Mroczna strona macierzyństwa

Kilka dni temu na ulicach mojego miasta miały miejsce zdarzenia jak z filmu akcji. Mężczyzna – niewiele starszy ode mnie jeździł jak szaleniec samochodem, uderzając w inne auta, przejeżdżając na czerwonych światłach, jeżdżąc pomiędzy pasami, zahaczając prawidłowo jadących innych uczestników ruchu. Gdzieś tam stanął na skrzyżowaniu aż nagle postanowił zmasakrować samochód stojący przed nim. Potrącił pieszego, który zginął na miejscu. Uderzył w samochód, który prowadziła kobieta w ósmym miesiącu ciąży. Kiedy jego auto już do niczego się nie nadawało wysiadł i zaczął burdy na ulicy. Pobił dwie staruszki, z czego jedną popchnął pod nadjeżdżający autobus, którego kierowca szczęśliwie zdążył wyhamować. Urwał komuś lusterka w aucie. W końcu policja go złapała. Okazało się, że w samochodzie miał silne psychotropy, a atakując ludzi krzyczał, że walczy z szatanem… Tyle co zapamiętałam z wiadomości przeczytanych w gazecie. Wolałam, naprawdę wolałam o tym nie wiedzieć…

W takich chwilach ogarnia mnie paniczny strach. Że coś, ktoś, kiedyś, jakoś zabierze mi to co najcenniejsze…

Choć wiadomo, że nie można zatruwać sobie umysłu takimi sprawami, bo na pewne przypadki losu nie mamy wpływu, to jednak tego typu usłyszane historie potęgują niepokój u matek. Zmuszają do pewnych refleksji. Dziękujesz Bogu, że nie było Cię wtedy w tym miejscu i o tej porze i że nikt z Twoich bliskich nie ucierpiał. Jesteś szczęśliwa, że żyjesz, niedospana i wykończona nocnymi pobudkami swojego niemowlęcia, a Twoje dotychczasowe zmartwienia i dołki idą w zapomnienie. Życie jest tak kruche. Tak łatwo ktoś może zabrać nam tych, co najmocniej na świecie kochamy. Tak łatwo ktoś może zranić tych nam najcenniejszych. Tak łatwo ktoś może zabrać nas od naszych ukochanych dzieci…

W takich chwilach przypominam sobie sytuacje z życia, w których o włos uniknęłam wypadku. Przypomina mi się też jak pewien mężczyzna, który nie zauważył znaku ronda przejechał na pełnym gazie przez nietypowe rondo  w naszym mieście i uderzył w samochód, w którym jechał El z kolegą. Parę sekund wcześniej by uderzył i wypadek mógłby się skończyć tragicznie dla Ela. Na tym rondzie zginęło już tyle ludzi, rodzin, dzieci… Czasem o włos jesteśmy od tragedii, ale jednak wszystko dzieje się dobrze, życie ma dla nas inny scenariusz. Tylko czy z happy endem?

Przerażające jest to, że możesz jechać prawidłowo, spokojnie, ostrożnie, a uderzy w Ciebie jakiś psychol na prochach, walczący na jawie z szatanem, którego pewno i kara ominie z racji jego stanu. Nie chcesz sobie wyobrażać co by było, gdybyś znalazła się na terenie takich akcji, jadąc gdzieś z dziećmi. Nie możesz myśleć co by było gdyby…

Wiadomo, że świat jest pełen wariatów i złych ludzi. Tak było, jest i będzie. Nie można sobie zaprzątać tym wszystkim głowy, bo strach by było z domu wyjść do głupiego sklepu po bułki, a i w domu może się przecież wydarzyć jakaś tragedia. Niemniej jednak odkąd jestem matką, straszne historie dużo mocniej działają mi na wyobraźnię i potęgują zamartwianie się o swoje dzieci.

Zazwyczaj nie oglądam wiadomości, bo to głównie zbitki tragedii tego świata, na które nie mamy wpływu, a słuchanie szczegółów takich historii nie ma dla mnie najmniejszego sensu. Mimo zamykania oczu i zatykania uszu (nie mylić z obojętnością na zło) czasem dotrze do mnie coś, o czym wolałabym nie wiedzieć. Wtedy bardzo mocno muszę pracować nad tym, by zaabsorbować swój mózg czymś, co odgoni czarne myśli.

Jednym z mrocznych aspektów macierzyństwa nie jest niewyobrażalne zmęczenie, chwilowe załamki, utrata wolności i swobody, czy nawet jakaś depresja poporodowa, tylko OGROMNY STRACH. Strach i bezsilność, że są takie sytuacje, przed którymi nie możesz obronić swoich dzieci. Ten strach rodzi się wraz z Twoim dzieckiem i będzie Ci towarzyszyć do końca (miejmy nadzieję Twojego) życia.

Lubisz mnie czytać? Daj mi koniecznie znać! Możesz zostawić swój komentarz tutaj lub na Facebooku, polubić lub udostępnić mój wpis. Innym sposobem się tego nie dowiem. A gdy wiem, łatwiej przychodzi mi pisanie 🙂

  • Fakt, jako matki mamy mocne tendencje do panikowania… ja nawet nie mogę oglądać programów o chorobach w telewizji bo od razu się boję „a co jeśli moje dziecko….”

  • Mateusz

    Dla szaleńców, pijaków, narkomanów, wszystkie kary z dowolnego paragrafu powinny być dożywocie/kara śmierci. Bo jeżeli ktoś z własnej nieprzymuszonej woli degraduje swój umysł do poziomu dzikiego zwierzęcia (nie ubliżając zwierzętom), zaćmiewa go jakimiś wizjami z innego świata i robi przez to komuś krzywdę, powinien być potraktowany jak pies który kogoś pogryzł. Zabić. Tylko że zwierzętami kieruje instynkt, a człowiek ćpa, chla z własnej nie przymuszonej woli, wiec dla mnie to że ktoś był pijany czy na haju nie jest żadnym wyjaśnieniem, bo zażywając te środki miał świadomość co one robią.

    • Na dodatek trochę zbyt pochopnie są teraz przepisywane psychotropy :/

  • Mnie też to przeraża, zresztą kiedyś pisałam o tym u siebie. A ten strach to nieodłączny element macierzyństwa i będzie nam towarzyszyć już zawsze. Ja cieszę się o tyle, że na Szczycie znacznie bezpieczniej niż w dużych miastach, choć oczywiście też wszystko może się zdarzyć. Ostatnio w Nowym Targu, czyli niedaleko nas, wariat zabił własną matkę, a potem wsiadł w auto i rozpędził się na zakopiance, by wjechać czołowo w tira. I tak właśnie sobie też myślałam, że można sobie jechać spokojnie (zakopianką akurat często jeździmy), a nie wiadomo, gdzie za kierownicą siedzi szaleniec…

  • Strach towarzyszy już przez całe życie. Gdzieś z tyłu głowy mama zawsze martwi się o swoje dziecko – nawet gdy jest dorosłe.