Najpierw dziecko, potem Tokio

2009 rok. Lotnisko w Monachium. Właśnie pożegnałam się z menadżerką jednego z oddziałów firmy, w której pracuję. Miałyśmy przybliżone godziny odlotów do swoich krajów, więc odwieziono nas na lotnisko razem. Jestem wykończona i mam wrażenie, że mój mózg paruje od nadmiaru informacji. Przyłapuję się… Czytaj dalej