Kogo czytam w sieci?

Wprawdzie spóźniłam się na blogerską zabawę w Share Week, ale mimo to chciałam podzielić się z Wami moimi ulubionymi blogami. Czytam bardzo dużo tekstów w sieci. Nie raz skusi mnie tytuł sponsorowanego artykułu na Facebooku i tym samym ląduję kilkakrotnie na mocno promujących się blogach, które zdobywają coraz więcej czytelników. Jednak moi ulubieńcy, do których zawsze wracam, nawet po dłuższym czasie to w ogromnej mierze blogi mniej popularne, aczkolwiek zawierające rewelacyjne teksty. Nie każdy dobry pisarz zna się na marketingu. Nie każdemu też na pisaniu stricte pod publikę zależy (co też nie oznacza, że tej publiki nie przyciąga). Większość blogów, które czytam zawiera świetne teksty, natomiast nie wszędzie znajdziecie wiele prywatnych zdjęć, czy filmów. Oto moja lista:

1. Mataja

Najlepszy blog o macierzyństwie i dzieciach pisany w oparciu o dowody naukowe. Brzmi poważnie i nudno? Nic bardziej mylnego! Artykuły są pisane w sposób lekki, zabawny, przystępny dla zmęczonej całym dniem z dziećmi matki. Na blogu można się sporo dowiedzieć o karmieniu piersią. Dziewczyny otworzyły też jakiś czas temu poradnię laktacyjną. Bloga zaczynały prowadzić trzy autorki, wszystkie ze stopniami doktora, obecnie zostały dwie. Jedna z nich jest położną i doradcą laktacyjnym, druga jak sama siebie nazywa jest kujonem, którego teksty najbardziej uwielbiam.

2. Sroka o

Blog matki chemiczki, która dokonuje dokładnej analizy składów najróżniejszych kosmetyków i środków czystości dla dzieci i nie tylko. Zanim wydasz fortunę na Oilatum, czy inny modny kosmetyk koniecznie zajrzyj na jej bloga. Chcesz wiedzieć, które chusteczki nawilżone mają najmniej szkodliwych i podrażniających substancji? Uderzaj do Sroki. Nie wiesz jaką pastę do zębów wybrać jako pierwszą dla dziecka? Na jej blogu się wszystkiego dowiesz.

3. Matka na Szczycie

Nie pamiętam jakim sposobem trafiłam na Kasi bloga, ale jak tylko na niego trafiłam uprzytomniłam sobie, że skądś tą dziewczynę znam. Okazało się, że parę lat wstecz obie prezentowałyśmy swoje stylizacje w pewnym serwisie modowym, wymieniłyśmy się na jakieś ciuchy i to chyba nawet nie raz. Świat mały! I to w internecie!
Blog Kasi jest jedyny w swoim rodzaju. To miejsce, w którym matka, pisarka, piękna kobieta z fajnym stylem, żona górala, mieszkająca wśród zapierających dech w piersiach górskich krajobrazów dzieli się fragmentami swojego życia. Dla mnie – osoby z dużego miasta jej blog to miła odskocznia od codzienności. Matka na Szczycie wydała już kilka swoich książek, a jej dwie powieści miłosne z nutką kryminalną przeczytałam jednym tchem.

4. Na macierzyńskim

Z Moniką zaczynałyśmy blogować w podobnym czasie, obie w Onecie. Ma niezwykły talent do opisywania codzienności w sposób humorystyczny i wciągający czytelnika bez reszty. Jej rodzinne opowieści przypominają najlepsze skecze, podziwiam jej zdolność wyłapywania tych sytuacji i umiejętność przedstawienia ich tak, że po przeczytaniu nie raz zaplułam ze śmiechu monitor. Teksty pierworodnego syna podbijają internet, jest on niewątpliwie ogromną inspiracją dla mamy (on po kimś to ma 😉 ). Monika jest bez dwóch zdań – jedną z najlepszych pisarek w blogosferze parentingowej. Jednocześnie mam jej duże wsparcie w tematach związanych z rozwojem bloga, marketingiem, pozycjonowaniem, prowadzeniem social mediów i wszystkim tym, czym zajmować się nie lubię.

