Kiedy kończy się sielanka między rodzeństwem?

Jestem jedynaczką. Obserwowanie relacji moich dwojga dzieci jest dla mnie fascynującym doświadczeniem. Zauważyłam, że mimo obaw rodziców, w większości przypadków początkowe relacje między rodzeństwem są sielankowe. Starsze dziecko jest zauroczone malutkim dzidziusiem. Kocha je i przytula, pokazuje świat. Oczywiście ma też ataki zazdrości, ale nie jest zbyt trudno im zapobiec. Każda matka obserwując swoje dzieci zastanawia się, kiedy następuje ten czas, gdy sielanka się kończy, wybuchają pierwsze kłótnie i spięcia. I czy w ogóle można temu w jakikolwiek sposób zapobiec? Wydaje mi się, że nie.

Kiedy rodzeństwo zaczyna się kłócić?

Na logikę można samemu się domyślić, kiedy to następuje. Jest to czas, w którym młodsze dziecko staje się coraz bardziej mobilne, a co za tym idzie rozwinięte umysłowo i emocjonalnie. Wtedy też coraz częściej i więcej narusza ono przestrzeń starszego brata, czy siostry, zazwyczaj wtedy, kiedy starszak jest mocno zajęty i towarzystwa malucha nie chce. Próby powstrzymywania najmłodszego w rodzinie skutkują jego manifestacją ogromnego niezadowolenia. Dopuszczenie do wkroczenia na zakazany teren doprowadza natomiast do pretensji starszaka i w ten sposób powstaje awantura, w której płacze jedno i drugie. Jedno nie chce, by mu przeszkadzać, psuć koncepcję zabawy, co jest gwarantowane przy małym człowieku-demolce, dodatkowo wszystko śliniącym. Drugie płacze, że mu się nie pozwala na zrobienie totalnej rozpierduchy w skrzętnie rozłożonych przez starszaka zabawkach, czy materiałach do prac plastycznych. Oczywiście na pewno sytuacja inaczej się przedstawia u rodzeństwa, w którym różnica wieku jest mała (rok, dwa lata), ale w tym temacie nie mogę się wypowiedzieć, bo go nie znam. Zakładam, że do pierwszych kłótni dochodzi trochę później, niż u rodzeństwa z różnicą wieku 4 lata wzwyż. Podzielcie się swoimi doświadczeniami w tej kwestii.

Następną standardową sytuacją u rodzeństwa jest to, że ZAWSZE chcą się bawić w tym samym czasie tą samą zabawką (i bynajmniej nie razem ze sobą). Nie ważne, że jest stara i zapomniana i nikt jej nie ruszał od lat. Jeśli jedno ją odkryje, drugie też najbardziej na świecie będzie jej pragnąć. Właśnie teraz, gdy bawi się nią brat, czy siostra. Rzucona w kąt zabawka przez jedno z dzieci automatycznie przestaje być atrakcyjna i dla drugiego.

W pewnym momencie niepostrzeżenie wkrada się też rywalizacja, a nam brakuje pomysłu jak spór rozstrzygnąć (np. wzajemne spychanie się z kolan mamy). Czytałam, że rodzeństwu należy tłumaczyć przy różnych spięciach, że są w jednej drużynie, działają razem i nie mogą siebie uważać za przeciwników. Nie powinno się też tolerować skarżenia jednego na drugie. Takie tam poradnikowe metody. Tylko weź wytłumacz półtoraroczniakowi, który wciąż jeszcze ma poczucie omnipotencji, że nie może sobie zgarnąć mamy na własność. Przy pierwszych oznakach rywalizacji to własnie to młodsze dziecko potrafi być najbardziej zaborcze. Oczywiście jedyne co nam pozostaje to próby tłumaczenia maluchowi, że starszy brat, czy siostra też mogą się przytulić do mamy, ale prawdopodobieństwo, że maluch się podda po takiej „poważnej rozmowie” jest raczej znikome.

Kiedy dzieci są w złym humorze lubią też wyładować swoje nerwy na bracie, czy siostrze, ale czy my dorośli nie robimy podobnie, wyżywając się na najbliższych, gdy mamy zły dzień?

Mimo sporów, rywalizacji, kłótni, czy nawet bijatyk, kiedy jedno zostanie oddzielone od drugiego tęsknią za sobą i nudzą się bez siebie. Nie tak dawno Bajaderka była zaziębiona i musiała zostać przez tydzień w domu. Dyzio ładnie się trzymał i chodził w tym czasie do żłobka (zaraził się dopiero jako trzeci, po tym jak mnie rozłożyło). Jak wiecie pracuję teraz zdalnie z domu, więc Bajaderka nieco mi marudziła, będąc pod opieką dziadka. Praktycznie od godziny 11:00 pytała co chwilę, czy jadę już po Dyzia do żłobka (a on wychodzi z tatą do żłobka przed 9:00). Bycie w domu bez młodszego braciszka, choć ma go dopiero półtora roku było już czymś dziwnym i nienormalnym dla niej. Mówiła, że tęskni za swoim „dzidziusiem” (ta ksywa chyba mu zostanie u siostry na zawsze). Oczywiście, kiedy już młody wracał do domu dochodziło do ich standardowych spięć. W końcu mała kłótnia to też jakaś rozrywka. 😉

  • Same trafne spostrzeżenia. Na początku córka się zachwycała bratem. Teraz też wita to rano wesoło, chce przytulać itd. Ale jak już młody jest u taty na rękach to koniec. Ona też chce a najlepiej tato oddaj brata mamie i weź tylko mnie. W kwestii zabawek książkowy przykład tak jak pisałaś 😉

    • Z chłopcem i dziewczynką chyba o tyle lepiej, że zwykle chłopiec preferuje mamę, a dziewczynka tatę, chociaż na pewno nie zawsze tak jest 😉

  • Mnie na razie (a może na zawsze) brak doświadczenia w tym temacie 🙂

    • A masz rodzeństwo?

      • I tak, i nie 🙂 Mam przyrodnie, nie wychowywaliśmy się razem.