenia dobrych pod tym względem genów. Ogólny znakomity efekt to zasługa tylko i wyłącznie wystarczającej ilości snu. Wiem co mówię, bo należałam kiedyś do tego gatunku.

3. Matki jednorożce

To gatunek spotykany najczęściej w internecie, głównie na zdjęciach Facebooka, a ostatnio bardziej Instagramu. Instamatki żyją w wyidealizowanym świecie, w sterylnie białej scenerii zaprojektowanej według najnowszych trendów, a budzą się z uśmiechem na pomalowanych na czerwono ustach. Na spacer z wózkiem chodzą w 12 cm szpilkach, a raczej nie chodzą tylko się unoszą. Ich dzieci są wystylizowane bardziej od Victorii Beckham, nie brudzą i nie plamią oczywiście. Matki te nazwałam jednorożcami, bo na żywo trudno takie zaobserwować. Można je spotkać na ekranach monitorów, laptopów, tabletów i telefonów.

4. Matki odrodzone

To matki dzieci starszych, których najmłodsze z dzieci ma około 3 lat. Odrodzenie zaczyna się różnie, ale najczęściej tak koło przedszkola. W tym czasie nocne ciągłe wstawanie to już historia, a samo macierzyństwo staje się bardziej oswojone. Życie na tym etapie powoli powraca na dawny tryb, a przynajmniej nie jest tak mocno do góry nogami jak przy niemowlęciu. Odbudowuje się zaburzone przy początkach macierzyństwa poczucie wolności, bo nie trzeba wszędzie telepać się z wózkiem, a i dziecko nie jest 100% zależne od matki. Matki odrodzone, nawet jeśli kiedyś należały do gatunku zombie są na tym etapie zadbane, a ich prezencja niezła.

Obecnie należę do gatunku zombie (raz odstraszającego, a raz zapudrowanego). Po pierwszym dziecku byłam matką szczęściarą. A Wy w którą charakterystykę się wpisujecie?

Lubisz mnie czytać? Daj mi koniecznie znać! Możesz zostawić swój komentarz tutaj lub na Facebooku, polubić lub udostępnić mój wpis. Innym sposobem się tego nie dowiem. A gdy wiem, łatwiej przychodzi mi pisanie 🙂

  • Haha, ja to chyba każda po trochu, zależy od dnia i okoliczności 😉

  • Beata

    Ja akurat bylam matka szczęściara, pierwsze dziecko – coreczka, jak aniolek, grzeczna, cudowna, spokojna, uwielbiala spacery i natychmiast zasypiala w wozku. Teraz jestem w drugiej ciazy i obawiam się ze los moze byc przewrotny i teraz stanę się matka ZOMBIE:) żeby nie bylo juz tak pieknie.