Jak zapisać dziecko do żłobka miejskiego bez znajomości?

I tak skutecznie, by się do niego dostało.

Wydaje się niemożliwe? A jednak są na to sposoby. Łapcie niezbędne wskazówki, o których żałuję że nie miałam pojęcia w odpowiednim czasie.

Jak zapewne wiecie system przyjmowania dzieci do żłobków w naszym kraju jest absurdalny. Nabór do żłobków miejskich odbywa się tylko raz w roku (zazwyczaj w kwietniu), a realne szanse na rozpoczęcie żłobka są dopiero we wrześniu. Tak jakoś się dzieje w życiu, że dzieci nie rodzą się tylko w lipcu, czy sierpniu, a przez cały rok, co za tym idzie urlopy macierzyńskie kończą się o różnych porach roku. Tego niestety już żadna tęga głowa nie przewidziała i większość rodziców musi kombinować, co zrobić z dzieckiem, do czasu rozpoczęcia żłobka we wrześniu. Jeśli oczywiście się do tego żłobka dostało.

Kiedyś sądziłam, że do żłobka państwowego można dostać się tylko i wyłącznie po znajomości. Kilka osób uświadomiło mnie jednak, że czasem można mieć farta, tylko trzeba prawdopodobieństwo pojawienia się tego farta wesprzeć odpowiednimi działaniami. Oczywiście nie ma sposobu na to, by dziecko mogło zacząć żłobek od takiego miesiąca w roku, który nam pasuje. Do tego faktycznie niezbędne są znajomości, albo ogromne szczęście i determinacja. Niektórzy polecają, by zapisać dziecko do żłobka, gdy tylko dostaniemy jego pesel, tuż po urodzeniu. Nie jestem jednak co do tego przekonana, gdyż jako rocznik niekwalifikujący się jeszcze do żłobka będzie ono na szarym końcu listy, a od kolejnego roku i oficjalnej rekrutacji i tak należy ponownie złożyć papiery, nawet jeśli zrobiliśmy to tuż po urodzeniu. W formularzu zaznaczamy przecież od kiedy chcemy rozpocząć żłobek, więc podając termin z rocznym wyprzedzeniem nie zaklepujemy sobie lepszej pozycji. Może ta metoda z wczesnym zapisywaniem dzieci do żłobka sprawdza się w niektórych miejscowościach – nie wiem, dajcie znać, jeśli wiecie. Słyszałam nawet o zapisywaniu dzieci, które są jeszcze w brzuchu mamy (naprawdę nie mam pojęcia, jak to ludzie robią skoro dziecko takie jeszcze nie jest zarejestrowane i może nawet nie wiadomo, jakie będzie miało imię). Podam Wam więc realną propozycję działań, które mogą pomóc w dostaniu się do żłobka. Aczkolwiek trzeba przygotować się na to, że rozpoczęcie najprawdopodobniej i tak przypadnie dopiero na wrzesień.

  • Papiery składamy do kilku miejsc, wybierając w pierwszej kolejności ten żłobek, do którego najbardziej chcemy zapisać dziecko
  • Formularze przyjęcia do żłobka wypełniamy w domu i z gotowymi ruszamy pierwszego dnia rekrutacji, składając papiery w pierwszej kolejności w miejscu, na którym najbardziej nam zależy
  • W dzień rekrutacji przychodzimy z wypełnionym formularzem kilka godzin wcześniej przed otwarciem żłobka i zaklepujemy sobie kolejkę już pod drzwiami. Czwarta nad ranem nie będzie wcale przesadą.
  • Po otwarciu żłobka uważamy, by dziki tłum nas nie stratował i wyprzedził, dlatego to zadanie najlepiej powierzyć mężczyźnie. Będzie on mógł na kilka miesięcy przed tą misją poćwiczyć trochę na siłce, a cała akcja pobudzi jego pierwotne instynkty łowcy.
  • Chcąc dostać się do żłobka w ciągu roku musimy przeobrazić się w typowego stalkera. Obsesyjnie wydzwaniać do żłobka ile się da i kiedy się da, wciąż przypominając nazwisko kandydata.

Brzmi absurdalnie? Takie niestety mamy realia.
Za jakiś czas napiszę Wam co lepiej wybrać żłobek, czy nianię. Oba tematy przerabiałam i mam bardzo dużo spostrzeżeń. Wkrótce też dowiecie się, czemu wolę żłobki miejskie od prywatnych.

Spodobał Ci się ten wpis? Udostępnij go dalej na Facebooku lub polub. Chcesz się wypowiedzieć, zapytać o coś lub dać mi znać, że czytasz i jesteś – skomentuj!

Dzięki!

Tamara Tur