Postanowienia na 2017 rok

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Udało mi się zrealizować większość zeszłorocznych postanowień i wiem, że ogłoszenie ich publicznie dało mi mocnego kopa do działania. Postanowienia noworoczne nie powinny być wygórowane, to mają być realne cele, bo inaczej takie spisywanie ich ze świadomością, że i tak nie podołamy nie ma zbyt wielkiego sensu. Słomiany zapał też nie jest tutaj wskazany. Jednak w tym roku postanowiłam nieco podwyższyć sobie poprzeczkę, zachęcona sukcesem zeszłorocznym. Będzie trudniej. Ale spróbuję!

Na 2017 rok postanawiam uroczyście:

1. Ćwiczyć do końca życia

Najprawdopodobniej jogę lub coś innego, jeśli joga mnie znudzi. Chciałabym wytrwać w tym postanowieniu, które zaświtało w mojej głowie, gdy poznałam bardzo sprawne starsze kobitki z mojej grupy na jodze. Nie chodzi o wygląd, nie chodzi o szpan, chodzi tylko i wyłącznie o zdrowie i dobre samopoczucie. Jestem przekonana, że regularne uprawianie jakiegoś sportu to dobra droga dla ludzi po trzydziestce aż do końca ich dni. Zmobilizowanie się do zorganizowanego ruchu było dla mnie zawsze czymś bardzo trudnym. Nieosiągalnym. Gdzieś z tyłu głowy niepotrzebnym. W końcu chyba zmądrzałam i oby starczyło mi samozaparcia.

2. Poświęcić więcej czasu na blogowanie

W zeszłym roku było to trudne. Skrajne zmęczenie nie pozwalało mi zrealizować wszystkich pomysłów. Popełniłam trochę błędów. Nie chciało mi się nawet odpisać na kilka propozycji współpracy, które mogły być ciekawe. Nie odpisałam na wszystkie maile. Zlałam kilka blogerskich spotkań (tak naprawdę to wszystkie, na które się wybierałam). Porzuciłam zaprzyjaźnione blogi. Wszystkie swoje błędy i nieobecności widzę w statystykach. Na blogowanie potrzeba baaaaardzo ale to baaaardzo dużo czasu, którego od wiosny będę miała jeszcze mniej, dlatego muszę się mocno zmobilizować, by pozostać w tym interesie. Czerpię z tego ogromną satysfakcję, jest to moja pasja i jeśli zmęczenie i brak czasu to zeżrą, będę załamana.

Co do postów sponsorowanych. Znajdziecie je u mnie, ale tylko produktów, usług, czy wydarzeń, które w 100% do mnie przemawiają i na które będę miała dobry pomysł. Już teraz wiem, że nie jestem w stanie zareklamować wszystkiego, nawet tego co sama cenię. Dobry post sponsorowany to bardzo trudny orzech do zgryzienia. Będę też recenzować to, o co poprosicie, jak do tej pory.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że blogowanie wymaga sporych nakładów finansowych, dlatego współprace są przy tym wszystkim koniecznością. Bardzo bym chciała mieć bogatego męża, który zarobi na dom i powie: „Żono pielęgnuj swą pasję, a ja w nią włożę ile zechcesz. Nie musisz iść do pracy, tylko rozwijaj swojego bloga. Zapisałem Cię przy okazji na kurs fotografii, SEO, prowadzenia mediów społecznościowych i marketingu w sieci. A tu masz kilka tysiączków na promocję Facebooka, by to co piszesz dotarło do tych, dla których piszesz. Opłaciłem Ci też koszty prowadzenia strony i domenę.” Fajna wizja nie? Ale to niestety nie jest opis z mojego życia.

Smutna prawda jest taka, że bez płatnych promocji, które kosztują niemałe pieniądze ludzie blogerów nie widzą, stąd tyle postów sponsorowanych na Facebooku. Piszemy po to, by nas czytano. Chcemy docierać do ludzi podobnych do nas. W przeciwnym razie prowadzilibyśmy pamiętniki zamknięte w szufladach w domu. Za darmo. No prawie. Za koszt zeszytu i wkładu do długopisu.