5. Matka Torpeda

Matka Torpeda znana kiedyś z bloga Pod Powieką to kolejna moja onetowa znajoma, którą czytam odkąd sama bloguję. Jej teksty również są opatrzone przeogromną dawką humoru, sarkastyczne, takie jak lubię. Od ponad roku, czyli odkąd została mamą tematyka bloga jest coraz bardziej parentingowa, aczkolwiek wciąż utrzymuje się na nim wesoły klimat. Torpeda przedstawia dużo słownych potyczek ze swojego życia, to mistrzyni sarkazmu. Osoba, która rzuca ciętymi ripostami jak z rękawa, na poczekaniu. Oczywiście wszystko z pełną kulturą i grzecznością. Gdy brakuje mi w jakiejś sytuacji języka w gębie żałuję, że nie mam małej Matki Torpedy na ramieniu szepczącej mi do ucha idealne do sytuacji odpowiedzi. 😉 Moje najlepsze riposty przychodzą mi do głowy niestety dopiero po fakcie. Na blogu Matki Torpedy znajdziecie dużo znakomitych tekstów i zero prywatnych zdjęć siebie, czy rodziny, czym mocno intryguje stałych czytelników.

6. Motheratorka

Jeden z bardziej znanych blogów parentingowych, do którego zawsze chętnie wracam. Motheratorka nie przyciąga do siebie burzliwymi tytułami, które z tekstem nie mają wiele wspólnego. Jej posty sponsorowane nie są nachalne, a opinie autentyczne. Tak jak ja nie popiera publikowania wizerunku dzieci na blogach. Porusza wiele trudnych dla matek tematów, nie wstydzi się mówić o swoich problemach i trudach w początkach macierzyństwa. To taka dziewczyna, którą czytasz i masz ochotę się z nią zaprzyjaźnić. Podziwiam za bardzo szybkie wybicie się do grona tych bardziej poczytnych blogerów bez robienia szumu wokół siebie. Choć zaczęła blogować dopiero po połowie 2015 roku, została wymieniona w rankingu najbardziej wpływowych blogerów roku 2015 u Jasona Hunta.

7. Mum and the city

To kolejna coraz bardziej znana blogerka, którą fajnie się czyta i ogląda. U Ilony widać, że blog stał się jej pracą zawodową, ale nie zatraca się ona w samych zleceniach firm i agencji, pod które wymyśla tematy. Znajdziecie tutaj dużo wartościowych tekstów, fajnych zdjęć, trochę przepisów. Mum and the city porusza tematy bliskie mojemu sercu. Pisze dużo i fajnie.

8. Krystyno nie denerwuj matki

Największa jajcara w blogosferze parentingowej, wszystkie Grażyny i ich Janusze mogą się przy niej schować. 😉 Nadaje z łódzkiej kawalerki, jeździ rozklekotanym Oplem i na pewno nie będzie Cię namawiać do zakupu leżaczka-bujaczka kosztującego połowę pensji Twojego męża. Choć jej blog bije rekordy popularności, nie znajdziecie na nim ciągłego lokowania produktów, czy nachalnych reklam. Rozśmiesza do łez, nie da się nie rechotać przy czytaniu jej bloga. To jej teksty najczęściej czytam głośno Elowi, bo ciekaw czemu tak rżę nad telefonem lub kompem. Mama Rysiowa bawi, bulwersuje, jest uwielbiana i nienawidzona. Podziwiam za ogromny dystans do siebie i umiejętność stworzenia perfekcyjnej komedii ze zwyczajnej codziennej rutyny. W drugiej ciąży była w tym samym czasie co ja i rodziła też prawie wtedy co ja, więc gdy ciążowa irytacja osiągała u mnie apogeum wystarczyło zajrzeć na bloga Michaliny, by błyskawicznie poprawić sobie humor.

9. Mam wątpliwość

Kolejny blog gwarantujący świetną zabawę. Radomską zaczęłam czytać dopiero, gdy została matką, choć jej blog stał się popularny dużo wcześniej. Umie rozśmieszyć i doprowadzić do łez wzruszenia. Jest znakomitą pisarką i satyrykiem. Od jakiegoś czasu sprawdza swoje siły jako vlogerka, kręcąc spontaniczne filmiki i wychodzi jej to rewelacyjnie.

10. Matkować i nie zwariować

Agni to kolejna blogerka, którą poznałam przez Onet, bo zaczynałyśmy w tym samym czasie, a jej artykuły często obok moich ukazywały się na stronie głównej. Mam wrażenie, że mamy z Agni podobny sposób pisania i lubimy poruszać podobne tematy, choć oczywiście spojrzenie na nie nie zawsze jest takie samo. Na blogu znajdziecie dużo porad, informacji i opinii. Jest to bardziej magazyn o tematyce parentingowej, aniżeli pamiętnik. Nie znajdziecie tu za wiele prywaty, czy ekshibicjonizmu internetowego, tylko fajne, przemyślane teksty.

i na koniec numer 11, którego nie mogę pominąć, choć wyszło nieparzyście:

11. Alina Rose

Jedyny blog kosmetyczny, który czytam regularnie. Od Aliny dowiedziałam się o istnieniu mojego najlepszego na świecie podkładu mineralnego, dzięki jej blogowi odkryłam świetny sklep sprzedający marokańskie kosmetyki (np. śluz ślimaka), to u niej dowiedziałam się o taniej i rewelacyjnej metodzie na ładniejsze rzęsy, jaką jest używanie pomadki z Rossmana zamiast drogich odżywek. Alina ma włosy kręcone, wysokoporowate jak ja i większość kosmetyków i trików, które się u niej sprawdzają działa również na moje włosy. Nigdy nie nauczę się robić tak wspaniałych makijaży jak ona, ale jej opinie są dla mnie kopalnią wiedzy. Podążając za jej radami przy wyborze kosmetyków satysfakcję mam gwarantowaną.

Trochę tego jest prawda? A to i tak nie wszystko co czytam, podczytuję w sieci. Przez odkrywanie coraz to lepszych blogów, rewelacyjnych tekstów czytam dużo mniej książek, a gazet to już w ogóle. A Wy czytacie kogoś z powyższej listy? A może macie innych ulubieńców? Dajcie znać w komentarzach.

Spodobał Ci się ten wpis? Udostępnij go dalej na Facebooku lub polub. Chcesz się wypowiedzieć, zapytać o coś lub dać mi znać, że czytasz i jesteś – skomentuj!

Dzięki!

  • ❤❤❤❤❤

  • Lubię takie posty ponieważ zawsze poznaję nowe blogi.

  • Dobre typy:-)

  • Wow, jaka miła niespodzianka i to z samego rana mnie spotkała! 🙂 🙂 🙂 Zrobiłaś mi dzień! Dziękuję, kochana, bardzo mi miło :*

  • Czuję się wyróżniona, dziękuję 🙂

  • Do Mamaginekolog też coraz częściej trafiam 😉

  • Nie wszystkich znam, chociaż zdecydowaną większość 🙂 mi też już by się przydał takie share week bo jakoś tak co roku, ta lista się zmienia. Od niektórych „odchodzę”, a jednocześnie odkrywam nowe perełki. I rzec muszę, że Ci nasi blogerzy, rodacy, coraz lepsi są w te klocki. 🙂

  • Honorata Dyjasek

    Większość znam i sama regularnie odwiedzam 🙂

  • Agnieszka

    Chyba za dużo siędzę w internetach, bo wszystkich znam 😉

  • Ojej, jak mi miło za tyle miłych słów! Ostatnio trochę mnie mniej, ale motywacja wraca i bardzo mi w tym pomogłaś :)))

    • U mnie ogromny problem z motywacją obecnie :/

      • U mnie niestety też, od stycznia. Mam pomysły na wpisy, ale brak energii, żeby je napisać…

  • Wszystkie te blogi znam… i na wszystkie te blogi od czasu do czasu zaglądam. Nie ukrywam, że najczęściej wchodzę z Facebook’a, którego często przyłapuję na tym, że nie pokazuje mi wszystkich publikacji.

    Ale… zaśmieciła mi się grupami tablica – czas na aut!