Powrót do pracy zawodowej będzie wielkim testem dla mojego bloga. Mam nadzieję, że okażecie mi trochę wsparcia i będę miała motywację, by do Was wracać, jak najczęściej się tylko da. Wiedza, że jesteście i czytacie jest głównym motorem napędowym. Bez tego ani rusz.

3. Zmienić nastawienie do własnej pracy

Nie mogę na ten temat napisać zbyt wiele, dlatego rozwinięcie tego postanowienia zostawię w swojej głowie.

4. Ogarnąć się finansowo, zacząć oszczędzać

Oszczędzanie to moja druga achillesowa pięta, zaraz po alergii na sport. Mam zbyt lekką rękę do wydawania pieniędzy i zbyt ochocze podejście do kredytów (kredyt odnawialny to moja czarna dziura, Trójkąt Bermudzki cholera). Muszę podejść do tego tematu poważnie. Umówić się z doradcą finansowym. Znaleźć sposób na ogarnięcie finansów. Musi być jakieś rozwiązanie, oprócz wygrania grubej kasy w totolotka, w którego zresztą nie gram (dobrze, że chociaż gra mój tata i dziadek Ela ;)).

5. Zrobić porządek z ósemkami

Od jakichś 12 lat motam się z tematem rosnących dolnych ósemek. Są one częściowo przykryte dziąsłami, przez co ciągle dostaję stanów zapalnych. Miałam już usuwane dziąsło wokół jednej z ósemek – niestety to nie pomogło. Choć zęby te nie wyglądają na popsute, powinny zostać usunięte przez powodowanie tych stanów zapalnych, na które już kilkakrotnie łykałam antybiotyki, bo inaczej się nie dało. Nigdy w życiu nie miałam jeszcze usuwanego zęba. Nie przeżyłam u dentysty żadnej traumy, tylko łatanie jakichś mikrodziurek i usuwanie kamienia, a mimo to strasznie się boję. Ile bólu przeżyłam przez te ósemki to wiem sama. Naprawdę czas najwyższy je pożegnać. Szczególnie prawą – tą, która najwięcej rozrób w gębie powoduje.

To wszystko. Więcej podpunktów oznaczałoby tylko słomiany zapał.

A Wy podzielicie się swoimi postanowieniami noworocznymi?

Lubisz mnie czytać? Daj mi koniecznie znać! Możesz zostawić swój komentarz tutaj lub na Facebooku, polubić lub udostępnić mój wpis. Innym sposobem się tego nie dowiem. A gdy wiem, łatwiej przychodzi mi pisanie 🙂

  • Oj, nie mów mi o zębach, bo ja od czasu ciąży, kiedy to na maksa dopadło mnie ciążowe zapalenie dziąseł, mam z nimi wieczne problemy 🙁 A dentyści rozkładają ręce, ze nic więcej nie da się zrobić :/

    • To straszne. Ja mam bardzo mocne zęby ale po drugiej ciąży się posypały. 4 na raz były do naprawy, podczas gdy przez resztę swojego życia niewiele więcej miałam do leczenia. Plus akcje z dwiema rosnącymi ósemkami. Z nimi trzeba zrobić porządek, bo od stanów zapalnych od zębów bardzo się organizm truje 🙁

      • Jej, nawet nie strasz 🙁 Ja się właśnie boję, że gdybym była w drugiej ciąży, to by mi wszystkie zęby wypadły 🙁

  • Ja napisałam u siebie post o swoim postanowieniu – bo trzeba mieć jedno sensowne – znaleźć pomysł na siebie. A to się wiąże z różnymi rzeczami: chce czytać więcej książek (chociaż po wymianie mebli ne mam półek na wszystkie), może popracować jak językiem obcym, może więcej pisać na blogu, choć Już bardziej ogólnie a nie tylko mamowo… Bardziej myślę o tym by to postanowienie było jednocześnie przyjemnością 🙂

  • Ja w tym roku postanowiłam…nic nie postanawiać 🙂 A co! Choć przydałoby mi się odrobinę…zorganizować. I tak jak Ty, powinnam oszczędzać… Bo jestem tym typem, co żyje „byle do pierwszego”.